środa, 12 grudnia 2012

Nasze pierwsze USG

Tak, tak nadszedł w końcu ten dzień! Rano trochę się denerwowałam jak to wszystko będzie, USG mieliśmy umówione u zupełnie obcego lekarza, nie u mojej pani doktor, nie wiedzieliśmy czego się mamy tak naprawdę spodziewać.

Pan doktor okazał się być rzeczowym facetem z poczuciem humoru, poświęcił nam sporo czasu, żeby wszystko pokazać i wytłumaczyć, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Na początku przeprowadził króciutki wywiad, wziął ode mnie książeczkę ciąży, zobaczył co tam moja pani lekarz pisała.

USG miałam robione przez brzuch, nie było żadnych problemów z obrazem, chociaż wiem, że w zależności od tygodnia, w którym się jest i często też od wagi, USG prenatalne może być też robione dopochwowo. Warto to wiedzieć, żeby być w razie czego przygotowaną ;)

Cały czas widzieliśmy co robi lekarz, ponieważ były dwa monitory. Najpierw pokazał nam maluszka w całości, i już wiedzieliśmy, że nie mamy bliźniaków :) a potem zajął się mierzeniem główki, brzuszka, odległości od główki do pupki itp, wszystkie te pomiary wyszły bardzo dobrze, nie ma żadnych odchyleń od normy.
Lekarz sprawdził też czy rączki i nóżki są w porządku (mały/mała nieźle nimi machał/a!!!), zobaczył na główkę czy wszystko dobrze, obejrzał powłoki brzuszka i po chwili przełączył się na 3D, czego się nie spodziewaliśmy w ogóle! I mogliśmy sobie zobaczyć pyszczek naszego maleństwa trochę dokładniej :) 

Usłyszeliśmy też bicie serduszka przez chwilę, waliło jak oszalałe, ale że maluch się ruszał i uciekał to trzeba się było z nim gonić!
Na sam koniec pan doktor przyjrzał się łożysku, jakie jest duże i gdzie się dokładnie znajduje, z nim też wszystko w porządku.

Jedyna rzecz, która wyszła przy badaniu, to że maleństwo jest starsze niż wskazywałaby to data ostatniej miesiączki. I to o 6 dni! Lekarz stwierdził, że to może być wynik tego, że mam tak krótkie cykle (26, 27 dni), więc data porodu według USG jest na razie o tydzień wcześniej niż moja pani doktor wyliczyła.

Na koniec dostaliśmy wydruk 4 zdjęć, w tym dwa w 3 D, całą kartkę ze wszystkimi pomiarami, które były wykonane, plus opis z tyłu od lekarza.

Sama wizyta trwała jakieś 30 minut, oboje z mężem wyszliśmy uśmiechnięci od ucha do ucha, oglądanie swojego dziecka jest tak niesamowitym przeżyciem... Małe jest jeszcze takie malutkie! Nasze waży 73 gram i ma 7 centymetrów długości, a wygląda już nie jak UFO, ale zupełnie jak mały bobas!

To jak się czułam wczoraj, jak widziałam to maleństwo w swoim brzuchu - było nie do opisania... na teraz nie mogę być bardziej szczęśliwa. Dzięki Bogu, że wszystkie wyniki wyszły dobrze.

Teraz z tymi wynikami i z wynikami z badań krwi jadę do mojej lekarki prowadzącej, zobaczymy co ona na to wszystko powie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz