sobota, 22 grudnia 2012

14 tydzień ciąży

No więc przyznaję się bez bicia, że zostałam wciągnięta przez wir przed Świętami. Wir spowodowany głównie swoimi własnym planami sprzątaniowo-gotowaniowymi ;) i jak już miałam chwilę, żeby zasiąść na kanapie, to ciężko mi było się zmotywować żeby napisać notkę. A głowie przynajmnie trzy, które chciałam ostatnio wrzucić...

Czas ten ujawnił, że ten przypływ energii, który niedawno ogłosiłam, był chwilowy i wcale nie tak energetyczny jak myślałam. Wieczorami czuje się jak wypluty cukierek... Zakupy, sprzątanie, pakowanie prezentów, wypisywanie i wysyłanie kartek świątecznych, ubranie choinki plus wszystkie codzienności domowe ujawniają, żem jednak słaba i szybko męcząca się.

Ale to nic nie szkodzi. Cieszy mnie każda taka drobnostka :) Mam wrażanie, że mój brzuch jest już bardziej widoczny, choć moja waga wcale jakoś znacznie nie drgnęła. Ci, którzy wiedzą, że jestem w ciąży mówią, że widać, ci którzy nie wiedzą nic nie mówią, więc wnioskuję, że nie widać AŻ TAK :)

Apetyt na pewno mi się powiększa, w sumie to dobra opcja przed świętami - na pewno nic nie zostanie, a śledziki kuszą kuszą :) No i uszka...

Trądzik obecnie w odwrocie, ale nie mam poczucia zwycięstwa, raczej wygranej bitwy, zaleczonego stanu. Zobaczymy co będzie dalej.

Według wszelkich możliwych ustaleń jestem już też w drugim trymestrze! Hip hip hurra! Wszyscy mówią, że po przekroczeniu tego momentu czas przyspiesza, mi tam nic nie przyspiesza, dalej wydaje mi się, że nieskończenie długo będę jeszcze musiała czekać na nasze maleństwo.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

13 tydzień ciąży

Wiem, że bardzo spóźniona ta notka, ale poprzedni tydzień był szalony.
Jak wiecie, byliśmy na badaniu USG, o którym pisałam wcześniej, dzień później byłam u mojej pani doktor, która była zadowolona z wyników badań krwi, jak i USG, wszystko wygląda dobrze i oby tak dalej. Żadnych dodatkowych zaleceń nie dostałam poza zakazem mycia okien przed świętami....

Czuję się bardzo dobrze, mam wrażenie, że moje zmęczenie powoli znika, oczywiście zdarzają się jeszcze drzemki, ale potrafię to opanować i nie zasnę na stojąco, tak jak już mi się zdarzało wcześniej :)

Mdłości zniknęły w ogóle, natomiast mam wrażenie, że mój węch się wyostrzył... czuję rzeczy, których mój mąż zupełnie nie wyczuwa... ale nie powoduje to u mnie mdłości ani niczego takiego.

Parę razy pojawiła się zgaga, walczę z nią jedząc migdały i jabłka, na razie pomaga, więc nie sięgam po żadne inne środki.

Z trądzikiem dalej walczę, ten tydzień był dla mnie łaskawy, na twarzy mi się wszystko ładnie pogoiło, z plecami trochę gorzej. Jednak widzę, że moja pielęgnacja przynosi skutki.

W 13 tygodniu moja waga była o 1,5 kg większa w stosunku do tej z przed ciąży i brzuszek jest już widoczny, dla tych którzy mnie znali przed ciążą. Cała reszta pewnie jeszcze się zastanawia czy mam odstający brzuszek czy może jestem w ciąży.

Byłam też na małych zakupach ciążowych, kupiłam leginnsy, które nie uciskają brzucha, obecnie jest mi w nich najwygodniej, do tego jakaś koszulka i sweter i mogę śmigać. Chciałam też kupić jakieś spodnie, ale nic na mnie nie pasowało, może po świętach mi się uda? Znacie jakieś ciekawe sklepy z odzieżą ciążową w rozsądnych cenach??

środa, 12 grudnia 2012

Nasze pierwsze USG

Tak, tak nadszedł w końcu ten dzień! Rano trochę się denerwowałam jak to wszystko będzie, USG mieliśmy umówione u zupełnie obcego lekarza, nie u mojej pani doktor, nie wiedzieliśmy czego się mamy tak naprawdę spodziewać.

Pan doktor okazał się być rzeczowym facetem z poczuciem humoru, poświęcił nam sporo czasu, żeby wszystko pokazać i wytłumaczyć, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Na początku przeprowadził króciutki wywiad, wziął ode mnie książeczkę ciąży, zobaczył co tam moja pani lekarz pisała.

USG miałam robione przez brzuch, nie było żadnych problemów z obrazem, chociaż wiem, że w zależności od tygodnia, w którym się jest i często też od wagi, USG prenatalne może być też robione dopochwowo. Warto to wiedzieć, żeby być w razie czego przygotowaną ;)

Cały czas widzieliśmy co robi lekarz, ponieważ były dwa monitory. Najpierw pokazał nam maluszka w całości, i już wiedzieliśmy, że nie mamy bliźniaków :) a potem zajął się mierzeniem główki, brzuszka, odległości od główki do pupki itp, wszystkie te pomiary wyszły bardzo dobrze, nie ma żadnych odchyleń od normy.
Lekarz sprawdził też czy rączki i nóżki są w porządku (mały/mała nieźle nimi machał/a!!!), zobaczył na główkę czy wszystko dobrze, obejrzał powłoki brzuszka i po chwili przełączył się na 3D, czego się nie spodziewaliśmy w ogóle! I mogliśmy sobie zobaczyć pyszczek naszego maleństwa trochę dokładniej :) 

Usłyszeliśmy też bicie serduszka przez chwilę, waliło jak oszalałe, ale że maluch się ruszał i uciekał to trzeba się było z nim gonić!
Na sam koniec pan doktor przyjrzał się łożysku, jakie jest duże i gdzie się dokładnie znajduje, z nim też wszystko w porządku.

Jedyna rzecz, która wyszła przy badaniu, to że maleństwo jest starsze niż wskazywałaby to data ostatniej miesiączki. I to o 6 dni! Lekarz stwierdził, że to może być wynik tego, że mam tak krótkie cykle (26, 27 dni), więc data porodu według USG jest na razie o tydzień wcześniej niż moja pani doktor wyliczyła.

Na koniec dostaliśmy wydruk 4 zdjęć, w tym dwa w 3 D, całą kartkę ze wszystkimi pomiarami, które były wykonane, plus opis z tyłu od lekarza.

Sama wizyta trwała jakieś 30 minut, oboje z mężem wyszliśmy uśmiechnięci od ucha do ucha, oglądanie swojego dziecka jest tak niesamowitym przeżyciem... Małe jest jeszcze takie malutkie! Nasze waży 73 gram i ma 7 centymetrów długości, a wygląda już nie jak UFO, ale zupełnie jak mały bobas!

To jak się czułam wczoraj, jak widziałam to maleństwo w swoim brzuchu - było nie do opisania... na teraz nie mogę być bardziej szczęśliwa. Dzięki Bogu, że wszystkie wyniki wyszły dobrze.

Teraz z tymi wynikami i z wynikami z badań krwi jadę do mojej lekarki prowadzącej, zobaczymy co ona na to wszystko powie!

sobota, 8 grudnia 2012

Problemy z cerą w ciąży - moja aktulna pielęgnacja

Tak jak pisałam tutaj KLIK od jakiegoś czasu mam problemy z podskórnymi, bolącymi pryszczami. Problem dotyczy głównie pleców i twarzy, na dekolcie też coś się pojawia, ale są to raczej takie drobne pryszczyki.

Wiem, że jest to związane z szaleństwem hormonalnym w moim organizmie, ponieważ nic innego nie zmieniałam w swojej pielęgnacji. Skórę na twarzy mam tłustą ze skłonnością do zaskórników i pryszczy.

Postanowiłam więc trochę zmienić moją pielęgnację, żeby móc zawalczyć z najeźdźcą :) 

Co stosuję?

3 razy w tygodniu stosuję peeling enzymatyczny na twarz Perfecta z Dax Cosmetics. Jest bardzo delikatny, nie podrażnia mojej skóry, stosuje się go zamiast kremu na noc. Zależy mi na tym żeby ładnie usunął stary naskórek (pomocne też przy gojeniu się ranek po pryszczach), dzięki temu krem nawilżający może się dobrze wchłonąć i nawilżyć moją skórę. 
zdjęcie z wizaz.pl

Raz w tygodniu na plecy stosuję peeling morelowy z Soraya, ten z niebieskim paskiem. To jest prawdziwy "zdzieracz", ale ma też dodatek kwasu salicylowego, który jest bardzo pomocnym składnikiem przy walce z trądzikiem.


zdjęcie z wizaz.pl

Na co dzień stosuję krem nawilżający z Vichy Aqualia Thermal wersja lekka. Ważne przy wyborze kremu jest to aby miał adnotację, że nie zatyka porów oraz żeby dobrze nawilżał naszą skórę.

zdjęcie z wizaz.pl

Ten krem jest dosyć lekki, w sam raz do tłustej skóry, ale kiedy czuję, że moja skóra potrzebuje czegoś więcej, to podbieram krem mojego męża Eucerin z 5% mocznikiem
zdjęcie z wizaz.pl

Świetny do nawilżania, też nie zatyka porów, na co dzień za ciężki dla mnie, ale na noc kiedy czuje, że skóra twarzy potrzebuje czegoś bardziej treściwego to świetnie działa.

Kolejną rzeczą są maseczki. Nakładam je na twarz, plecy i dekolt. Często wybieram te z Zaji (bo tanie i dobre!) wybieram nalijżające, anty stresowe. Nie używam maseczek przeznaczonych do walki z trądzikiem, nie chcę aby moja skóra była przesuszona i produkowała jeszcze więcej łoju. 

Do mycia twarzy używam kremu z Lirene na glicerynie. Znów jak możecie zauważyć kosmetyk do cery wrażliwej, a taką jest na pewno cera z problemami. Stosuje go wieczorem i czasem rano, jeśli moja skóra tego potrzebuje.
zdjęcie z wizaz.pl


Poza tym staram się bardzo dokładnie usuwać makijaż, nie nakładam go jeśli nie ma takiej potrzeby. Ograniczam też dotykanie mojej twarzy dłońmi w ciągu dnia. Generalnie jak możecie zauważyć postawiłam na oczyszczanie skóry połączone z silnym nawilżaniem. Na twarzy widzę już efekty, z plecami gorzej - może to też wynikać z tego, że jest mi trudniej o nie zadbać. Większa powierzchnia :) a na dodatek obecnie nie wystawiona na widok publiczny, więc motywacja też mniejsza (tak, wiem niemożliwa jestem...).

Pamiętajcie, że to co, sprawdza się u mnie, niekoniecznie będzie odpowiadało waszej skórze. Poza tym nie jestem dermatologiem ani żadnym specjalistą w tej dziedzinie. Pomyślałam, że komuś może się to przydać, może będzie dobrym punktem wyjścia do własnych poszukiwań.

czwartek, 6 grudnia 2012

12 tydzień ciąży

12 tydzień ciąży zaczął się kiepsko: bólami w podbrzuszu, nie bardzo intensywnymi, ale jednak. Podobnymi trochę do tych, które miewam przed miesiączką. Myślę, że trwały jakieś dwa dni. Raz zdarzyło mi się leżeć na brzuchu i nagle kichnąć i myślałam, że mnie ktoś nożami kroi od środka, nie wiedziałam co się dzieje! Na szczęście po paru chwilach przeszło.

Co do problemów z cerą to nadal trwają, zdecydowanie największe problemy mam na plecach. Na twarzy udało mi się to towarzystwo lekko pacyfikować, na pewno napiszę osobny post o tym co i jak robiłam. Nie mam jednak poczucia, że to już zakończona walka... czuję, że z tym problemem mogę się jeszcze trochę zmagać.

Nie mam już mdłości! :)

Wydaje mi się, że trochę rzadziej muszę chodzić do toalety... Choć może to tylko złudzenie, bo już przywykłam? Przyjrzę się temu dokładniej :) 

Jestem głodna. Często. Nie budzę się jeszcze w nocy na posiłek, ale... drugie śniadanie, deser, przegryzki... cały czas są dla mnie ratunkiem.

Zmęczenie jest coraz mniejsze, zdecydowanie czuję się bardziej rześka.

Ten tydzień na pewno był czasem nerwowego wyczekiwania, różnych czarnych myśli i chwil zwątpienia. Cieszę się, że kończę go w zupełnie innym humorze niż zaczynałam.

Co do końca pierwszego trymestru... to jednak poczekam do końca 13 tygodnia, aby ogłosić przejście przez pierwszy trymestr. Sami lekarze mają różne opinię na ten temat, ja skłaniam się do tej, że drugi trymestr zaczyna się w 14 tygodniu ciąży. 

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Czarnowidztwo...

Ratunku... im bliżej naszego usg tym bardziej się martwię... Czym? A wszystkim! W zależności od dnia, humoru i nie wiem... pogody może... mam różne czarne wizje. Ciekawe, że im bliżej tym jest to bardziej nasilone. Na początku była czysta ekstaza... zobaczymy nasze maleństwo i usłyszymy bicie serduszka!

A teraz coraz więcej w mojej głowie wątpliwości. Od głupich i głupszych zaczynając: że nie dostaniem zdjęcia z usg ani płyty ani nic... nie dopytałam się jak dzwoniłam i teraz w sumie nie wiem czy nam dadzą czy nam nie dadzą... tak wiem, też mi problem... ale... no...

Po bardziej poważne: czy serduszko bije? Czy wszystko jest w porządku, czy to całe mierzenie itp się uda i czy wyniki będą dobre...

A najbardziej, że pan lekarz popatrzy na monitor i powie, że nie jest dobrze...

Wydaje mi się, że ma to wszystko związek z moim lekkim "rozchwianiem emocjonalnym", jakieś drobne rzeczy potrafią mnie wzruszyć do łez, albo doprowadzić do szału i teraz jakaś drobna myśl, albo rzeczy przeczytana w necie potrafi wzbudzić we mnie gigantyczne wątpliwości. Wiem, że nic nie mogę zrobić poza czekaniem i najlepiej się nie zamartwiać, ale często jednak łatwiej powiedzieć niż zrobić. Ehh...