sobota, 25 lutego 2012

Ciąża a sprawa kocia

Jako szczęśliwa posiadaczka 4,5 kg chodzącego futra lub może powinnam powiedzieć jako uniżona służka kota swego (kociarze wiedzą o co chodzi!), postanowiłam napisać o szerzącym się w micie „kota - chodzącego zagrożenia dla ciężarnych”. O co tak naprawdę chodzi i skąd to się wzięło?

Otóż: koty jako mięsożercy są narażone na zakażenie pasożytem, który powoduje toksoplazmozę, chorobę, która z powodzeniem przenosi się na ludzi i zwierzęta, i jest groźna właśnie dla kobiet w ciąży. Jeśli kobieta w ciąży zachoruje może poronić lub dziecko może urodzić się z różnymi nieuleczalnymi wadami (dla zainteresowanych polecam artykuł na Wikipedii KLIK). Choroba ta jest bardzo popularna na całym świecie, jednak niewielki tylko odsetek ludzi choruje.

Można się nią zarazić nie tylko przez kontakt z kotem, ale również przez jedzenie niedogotowanego mięsa. Nie tylko koty są nosicielami toksoplazmozy, tak naprawdę może być to każdy mięsożerny stwór (pies także!). Jednak koty są tzw. żywicielem ostatecznym, co oznacza, że to właśnie w ich organizmach mogą się rozmnażać te dziadostwa.

Koty najczęściej zarażają się poprzez zjedzenie jakiegoś zwierzątka (najczęściej gryzonia), który był nosicielem lub przez zjedzenie surowego mięsa. Pasożyt ginie jeśli mięso było głęboko mrożone lub gotowane w temperaturze powyżej 60 stopni Celsjusza.

Często jest tak, że kociarze przebyli toksoplazmozę i się na nią uodpornili nawet o tym nie wiedząc - podwyższona temperatura, złe samopoczucie, coś co łatwo wziąć za objawy przeziębienia lub grypy. W takim wypadku nabrali odporności i toksoplazmoza jest już dla nich (i dla dziecka!) niegroźna.

Oczywiście może być też tak, że macie kota i nie przechodziliście tej choroby. Można to sprawdzić robiąc badania krwi. Wtedy będziecie mieć pewność.

W każdym wypadku watro jednak zachować pewną dozę ostrożności:
  • przez okres ciąży nie sprzątaj kociej kuwety, niech któryś z domowników się tym zajmie.
  • po każdym kontakcie z kotem umyj ręce (w sumie to jest rada nie tylko dla ciężarnych, ale w ogóle!)
  • jeśli przygotowujesz posiłki dla kota z surowego mięsa poddaj go mrożeniu bądź gotowaniu, jeśli kot je surowiznę dobrze umyj nóż i naczynia których używałaś do przygotowania tego jedzenia (tak samo z jedzeniem dla pozostałych domowników - surowe mięso jest przecież siedliskiem tego pierwotniaka!)
  • pamiętaj o regularnych wizytach z kotem u weterynarza i o odrobaczaniu
Nie ma potrzeby eksmitowania kota na czas ciąży ani oddawania go, ponieważ na świecie ma pojawić się dziecko. Dalej z powodzeniem może być członkiem naszej rodziny. Polecam do przeczytania wątek o toksoplazmozie na kocim forum MIAU KLIK, i w ogóle o kotach w domu gdzie pojawia się noworodek, cudowne opowieści o kotach mruczących do brzucha! :D

piątek, 24 lutego 2012

Jak mu powiedzieć, że jestem w ciąży?

Udało się! Na teście pojawiły się dwie kreski, radość, szok, niedowierzanie! Przy długi staraniach często testy ciążowe robi się w dwójkę, a nawet jeśli nie w dwójkę, to radosny krzyk z łazienki chyba zdradzi wszystko. Tutaj sprawa jest dość prosta. Jeśli jednak masz tyle samozaparcia żeby poczekać do wspólnej kolacji albo zakupić dziecięce buciki (lub inną część niemowlęcej wyprawki) i je podarować, to na pewno będzie dobry wybór. Wysłanie MMS’a ze zdjęciem testu ciążowego też jest dobrym pomysłem (pod warunkiem, że twój mąż rozpozna o co chodzi!;-))

Jeśli nie planowaliście teraz dziecka, to warto zaplanować przekazanie tej informacji. Pamiętaj, ty miałaś czas żeby oswoić się z tą myślą, możliwe, że twój organizm zaczął dawać Ci wcześniej znaki o twoim odmiennym stanie. Dlatego też daj mu czas na przemyślenie tej wiadomości. Wybierz taki moment, gdzie oboje nigdzie się nie spieszycie, nie jest to zaraz po pracy, kiedy przychodzicie zmęczeni i macie przestrzeń żeby o tym porozmawiać. Sama najlepiej wiesz, czy warto przygotowywać coś specjalnego, czy po prostu usiąść i porozmawiać.

Czasami zdarza się też tak, że to on będzie się bardziej cieszył z tego, że zostaniecie rodzicami. Ty jeszcze nie wiesz do końca co o tym myśleć, w głowie mętlik, przecież wcale nie planowałaś zostawać teraz mamą! Pamiętaj, że to ważna chwila dla twojego partnera, szczególnie jeśli wiesz, że bardzo chciał już zostać ojcem. Ważne, żebyś nie starała się zataić przed nim tej informacji, pamiętaj, że ma prawo wiedzieć. Jeśli nie możesz zmusić się do jakiegoś szczególnego przygotowania, aby go o tym poinformować, to postaraj się chociaż znaleźć taką chwilę kiedy nie będzie właśnie wychodził do pracy albo rozmawiał przez telefon!

Jedno jest pewne, to w jaki sposób mu powiesz o tym, że będziecie mieć dziecko zostanie w jego pamięci na zawsze. Dlatego warto się nad tym chwilę zastanowić. Macie jakieś pomysły w jaki sposób przekazać taką nowinę? A może poinformowałyście swoich mężczyzn w jakiś nietypowy sposób? Podzielcie się tym w komentarzach, jestem bardzo ciekawa!

czwartek, 23 lutego 2012

„Sztuczność" w staraniach o dziecko

W związku z tym, że ostatnie posty były mocno związane z różnymi przyrządami, które mają nam pomóc przy wyznaczaniu dni płodnych postanowiłam poruszyć też inny aspekt ich stosowania. Mianowicie chodzi mi o pewną sztuczność, które wprowadzają one do naszych starań o dziecko.

Wydaje mi się, (jeśli się z tym nie zgadzacie, to chętnie poczytam Wasze opinie) że używanie dużej ilości różnych preparatów i nadmierne się na nich skupiania może doprowadzić przyszłych rodziców na skraj załamania nerwowego oraz paranoi. Oczywiście, sytuacja wygląda trochę inaczej, kiedy mówimy o stwierdzonych przez lekarza trudnościach w zajściu w ciążę i wszystkie te elementy są częścią zaplanowanego leczenia.

Przeglądając różne fora internetowe, często natrafiałam na wpisy osób, które pisały coś w tym stylu: "jak odstawiliśmy to wszystko i stwierdziliśmy, że będzie co ma być to zaraz zaszłam w ciążę”, albo „po jakimś czasie bezowocnych starań wyjechaliśmy na wakacje, na nic się nie nastawialiśmy i po powrocie okazało się, że spodziewamy się dziecka”. 

Kiedy zaczynamy żyć od owulacji do owulacji, od testu do wyznaczania dni płodnych do testu ciążowego, w między czasie próbując odnaleźć w naszym organizmie jakieś wczesne objawy ciąży, to każda kolejna miesiączka wydaje się być totalną porażką. Przynosi ze sobą rozczarowanie, frustrację i poczucie bezradności. 

Pojawia się stres, skupianie się tylko na tym jednym aspekcie naszego życia oraz pytania: co się takiego dzieje, że pomimo tych wszystkich pomocy nie zachodzimy w ciążę? To wszystko wpływa na nasz organizm i nasze samopoczucie, a to jest niezwykle istotne przy staraniach o dziecko.

Dlatego jeśli dopiero zaczynacie swoje starania o dziecko, dopiero podjęliście decyzję o poszerzeniu rodziny to dajcie sobie czas na naturalne sposoby, na spontaniczny seks, na cieszenie się sobą. Te wszystkie testy owulacyjne, urządzenia do wyznaczania dni płodnych itp. mogą być niezwykle pożyteczne i pomocne, jednak mogą też wprowadzić nerwowość, wyczekiwanie oraz traktowaniu zajścia w ciążę jako zadania do wykonania.


Watro wykorzystywać wszystkie ułatwienia i „zdobycze” techniki, jednak z głową, traktując człowieka nie tylko jako biologiczną maszynę, która w określone dni może począć potomstwo, ale jako całość, która składa się z duszy, ducha i ciała, gdzie aspekt biologiczny jest tylko jednym z elementów całej układanki.

A Wy jak myślicie?


wtorek, 21 lutego 2012

Wyznaczanie dni płodnych: testy owulacyjne

Część trzecia i na razie ostatnia na temat wyznaczania dni płodnych, nie dlatego żeby temat został wyczerpany, ale myślę, że przyda się trochę różnorodności. Jednak czuję się w obowiązku choćby częściowo domknąć temat i napisać o testach owulacyjnych

Ich działanie opiera się na wykryciu w moczu hormonu LH, który pojawia się w okresie około owulacyjnym. Maksymalne stężenie osiąga około 24- 36 godzin przed owulacją.

Jeśli chodzi o rodzaje testów owulacyjnych, to tak jak w przypadku testów ciążowych, o których pisałam tutaj KLIK są testy paskowe, strumieniowe (flamastrowe) i płytkowe. Cena taki testów waha się od kilku do kilkunastu złotych. Są to testy jednorazowego użytku, które w przeciwieństwie do ciążowych zaleca się robić wieczorem. Tak naprawdę to dobrze jest mieć wcześniej określone w jakim momencie cyklu jesteś, bo bez sensu robić test owulacyjny zaraz po okresie! Testy te prognozują tylko 24-36 godzin do przodu, więc często będzie konieczne wykonanie paru testów, aby potwierdzić owulację.

Często w internecie pada pytanie: czy testy owulacyjne dają 100% pewność? Wydaje mi się, że za tym pytaniem idą dwie sprawy. Po pierwsze, tak testy te dają pewność, że w ciągu najbliższych 24-36 będzie owulacja. Po drugie to jednak nie oznacza, że na pewno uda się wam zajść w ciążę. Poprawne wyznaczenie dni owulacyjnych jest bardzo ważne i pomocne natomiast (tak jak żadna inna metoda) nie daje pewności, że właśnie w tym cyklu uda się Wam zajść w ciążę. I po raz kolejny napiszę, że nie musicie się w tym doszukiwać od razu jakiś chorób lub niepłodności - szczególnie jeśli dopiero rozpoczęliście starania od dziecko, natomiast zawsze jest dobrze wybrać się do lekarza specjalisty, które może rozwiać Wasze wątpliwości i zlecić potrzebne badania.

Nie od dziś wiadomo, że stres i zbytnie „zafiksowanie” w temacie starania się o dziecko nie sprzyjają poczęciu, ale o tym może innym razem. Używałyście testów owulacyjnych, polecacie jakąś konkretną firmę? Pomogły Wam, czy raczej rodziły Waszą frustrację?

niedziela, 19 lutego 2012

Wyznaczanie dni płodnych: Bioself, Lady Comp, Cyklotest 2 plus

Dziś trochę o urządzeniach elektronicznych, które pomagają w wyznaczaniu dni płodnych. Ja znam trzy: BioselfCyclotestLady Comp, przy czym powinnam chyba zaznaczyć, że nie są one dedykowane stricte do wyznaczania dni płodnych (no może poza produktem Lady Comp, który się nazywa Baby Comp), a w ogóle do obserwacji i pomiaru cyklu, tak więc można je stosować jako narzędzie antykoncepcyjne jak i wspomagające poczęcie dziecka.

Urządzenia opierają się generalnie na tym samym pomyśle: mierzy się temperaturę rano, po przebudzeniu i na tej podstawie określa dni płodne i niepłodne. Dodatkowo prognozuje do przodu, wiadomo za ile dni nastąpią dni płodne. 

To, co je różni to rozpiętość cyklu jaki są w stanie rejestrować (miesiączki co 19 do 39 dni - BIOSELF i Cyclotest, Lady Comp jest także dla kobiet z nieregularnymi cyframi) oraz dodatkowe rozwiązania takie jak źródła zasilania (baterie w BIOSELF, akumulator w Lady Comp), dodatkowe funkcje takie jak budzik, ilość zapamiętywanych cykli, no i oczywiście cena!!! (od 500 zł za BIOSELF do około 2000 zł za Lady Comp).

Dla osób, które chciałyby poczytać coś więcej na ten temat link do wątku na Wizażu KLIK, gdzie dziewczyny dzieliły się swoimi opiniami na temat tych produktów. Polecam też odwiedzenie stron producentów.

Sama nie miałam okazji testować żadnego z nich, choć powiem, że na dzień dzisiejszy gdybym się miała zdecydować na zakup to wybrałabym Lady Comp, pomimo jego wysokiej ceny (wyliczyłam, że w moim przypadku taka inwestycja zwróciłaby się po 5 latach), podoba mi się możliwość przekształcenia go w Baby Comp, możliwość ładowania akumulatora (myślę, że inaczej ciągle bym zapominała o wymianie baterii), to, że wykrywa anomalie temperaturowe (np. gdy jesteś chora i nie bierze ich pod uwagę), że jest również dla kobiet z nieregularnymi cyklami. 

Uważam, że inwestycja, w któreś z takich urządzeń jest fajnym pomysłem jeśli poza planowaniem ciąży chciałybyście odstawić swoją hormonalną antykoncepcję, a boicie się, że nie dacie sobie rady z samodzielnym stosowaniem metody naturalnej. Na pewno zakup taki średnio się opłaca jeśli chcecie zastosować to urządzenie parę razy tylko jako komputerowy test owulacyjny. Jeśli natomiast od dawna staracie się o dziecko, może to być znacznym ułatwieniem - choćby dlatego, że ma możliwość zapamiętywania dużej ilości cykli.

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii, jeśli używacie któregoś z tych urządzeń dajcie znać jak się sprawuje i co o nim myślicie. A może znacie jeszcze jakieś inne firmy produkujące takie rzeczy? 

AKTULAIZACJA: Tutaj możecie przeczytać o moich pierwszych wrażeniach z Lady Compem KLIK

piątek, 17 lutego 2012

Wyznaczanie dni płodnych: wstęp i metoda kalendarzykowa

Mam poczucie, że rozpoczynam pisanie epopei :) niby wszystko łatwe, proste, do opisania w trzech zdaniach, a prawda taka, że im dalej w las, tym więcej drzew. Dziś o najbardziej chyba rozpowszechnionej metodzie, nie pod względem stosowania, ale znajomości: metoda kalendarzykowa, kalendarzyk :) Kto by o nim nie słyszal ;)

Jak wspominałam tutaj komórka jajowa żyje tylko od 24 do 48 godzin, natomiast plemniki mogą przeżyć do 6 dni. Dlatego współżycie jeszcze przed owulacją rozszerza nam zakres czasu, kiedy możemy zajść w ciąże. Natomiast indywidualne predyspozycje będą decydować czy w naszym wypadku ten czas będzie trwał 2 czy 8 dni. 

Jak więc obliczyć KIEDY nasze starania mogą przynieść jakiś skutek? Jeśli chodzi o liczenie „na piechotę”, to opiera się ono na założeniu, że masz regularne miesiączki, w regularnym odstępie czasu i ostatnia faza miesiączki (faza lutealna) trwa 14 lub 15 dni. Wtedy od długości twojego cyklu (czyli od pierwszego dnia miesiączki do następnego pierwszego dnia miesiączki) odejmujesz 14 dni. Czyli jeśli twój cykl trwa 30 dni, odejmujesz 14 i dostajesz 16, co oznacza, że owulacja zacznie się u ciebie 16 dnia cyklu. Zatem jeśli twój pierwszy dzień miesiączki to 1 luty, to 16go lutego powinna się u Ciebie zacząć owulacja. Uwzględniając możliwość przeżycia plemników przez ok 6 dni, to teoretycznie od 10go dnia cyklu (czyli w naszym przykładzie 10 lutego) możemy założyć dni płodne. Zakładamy też optymistycznie, że komórka jajowa żyje 2 dni, czyli do 18 dnia cyklu (czyli w naszym wypadku do 18go lutego). Tyle teorii. Opiera się ona jak widzicie na paru założeniach, które mogą być niestety w naszym wypadku zawodne. Od razu zaznaczam, że takie wyliczanie dni płodnych NIE JEST metodą antykoncepcyjną! A żeby mogło nią być trzeba prowadzić jeszcze inne obserwacje! Może kiedyś o tym napisze.

Na takim założeniu opierają się wszystkie kalkulatory dni płodnych, które możecie znaleźć w sieci. Wpisujecie tam datę ostatniej miesiączki, długość waszego cyklu i dostajecie rozpiskę, kiedy wypadają wasz dni płodne w tym cyklu.  Wrzucam kilka przykładowych linków, choć jest tego pełno:
http://www.ciazowy.pl/kalkulator,dni-plodne.html
http://www.kalendarzdniplodnych.pl/ 
http://www.dniplodne.eu/ 

Choć nie są to może metody idealne, to jednak uważam, że mogą się okazać bardzo pomocne. Szczególnie jeśli wcześniej nie zastanawialiście się jak to wszystko działa. Uff... trochę tego wyszło, myślę, że osobną notkę napiszę na temat testów owulacyjnych i różnych urządzeń, które pomagają wyznaczyć dni płodne.



czwartek, 16 lutego 2012

Decyzja i co dalej...

Jeśli tak jak my, świadomie podjęliście decyzję o zostaniu rodzicami, to zwykle pierwsza rzecz jaka za tym idzie, to odstawienie wszystkich środków antykoncepcyjnych. Jeśli korzystacie z naturalnych metod antykoncepcji to sprawa wygląda inaczej, bo zakładam, że doskonale orientujecie się w dniach cyklu owulacyjnego i wyznaczJjenie dni płodnych to dla Was nie problem. Natomiast cała reszta staje przed pytaniem: co dalej? Szczególnie przy stosowaniu antykoncepcji w postaci tabletek, plastrów bądź zastrzyków, które w sposób sztuczny regulują cykl, warto jeszcze przez jakiś czas wstrzymać się z planowaniem dziecka. Po pierwsze dlatego, że istnieje duże prawdopodobieństwo zajścia w ciążę mnogą. Lekarze zwykle każą odczekać miesiąc lub dwa i w tym czasie stosować inną metodę antykoncepcji. Oczywiście nie należy panikować jeśli zaszło się w ciąże zaraz po odstawieniu tabletek! Nie musi to od razu oznaczać, że zostaniecie rodzicami dziesięcioraczków! ;) Po drugie odczekanie tego czasu daje szanse organizmowi kobiety na samodzielne uregulowanie gospodarki hormonalnej, ustalenia jak długi jest cykl.

No dobrze, odstawiliście antykoncepcję, odczekaliście jakiś czas, staracie się kolejne miesiące i nic się nie dzieje. Zaczynacie się zastanawiać czy wszystko jest w porządku... przecież co chwile słychać o tym, że ktoś zaszedł w ciąże, że komuś się od razu udało, może nawet przy poprzednim Waszym dziecku tak było! A teraz nic...

Po pierwsze na pewno zawsze warto skonsultować się z ginekologiem, bądź co bądź to lekarz ze specjalistyczną wiedzą. Wielu osobom pójście do ginekologa w TEJ konkretnej sprawie kojarzy się już z wydanym wyrokiem: niepłodność! Bądź z przyznaniem się: coś z nami jest nie tak. Zupełnie niesłusznie!!! Taka wizyta może być bardzo pomocna, po pierwsze przy rozwianiu wszelkich wątpliwość związanych z samym przygotowaniem się do ciąży jak i ustaleniem kiedy naprawdę masz dni płodne. 

No właśnie te dni płodne, o co chodzi??? Komórka jajowa żyje jedynie 24 do 48 godzin, plemniki natomiast mogą przeżyć w drogach rodnych od 2 do 6 dni, czyli tak naprawdę daje to bardzo krótki okres sprzyjający zapłodnieniu. Jeśli więc stosujecie metodę znaną z zakładów Totolotka "chybił-trafił" to trafienie "szóstki" może Wam trochę zająć.

Myślę, że niedługo napiszę osobnego posta na temat testów owulacyjnych i metod wyznaczania dni płodnych. Sama uważam to za bardzo przydatne przy planowaniu ciąży.


środa, 15 lutego 2012

Czy jestem w ciąży?

Wydaje mi się, że niezależnie od tego, czy staracie się o dziecko czy ciąża jest dla Was totalnym zaskoczeniem, w pewnym momencie pojawia się pytanie: czy jestem w ciąży oraz jak i kiedy to mogę sprawdzić?
Zauważyłam taką tendencję pojawiającą się w różnych filmach gdzie zwiastunem ciąży jest albo brak miesiączki albo wymioty. Niby wszystko pięknie i zgodnie z prawdą ALE... spóźniający się okres może mieć parę innych przyczyn (w tym stres związany z podejrzeniem, że może jest się w ciąży, nieregularne cykle w ogóle, zmiana klimatu, przyjmowane leki itp.) nie wspominam nawet o przyczynach wymiotowania ;) Niektóre objawy takie jak bolesność piersi lub wzmożony apetyt mogą być równie dobrze zwiastunem zbliżającej się miesiączki.

Najpewniejszym sposobem jest więc wykonanie testu ciążowego. Polega on na sprawdzeniu poziomu hormonu hCG, który jest produkowany w ciele kobiety  w trakcie ciąży. Tu mamy tak naprawdę dwie opcję do wyboru:
  • testy laboratoryjne
Są one wykonywane z moczu lub (częściej) z krwi. Można je wykonać najwcześniej 7 dni po zapłodnieniu i ich wynik pozwala potwierdzić ciąże właściwie w 100%. Jednak na wynik musimy zwykle poczekać parę godzin. Koszt takiego testu waha się od 25 do 30 zł. Ich minusem jest na pewno czas oczekiwania na wynik oraz konieczność udania się do laboratorium, plusem możliwość wczesnego ich wykonania oraz pewność uzyskanego wyniku. Sama nie miałam okazji z nich nigdy korzystać. 
  • testy domowe
Są wykonywane z moczu i ich wynik pozwala potwierdzić ciąże w około 95% jeśli jest prawidłowo wykonany (trzeba czytać instrukcje!). Najlepiej go wykonać  w dniu spodziewanej miesiączki. Wiem, że ciężko jest wytrzymać do tego momentu, ale robienie testu wcześniej naprawdę mija się z celem i zwykle kończy się powtórzeniem go po paru dniach. Stężenie hCG jest dość niskie zaraz po zapłodnieniu i rośnie z każdym kolejnym dniem ciąży. Oczywiście, że są kobiety, u których może pojawić się druga różowa kreska nawet jeśli wykonają test przed dniem spodziewanego okresu, ale są one w mniejszości (kiedyś gdzieś czytałam, że jest to poniżej 2% wszystkich kobiet). Testy domowe są ogólnie dostępne (od aptek po drogerie), tańsze od testów laboratoryjnych bo już od kilku do kilkunastu złotych (zależy gdzie kupowany, jaki rodzaj, jakiego producenta). Można je wykonać w dogodnym dla nas miejscu, no i dają wynik po kilku minutach oczekiwania. 

Wybierając taki test domowy możemy spotkać się z trzema jego formami: test płytkowy - na płytce za pomocom pipety umieszcza się parę kropel moczu; test strumieniowy (flamastrowy) - na kilka sekund umieszcza się go pod strumieniem moczu;  test paskowy - zanurza się pasek w pojemniku z moczem. Forma nie ma oczywiście wpływu na wynik, w moim odczuciu chodzi tylko o wasze prywatne preferencje co jest dla Was najwygodniejsze do wykonania. Ja jestem zdecydowaną fanką testów płytkowych, są dla mnie najwygodniejsze.

No dobrze, ale ktoś może pomyśleć czy nie lepiej od razu udać się do ginekologa i dowiedzieć się czy jest się w ciąży czy nie. Ginekolog to jednak nie wróżka i we wczesnej fazie ciąży jedyne co może zrobić to... kazać wykonać test! Najwcześniej więc można się do niego udać około 3 tygodnia ciąży, a do tego czasu i tak większość z nas wykona domowy lub laboratoryjny test ciążowy.

wtorek, 14 lutego 2012

Początek

Stało się. Przyszedł ten dzień, może wyczekiwany od lat, a może zupełnie niespodziewany, kiedy okazuje się, że spodziewasz się dziecka. Emocje szaleją, zdrowy rozsądek zanika i w głowie pulsuje tylko jedno pytanie: co będzie dalej? JAK to będzie dalej? Może nie do końca dociera do Ciebie, że właśnie stajesz się częścią czegoś co ja nazwałam "rodziną w budowie", a co można też nazwać stawaniem się rodzicem. Nagle okazuje się, że tyle nie wiesz, tyle przed Tobą decyzji, zmian albo sam-nie-do-końca-wiesz-czego. 
A może jesteś w trakcie starania się o dziecko, przygotowujesz plan rozpoczęcia "budowy", czytasz, zbierasz informacje, czekasz... 
W obu tych wypadkach ten blog jest miejscem, w którym będziesz mógł znaleźć przydatne informacje, moje przemyślenia, refleksje i subiektywne recenzje różnych produktów.
Budowę uważam za rozpoczętą!