niedziela, 23 września 2012

Castagnus - po dwóch miesiącach stosowania

Właśnie wyrzuciłam do kosza drugie opakowanie po Castagnusie, co oznacza, że za mną już 60 dni stosowania, jakoś wydaje mi się, że to niesamowicie szybko zleciało, od jutra zaczynam trzecie pudełko.

Trochę już pisałam jak się czułam podczas ostatniego cyklu stosowania Castagnusa, ale pomyślałam, że dobrze by było to zebrać w jednym miejscu.

No więc drugi miesiąc stosowania Castagnusa był zupełnie inny niż pierwszy.  O pierwszym pisałam tutaj KLIK. Generalnie miałam wrażenie, że czuje się gorzej niż kiedy go nie stosowałam. Miałam bolesność piersi gdzieś od połowy cyklu aż do samej miesiączki, bolesność podbrzusza, bóle głowy, było mi lekko niedobrze (chyba z samego faktu bólu głowy i podbrzusza), wydaje mi się, że miałam każdy możliwy przejaw PMS (zespołu napięcia przedmiesiączkowego) jaki istnieje na tym świecie plus trwał on ponad półtora tygodnia... Byłam bardzo niestabilna emocjonalnie, chciało mi się płakać z byle powodu, no generalnie masakra. Jako osoba, która nie miała nigdy problemów z PMS, oczywiście zdarzały się lepsze i gorsze cykle, ale nigdy nie było tak jak teraz.

Jeśli chodzi o długość cyklu to ten trwał 27 dni, poprzedni z Castagnusem trwał 26 dni.

Jeśli chodzi o jego wpływ na nasze starania o dziecko, to jak możecie zaobserwować, nadal się staramy, choć biorąc pod uwagę, że w poprzednim cyklu nie mogliśmy "wykorzystać" dni płodnych (więcej tutaj KLIK), to nie winię Castagnusa ;) Jakby nie patrzeć nadal się staramy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz