czwartek, 24 stycznia 2013

19 tydzień ciąży: leżenie, kolejne usg

Ten tydzień minął pod znakiem zalegania na kanapie i wykonywania tylko niezbędnych czynności. O dziwo, wcale nie miałam energii na robienie czegokolwiek innego i wcale mnie nie nosiło, tak jak myślałam, że będzie. Ugotowanie obiadu plus jakieś drobne ogarnięcie domu było dla mnie wystarczającą aktywnością. 

Z każdym dniem plamienia były mniejsze, właściwie powiedziałabym, że to były pozostałości po tym wtorkowym plamieniu. Żadnych bóli, żadnych skurczy ani innych dziwnych symptomów nie odnotowałam.

Ogrom energii, power i wszystkie tego typu rzeczy, o który trąbią wraz z początkiem drugiego semestru mnie na razie nie zaszczyciły. Tak jak pisałam w poprzednich tygodniach czuje różnicę pomiędzy pierwszym trymestrem, a teraz, ale na pewno nie czuje przypływu energii. Może to i dobrze ze względu na obecną sytuację?

Byłam na kolejnym USG, skontrolować jak wygląda sytuacja, lekarz powiedział, że nie ma żadnych krwiaków, wszystko wygląda dobrze, łożysko jest nisko osadzone, ale nie jest przodujące ani nawet brzeżnie przodujące, jednakowoż  jest nisko. Możliwe, że przy jakiś wysiłku mogą znowu pojawić się plamienia, ale mam nie wariować z tego powodu, bo znamy przyczynę, trzeba to będzie monitorować, jest szansa, że wraz z kolejnymi tygodniami łożysko się podniesie, a jak nie to będziemy myśleć co dalej. Umówiliśmy się na USG połówkowe w najdalszym możliwym terminie czyli koniec 22 tygodnia, po pierwsze dla tego, żeby dać trochę czasu łożysku i zobaczymy co się będzie działo, a po drugie, żeby Maluch trochę jeszcze podrósł. Nasz lekarz nagrywa też z tego badania DVD dla pacjentów i mówi, że ta górna granica to jest taki fajny czas na to. Przy tym badaniu nasz bobas ssał sobie kciuka i niewiele się nami przejmował. Słodziak!

W przyszłym tygodniu widzę się z moją panią doktor, zadecydujemy co dalej z lekami, do tego czasu mam się oszczędzać i dużo odpoczywać, na całe szczęście nie muszę leżeć plackiem.

Ty tydzień to był smak na rybkę (makrelka wędzona, łosoś, nawet kanapka z tuńczykiem była) i nabiał na obiad: naleśniki z serem, pierogi ruskie, jakoś mało chciało mi się jeść mięsa-nawet kurczak z różna mnie tak nie kusił jak zwykle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz