czwartek, 29 listopada 2012

11 tydzień ciąży

Wiecie co? Aż nie wierzę, że piszę o 11 tygodniu ciąży! Wydaje mi się, że to już jest taaaaak bardzo daleko, tyle za nami, tyle niepewności, strachu, oswajania się z myślą, że jestem w ciąży. 11 tydzień... Chwała Bogu!

Czuję się bardzo dobrze, poza kilkoma incydentami, kiedy miałam lekkie mdłości, czuje, że ten etap powoli przechodzi w zapomnienie. Głównie pojawia się jak zaczynam być głodna (bardzo głodna), a następnym etapem jest ból głowy (yeeeh!!!). Staram się pilnować i szybko reagować, ale wiecie - bywa różnie.

Co do rzeczy, na które cały czas mam ochotę: cały czas króluje bagietka czosnkowa oraz kurczak z różna. Gdybym mogła jeść tylko te dwie rzeczy byłam bym zupełnie szczęśliwa :)

Poza atakiem najeźdźców, o którym pisałam tutaj KLIK (tak przy okazji, dziś odkryłam nowe na szyi...) zauważyłam też jedną zmianę na plus - moje włosy. Od kiedy pamiętam zawsze wypadało mi sporo włosów. Im były dłuższe, tym bardziej to zauważałam (co nie oznacza, że bardziej wypadały), a ostatnimi czasy było ich naprawdę sporo (winne też były upięcia z gumkami i wsuwkami). A teraz nagle... NIC... parę włosów na szczotce! Jak biorę prysznic nie muszę go czyścić za każdym razem z włosów. Wiem, że po porodzie wiele kobiet skarży się na wzmożone wypadanie włosów, ale wiecie co - przynajmniej teraz mam spokój ;)

Zmęczenie - hmm... zależy od dnia, czasem bez drzemki nie dam rady, innym razem jest ok. Na pewno nie jest tak duże jak na początku, ale wcale nie mam poczucia, że ma zamiar szybko zniknąć.

Zauważyłam też lekkie problemy z koncentracją, zapominam o różnych rzeczach, jak robie parę rzeczy na raz to się gubię, takie drobnostki, ale nigdy wcześniej tak nie miałam.

No i sikanie. Zaczyna się etap, że szukam toalet w centrach handlowych, na zakupach itp. Well... życie.... 

Chyba tyle z tego 11 tygodnia, mam nadzieję, że macie się dobrze!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz