poniedziałek, 10 września 2012

Szybki update samopoczucia - 24 dzień cyklu

No więc 24 dzień cyklu i czuje się całkiem nieźle. Jedyne co mi naprawdę dokucza, to ból piersi. Bolą coraz bardziej, są powiększone i to do tego stopnia, że mam poczucie, że kupiłam za mały stanik... Ból już nie jest tylko z boku, teraz bolą całe, ale my się z tym bólem znamy - typowy bywalec przed samym okresem.
Natomiast humor dopisuje, wróciła mi energia, pogoda też u nas jakaś lepsza się zrobiła, więc może to dlatego??
Jeśli chodzi o jedzenie, to dalej jem więcej niż zwykle i szybciej jestem głodna, ALE to już nie jest ten wilczy głód, który mnie dopada po owulacji! Znaczy się tutaj też na plus. 
Co do bóli w podbrzuszu, to właściwie całkowicie zniknęły, dzis mnie coś przez chwilę w krzyżu bolało - tak jak zwykle w pierwszym dniu okresu, ale szybko przeszło.
Jedyne czego nie ma, a co zawsze u mnie występowało w tym momencie cyklu to wysyp pryszczy i zaskórników. Zmieniłam co prawda krem, ale reszta pielęgnacji jest bez zmian, więc nietypowo dla mnie. Nie żebym tęskniła za pryszczolami, co to, to nie!!!

Oczywiście dalej dzielnie biorę Castagnusa, ale muszę powiedzieć, że to najdziwniejszy cykl jaki do tej pory miałam, ciekawa jestem czy będzie 26 dniowy (tak jak było ostatnio, w pierwszym miesiącu stosowania Castagnusa) czy 28 dniowy tak, jak miałam do tej pory... jak pamiętacie nie wiem czy skrócenie cyklu było wynikiem tabletek czy zmiany klimatu na 2 tygodnie, rytmu dnia i generelnie wszystkiego.

Najbardziej bym chciała, żeby te wszystkie dziwne obiajwy okazały się być początkiem ciąży, ale jak pisałam w poście o "straconych cyklach" byłby to cud na miarę rozstąpienia się Morza Czerwonego. Zostaje tylko czekać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz