czwartek, 4 października 2012

Co by tutaj...

...zjeść?! Jest piękne jesienne przedpołudnie, a ja trzy godziny po śniadaniu jestem głodna jak wilk. Zaczynam się kręcić po kuchni i myśleć co by tu zjeść i co by przygotować na obiad... za przekąski posłużyły ciasteczka maślane razem z herbata earl grey z odrobiną konfitury z pomarańczy. Temat posiłku obiadowego nadal się nie wyklarował.

Wiedziałam dokładnie na co mam ochotę: miało być swojskie, ciepłe, sycące, wręcz kremowe - przez chwile mój wzrok zatrzymał się na dyni, i nie byłby to zły wybór, ale zupę już miałam, fasolowa czekała na dokończenie. Swoją droga to jest jedna z tych zup, które najlepiej smakują drugiego dnia...

Ziemniaki, to ten smak... I przyszło olśnienie: shepards pie!!! To potrawa z Wysp Brytyjskich, każdy ją tam zna, każdy ma na nią swój przepis... Trochę jak z naszym bigosem. Zaczęłam googlować i stwierdziłem, że każdy przepis jest inny, więc idę zobaczyć, co wyczaruję z tego, co mam w lodówce.


Zapieknake zrobiłam tak: mięso mielone wołowo-wieprzowe (0,5kg), 2 cebule (pokrojone w kostkę), 2 marchewki (starte na tarce), kawałek selera (też starty). Mięso podsmażyłam na oliwie, dodałam tymianku, soli, pieprzu, warzywa podsmażyłam na oliwie, połączyłam z mięsem, dodałam sosu worcestershire (całkiem dużo), pod koniec wcisnęłam 2 ząbki czosnku. Ziemniaki (4 duże) ugotowałam w osolonej wodzie, zgniotłam, dodałam 3 duże łyżki śmietany 18%, łyżeczkę masła, pieprz.  Mięso z warzywami przelozylam do naczynia żaroodpornego, na wierzch dałam ziemniaki, rozprowadzilam widelcem. Na sama górę dałam parę plasterków sera cheddar. Wsadziłam do wcześniej nagrzanego piekarnika (200 stopni) na pól godziny.

Zrobiłam dużą porcję, nie mogłam się oprzeć, gotowanie w drugiej fazie cyklu jest jak chodzenie na zakupy, jak się jest głodnym... Chce się wszystkiego, dużo i już...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz