czwartek, 15 listopada 2012

9 tydzień ciąży

Koniec 9 tygodnia ciąży i początek 10 tygodnia zaczął się pod znakiem pobierania krwi... zebrałam się w końcu i poszłam do laboratorium zrobić zlecone przez panią doktor badania. Nie wiem jak większość z was, ale ja nie cierpię pobierania krwi, nie mam może fobii, ale traktuję to jako przykry obowiązek. ALE trzeba, to trzeba! 

Siedząc na fotelu myślałam, że może pani pomyliła mnie z honorowym dawcą krwi, ponieważ napełniała fiolkę za fiolką... muszę jednak przyznać, że poszło jej to sprawnie i szybko. To, co okazało się być moim największym problemem to: bycie na czczo. Na szczęście laboratorium jest blisko mojego domu, ale poranek bez herbaty i śniadania, bieg do laboatorium i czekanie kolejce na swoją kolej zdecydowanie nie podobało się maleństwu. Lepiej poczułam się dopiero jak zjadłam śniadanie. Ciekawe jakie wyniki wyjdą?

9 tydzień upłynął pod hasłem: rozpinania spodni... zaczynam powoli czuć się niekomfortowo. Nie żebym się w nie nie mieściła, co to, to nie. Mieszczę się, zapinam, ale po pewnym czasie czuje, że jest mi niewygodnie i mnie te spodnie piją. Na szczęście nie wszystkie jeszcze, ale... 

Miałam też pierwszy napad: "muszę to zjeść, bo inaczej umrę" i dotyczył bagietki czosnkowej podczas zakupów w piekarni ;)

Spanie nadal, zresztą mogłyście przeczytać o tym tutaj KLIK, ostatnio poszłam spać między zupą, a drugim daniem, tak mnie zmogło, że nie dałam rady wytrzymać!

Testowałam w tym tygodniu migdały żeby sprawdzić czy rzeczywiście pomagają na mdłości, napiszę osobną notkę o tym, ale na razie mogę z czystym sercem polecić!

Niestety na bóle głowy nie pomagają... bóle pojawiają się zwykle wieczorem, albo po południu, cały czas stosuje tą samą metodę czyli: amol i położyć się i choć nie działa to błyskawicznie, to jednak przynosi ulgę.

I to chyba tyle jeśli chodzi o ten tydzień, powoli zaczynam myśleć, że to już blisko końca I trymestru!!! Yeah!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz