środa, 17 października 2012

Moja pierwsza wizyta u ginekologa

Jak wam wcześniej pisałam, na dziś byłam umówiona do pani ginekolog. Dziś jest ostatni dzień 5go tygodnia, więc dosyć wcześnie jak na wizytę potwierdzającą ciążę. ALE miałam swoje powody... szłam do zupełnie nieznanej mi pani ginekolog, którą wynalazłam w internecie, i która miała bardzo dobre opinie, (cenę za wizytę też przyzwoitą!) więc wybrałam się "na zwiady". Gdyby z jakiegoś powodu mi nie podpasowała miałabym jeszcze sporo czasu na następne poszukiwania lekarza.

Pani okazała się być bardzo miła, wzbudziła moje zaufanie, wiekowo mogła przyjmować poród mojej mamy albo nawet babci ;) co mi w ogóle nie przeszkadza. Co dla mnie było ważne, powiedziała, że gdyby się coś działo: byłabym chora, przeziębiona, miała jakieś plamienia, to mam od razu do niej dzwonić, że mamy być w kontakcie przez te całe 9 miesięcy. Ucieszyłam się, że wyszło to z jej strony, a nie było efektem mojego dopytywania i próby zaspokojenia moich oczekiwań.

Jak wyglądała sama wizyta? Najpierw był wywiad, dosyć standardowy, pani wszystko skrzętnie notowała, wiek, zawód, przebyte choroby, zabiegi itp. Potem badanie moich obolałych piersi, z którymi wszystko ok, zmierzenie ciśnienia, które standardowo mam bardzo niskie :( badanie ginekologiczne - ginekolog potwierdziła rozpulchnienie wewnętrzne, które wskazuje na ciąże ;) pobrała cytologię i tyle...

Nie założyła mi niestety karty ciąży, a w sumie na to liczyłam, ale powiedziała, że to jeszcze za wcześnie, nie zleciła też jeszcze badań krwi ani moczu. Powiedziała, że do mojego ogólnego stanu nie ma żadnych zastrzeżeń, wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku. Następna wizyta jest za trzy tygodnie, czyli będę pod koniec 8 tygodnia ciąży.

Dostałam parę nakazów: kwas foliowy dwa razy dziennie: rano i wieczorem (do tej pory brałam raz), zakaz gorących kąpieli (to jest dla mnie trudny temat, szczególnie, że idzie zima, ale już wcześniej sama sobie ich zakazałam... miałam cichą nadzieję, że pani powie, że mogę ALE krócej albo w chłodnej wodzie, ale na razie jest NIE), mało solić, bo sól zatrzymuje wodę w organizmie  (też w piersiach i to może wzmagać ich bolesność), jeść mniej, ale częściejwysypiać się i dotleniać spacerami, ograniczyć trochę sex: nie za długo, nie za mocno, nie za często.

Dostałam też dwie broszurki do poczytania: HappyBaby z Family Service i Już za chwilę powitasz maluszka wydane przez NIVEA ;) zawsze coś do przejrzenia, oczywiście napakowane reklamami, a jak!

Siedziałam tam 40 minut, mój biedny mąż w poczekalni dzielnie czekał, czuł się dość dziwnie, ale się przyzwyczai ;)
Podsumowując jestem zadowolona, bo czuję, że znalazłam lekarza, który poprowadzi moją ciążę. Jednak mam pewnie niedosyt, że nie mam założonej kary ciąży i zleconych żadnych badań, choć wiem, że to jest bardzo wcześnie. Czekanie jest najtrudniejsze, ale ja chyba też się muszę przyzwyczaić, bo przede mną 8 miesięcy czekania...

1 komentarz:

  1. Bardzo fajny wpis pokazujący jak ważne jest znalezienie odpowiedniego lekarza prowadzącego!

    OdpowiedzUsuń