wtorek, 2 października 2012

Update cyklu... dzień 20sty

Update cyklu, czyli jak się czuję. Zacznę standardowo - od bólu piersi, intensywnego, cały czas obecnego, budzącego moje rozdrażnienie. Najchętniej nosiłabym tylko miłe i delikatne staniki (znajdźcie mi taki...) i nie wykonywała żadnych drastycznych ruchów...

Jeśli chodzi o emocje, to wczoraj miałam lekkiego doła - nie związanego bezpośrednio ze staraniem o dziecko, bardziej takiego ogólnego... że tak powiem: weltschmerz (kto, wie ten wie, kto nie wie ten trąba i niech wraca do szkolnych lektur). 

Z jedzenia chce mi się ciężkich, tłustych, niezdrowych rzeczy (czipsy, cocacola, smalec...you name it...), czyli standardowo.

Z nowych objawów: pojawiły mi sie białe upławy (nie patrzcie na mnie, nie ja to słowo wymyśliłam - zupełnie medyczne określenie!) niezbyt obfite, w białym kolorze, nierozciągliwe - raczej lejące się. Podobno zdarza się w drugiej fazie cyklu i w sumie, jak o tym myślałam, to stwierdziłam, że miewałam już takie, ale wtedy nie przywiązywałam do nich wagi. Na pewno nie było ich w ciągu dwóch ostatnich cykli. Nie uznaje ich w każdym razie za objaw ciąży. 

Bóle w podbrzuszu pojawiają się dopiero od dziś, raczej słabe, sporadyczne. I oby tak zostało.

Siedem dni przede mną - choć nie wiadomo, jak wiecie na Castagnusie nie jestem niczego pewna, raz było 26, raz 27 może teraz będzie 28? Jak wiecie nie będę wcześniej testować, na pewno będę czekać z testem do 29 dnia rano, albo nawet dłużej. Nie lubię widoku jednej kreski na teście i wolę poczekać na okres. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz