czwartek, 28 lutego 2013

Kolejna wizyta u mojego lekarza

Końcówka 24 tygodnia, to moja kolejna wizyta u lekarza. Miałam wyniki z ostatniej morfologi i ostatniego USG (połówkowego) do omówienia plus standardowe badania.

Niestety wyniki badań krwi okazały się na tyle niepokoić panią doktor, że dostałam żelazo do brania. Mieściłam się we wszystkich normach, ale na samiutkim dole, właściwie na granicy. No więc jem to żelazo, pije świeży sok z marchewki/buraczków i zobaczymy, za miesiąc zrobię następne badania - mam nadzieję, że będzie widać poprawę. Nie martwię się jakoś bardzo tym stanem, zobaczymy co będzie za miesiąc po suplementacji żelaza. Wiem, że mam urozmaiconą dietę - wiem też jak trudno jest dostarczyć odpowiednią ilość żelaza, które jest trudno przyswajane - zobaczymy co będzie dalej.
Cukier bardzo ładnie, co ciekawe niżej niż przy ostatniej morfologi, na razie nie robimy próby glukozowej, zobaczymy jak będzie w następnym miesiącu.

Małe rozwija się dobrze, jesteśmy już 2-3 palce nad pępek, co jest dość wysoko jak na ten moment, w związku z tym, że nie mam żadnych plamień, a ciąża rozwija się dobrze, to odstawiamy luteinę, co mnie bardzo cieszy. 

Poza tym standardowe mierzenie ciśnienia, osłuchanie mojego serca, oglądnięcie brzucha i osłuchanie brzuszka i do domu :) 

W związku z tym, że dalej śpię na plecach, dostałam nakaz podwyższenia swojego spania, chodzi o to, żebym nie spała na płasko - tylko miała klatkę piersiową wyżej niż brzuch, który powoli zaczyna na wszystko uciskać i może powodować problemy z sercem. Próbuję spać na boku (zresztą przed ciążą tak spałam!!!) jednak coś mnie kuje w plecach na wysokości żeber w tej pozycji i nie bardzo mogę tak leżeć... no zobaczymy jak sytuacja się rozwinie. Łóżko zostało dostosowane do nowych potrzeb - wygląda jak z bajki o królewnie na ziarnku grochu, ale co tam :)

Następna wizyta za miesiąc! Aż nie mogę uwierzyć, jak bardzo będę wtedy w ciąży ;)

poniedziałek, 25 lutego 2013

Krem przeciw rozstępom Ziajka Mamma Mia

Trafiła mi się próbka kremu przeciw rozstępom Ziajka Mamma Mia. Broń Boże nie będzie więc to recenzja produktu, ale moje spostrzeżenia, może komuś ułatwią podjęcie decyzji o zakupie lub o nie kupowaniu tego produktu.

Po pierwsze muszę zaznaczyć, że nie oczekuje od tego typu produktów zahamowania procesów powstawania rozstępów. Głównie dlatego, że uważam, że jeśli mamy mieć rozstępy to będziemy jest niestety miały. Smarowidła mogą zmniejszyć ten problem, mogą go zminimalizować, ale nie nie wierzę, że mogą mu zupełnie zapobiec. Widać to zresztą po opiniach o różnych tego typu specyfikach. Jedni zachwalają, bo nie mają rozstąpów, a zaraz ktoś piszę, że on pomimo stosowania tego samego produktu, jednak ma. 

No to czego oczekuje w takim razie po tego typu produktach?? I po co używam kremów przeciw rozstępom, skoro nie wierzę w ich działanie?? Oczekuje nawilżenia i ukojenia mojej skóry, które będzie się utrzymywało do następnego smarowania (czyli rano i wieczorem, ponieważ nie jestem jedną z tych osób, które lubią tą czynność, smarowanie się 5 razy dziennie to nie dla mnie!), uealastycznienia

Konsystencja produktu jest dość rzadka, ładnie się rozsmarowuje i szybko się wchłania, zapach przypomnina mi takie kremy/żele kojące po opalaniu, bardzo charakterystyczny, ale nie jest zbyt intensywny ani drażniący. Po posmarowaniu się wieczorem rano nie odczuwałam dyskonforu skóra była miękka, napięta, nawilżona.

Na trzecim miejscu w składzie widnieje masło shea, więc jest dobrze :) Znając firmę Ziaja cena zapewne też jest przystępna.Producent poleca stosowanie od 4 miesiąca ciąży.

Próbka starczyła mi na dwa razy i pomimo tego, że nie mogę powiedzieć nic złego, to pewnie nie sięgnęłabym po ten produkt w pełnowymiarowym opakowaniu. Jednak wolę treściwsze konsystencje maseł i efekt jaki pozostawia na skórze oliwka. 

piątek, 22 lutego 2013

TAG ciążowy/pregnancy TAG


Dziś na wesło, czyli moje odpowiedzi na TAG, który krąży po angielskich kanałach YouTube, a jak może zdążyliście się już zorientować jestem fanką YouTube. Wielką. Uzależnioną. Mam nadzieję, że zabawa Wam się spodoba. Miłego czytania!


1. Jak się czułaś kiedy dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży?
N i e s a m o w i c i e! Wiecie, że staraliśmy się o dziecko od dłuższego czasu, więc jak zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym to był mix radości, niedowierzania, wdzięczności... naprawdę ciężko jest to opisać. 

2. Jak powiedziałaś przyszłemu Tatusiowi?
A to zostawiam jako naszą tajemnicę. Słodką.

3. Czy czekaliście 3 miesiące żeby pochwalić się swoją ciążą?
I tak i nie. Rodzinie i bliskim przyjaciołom powiedzieliśmy wcześniej, współpracownikom i znajomym dopiero po pierwszym USG, czyli pewnie koło 13, 14 tygodnia.

4. Czy to twoja pierwsza ciąża?
Tak.

5. Czy chcesz mieć więcej dzieci?
Tak, jak tylkko Bóg da :)

6. Czy chcecie znać płeć dziecka?
Na dzień dzisiejszy nie planujemy dowiadywać się czy mamy chłopca czy dziewczynkę, nie powiem, że definitywnie nie mamy zamiaru, bo kto wie, czy na ostatnim USG ciekawość nas nie zeżre. Na razie jesteśmy twardzi! Swoją drogą jakoś niesamowicie mnie irytuje, że każdy się nas pyta czy znamy płeć. Najczęściej zanim się zapyta jak się czuję i na kiedy mamy termin... 

7. Chcecie chłopca czy dziewczynkę?
Zdecydowanie chcemy zdrowego maluszka. Chłopca albo dziewczynkę :)

8. Czy macie wybrane imiona & jaka historia się za nimi kryje?
Mamy wybrane imiona, nie mają jakieś specjalnej sentymentalnej historii, po prostu nam się podobają.

9. Twoja ulubiona część bycia w ciąży?
Do tej pory, a jestem w 24 tygodniu, to na pewno ruchy dziecka, niesamowite przeżycie. Natomiast cała ciąża jest dla mnie bardzo przyjemna i dobrze ją znoszę, więc samo bycie w ciąży też mogę traktować jako "ulubioną część".

10. Jaki jest twój plan na poród?
No to pytanie trochę nie przystające do polskiej rzeczywistości, ale na dzień dzisiejszy nie mam jeszcze nic sprecyzowanego: ani szpitala (a może nie szpitala?), w którym chce rodzić, ani czy chcę mieć poród ze znieczeuleniem czy bez, wodzie czy nie, czy rodzinny czy nie... Nie wiem, czytam na razie sporo na ten temat, ale daleka jestem od definitywnych i ostatecznych decyzji. Poza tym każdy plan musi przewidywać odstępstwo od niego w razie potrzeby i nie da się go sztywno trzymać. Widzę też, że moje myślenie o porodzie zmienia się wraz z przebiegiem ciąży, więc daje sobie jeszcze czas. 

11. Czy planujesz karmić piersią?
Bardzo bym chciała, choć wiem, że bywa różnie. Na dzień dzisiejszy jestem jedenak zdecydowana i zdeterminowana, żeby karmić piersią i nie poddawać się łatwo.

12. Czy planujesz powrót do pracy czy zostaniesz w domu po urodzeniu dziecka?
Zostaje w domu, będę matką polką, kurą domową i jakkolwiek chcecie to nazwać, ale zostaje w domu i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

13. Czy będziesz robić własne jedzenie dla dziecka?
Tak, jak najbardziej, lubie wiedzieć co jem, mieć na to wpły co dodaje do swoich posiłków, lubię gotować i mam ku temu możliwości, więc nie widzę przeciwskazań.

14. Czy masz pomysły jak będzie wyglądał pokój dziecięcy?
Mam pewne rzeczy upatrzone, w sensie meble, które musimy zakupić, wydaje mi się, że mamy też wybrany kolor ścian, ale nie będziemy urządzać pokoju w żadnym stylu, czy z jakimś motywem przewodnim. Bardzo bym chciała żeby był jasny i... dziecięcy :)

czwartek, 21 lutego 2013

23 tydzień ciąży

Ten tydzień jest bardzo podobny do poprzedniego, ciągłe uczucie: zjadłabym coś i myślenie o jedzeniu. Przypominają mi się smaki, za którymi nie tęskniłam od lat. Jestem jednak twarda i trzymam się swoich postanowień, o których pisałam w zeszłym tygodniu tutaj KLIK

Pod względem wagi bez zmian, co z jednej strony cieszy (o próżności!), a z drugiej i tak wiem, że sporo kilogramów przede mną, więc, w którymś momencie waga musi drgnąć, nie ma innej opcji!

Dawno nie pisałam też o moich problemach z cerą, było tak ponieważ sprawa ucichła i wydawało się, że na dobre - niestety ten tydzień obfitował w wszelkiego rodzaju wypryski w strefie T i nie tylko. Ehh... pewnie będzie tak już do końca, raz lepiej, raz gorzej. Zauważyłam też, że dużo częściej muszę regulować brwi od kiedy jestem w ciąży! Włoski odrastają w takim tempie, że aż nie chce się wierzyć! Na początku nie wiązałam tego z ciążą, teraz natomiast wydaje mi się to jedyna sensowna przyczyna. Jakoś w żadnych kobiecych gazetach nie piszą, że w ciąży nie tylko wzmacniają się paznokcie i włosy, ale też włosy w rejonach, w których ich nie chcemy...

Rzuciłam się też w tym tygodniu w wir sprzątania, czyszczenia i pucowania - zastanawiam się czy to syndrom wicia gniazda i przygotowania go na przyjście Maleństwa, czy bardziej czuję w kościach nadchodzącą wiosnę i mam ochotę na porządki... tak czy siak... spędziłam w tym tygodniu duuużo czasu myjąc, szorując, pucując i piorąc.

W tym tygodniu byłam też na badaniach, standardowa morfologia, cukier, analiza moczu itp. Czekam z wynikami na wizytę u mojej pani doktor, ale wydaje mi się, że wszystko jest w normie. Zobaczymy :)

To tyle na temat 23 tygodnia...a według www.babycenter.com Maleństwo było w tym tygodniu wielkości dużego owocu mango ;) Słodziak, nie?

wtorek, 19 lutego 2013

W poszukiwaniu wózka idealnego... wstęp

Powoli zaczynamy szukać wózka dla naszego Maleństwa. Szukać przez duże SZ. Wcześniej coś tam rozmawialiśmy, widzieliśmy różne modele w katalogach i internecie, ale zawsze mieliśmy poczucie, że mamy jeszcze dużo czasu.

No i doszliśmy do momentu, kiedy dużo czasu zmieniło się w: mamy jeszcze czas, co oznacza, że należy szukanie wziąć jakoś poważniej, przejechać się do jakiś sklepów i pooglądać, poczytać opinię.

Wózka idealnego nie ma. Każdy z nas ma inne potrzeby, inne możliwości finansowe, na inne rzeczy zwraca uwagę. Jeśli tego nie zrozumiemy każdy, nawet najlepiej oceniany wózek nas rozczaruje.

Trzeba się zastanowić czego tak naprawdę oczekujemy od tego urządzenia i co tak naprawdę jest nam niezbędne. Jeśli nie mieszkamy w bloku, tylko w domu jednorodzinnym to, czy waga wózka jest dla nas aż tak istotna? Przecież nie będziemy go nigdzie wnosić! Jeśli nie mamy samochodu i nie planujemy żadnych dalekich podróży z dzieckiem, to czy rozmiar złożonego wózka jest dla nas istotny? Albo system jego składania? Planujemy dużo poruszać się po mieście z wózkiem, czy raczej będzie on tylko na spacery, bo i tak wszędzie jeździmy autem? Czy rzeczywiście wtedy potrzebujemy najlepszej możliwej amortyzacji podwozia? Na spacer po parku? 

Wózek powinien odpowiadać naszemu stylowi życia, naszym planom po narodzinach dziecka, a jego wybór nie powinien być podyktowany modą, najlepszymi możliwymi parametrami czy gadżetami, które nas kuszą.

W ludzkiej naturze jest dążenie do doskonałości i z założenia chcemy mieć wszystko, co najlepsze w jednym. A już szczególnie dla naszego dziecka! ALE jak było w pewnej reklamie: jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego...
Dobrze zastanówmy się co dla nas jest najważniejsze. Wtedy można być zadowolonym wydając na wózek 600 zł i 4600 zł. Bo wózek będzie do nas dopasowany.

W wyborze wózka ostateczne zdanie powinna mieć osoba, która będzie z niego najczęściej korzystała. Co z tego, że twój mężczyzna podnosi wózek jedną ręką, jeśli to ty będziesz go codziennie znosić z drugiego piętra? Czy naprawdę potrzebujesz super mały, zwrotny wózek, który podoba się twojemu mężowi, ale nie ma kosza na zakupy, a ty wiesz, że będziesz go potrzebować? I na odwrót: czy naprawdę wózek musi być w najmodniejszym kolorze neonowego różu, jeśli to twój mąż codziennie będzie z nim chodził na spacery po osiedlu? Oczywiście, że decyzję powinniście podjąć wspólnie, ale w kwestiach spornych niech decyzję podejmie osoba, która będzie codziennie ten sprzęt użytkować.

Więc wybór wózka zacznijmy od przemyślenia do czego, jak często, w jakich warunkach go będziemy używać. Wtedy dużo szybciej wyklarują nam się nasze preferencje, które mogą się okazać zupełnie inne od tych, które mieli nasi znajomi czy rodzina. A potem wybierzmy się do sklepów... ALE o tym już przy następnej okazji.

My przemyśleliśmy i przedyskutowaliśmy sprawę, wiemy mniej więcej czego potrzebujemy, teraz tylko musimy to znaleźć :)

Mały bubel kosmetyczny - Babydream fur Mama Pflegelotion

Za roztargnienie trzeba niestety płacić... a ja w ciąży jestem bardzo roztargniona, więc kiedy podczas moich ostatnich zakupów w Rossmanie kupowałam kolejne opakowanie BabyDream fur Mama zamiast olejku wzięłam balsam...

Jakie więc było moje zdziwienia, kiedy wieczorem wyszłam spod prysznica i okazało się, że zamiast olejku z butelki wydostaje się jakiś balsam. Trudno pomyślałam: nie popatrzyłaś babo, to teraz używaj... niestety pomimo tego, że jest to ta sama seria produktów to jednak działanie diametralnie inne.

Po pierwsze ciężko się rozprowadza, trzeba rozsmarowywać i rozmarowywać i wszystko na skórze robi się białe, aż w końcu wsiąka. Duży minus, bo to po pierwsze strata czasu, po drugie nie każda kobieta w ciąży może wykonywać taki masaż swojego brzucha - w ciąży zagrożonej jest on zakazany. Próbowałam dawać mniej produktu, ale efekt był taki sam.

Mogłabym mu to jednak darować, gdyby nie to, że jak rano się obudziłam, to czułam, że skóra na brzuchu wymaga ponownego nasmarowania... no tego jeszcze nie grali! Przy użyciu oliwki wieczorem nie miałam w ogóle tego problemu, tak samo jak przy użyciu maseł z The Body Shop. No więc dawaj do łazienki i ponowne smarowanie, wcieranie, wchłanianie. Po południu znowu... skóra zaczyna być drażliwa, swędzieć i domagać się ponownego nawilżenia.

To niestety dyskwalifikuje jak dla mnie ten produkt. Wiadomo, że skóra na brzuchu, piersiach i udach u ciężarnej kobiety wymaga dużego nawilżenia, ukojenia, że nie będę wspominać o łatwości aplikacji... niestety jak dla mnie ten produkt to bubel. Zużyje go do końca na ręce i nogi, bo zapach ma całkiem przyjemny, a może nawilżanie będzie wystarczające w tych mniej wymagających partiach.

Może lepiej by się sprawdzał w początkowych miesiącach ciąży, kiedy napięcie i rozciągnięcie skóry nie jest aż tak duże. Miałyście styczność z tym produktem? Sprawdził się u Was?

poniedziałek, 18 lutego 2013

Gdzie kupować ubrania ciążowe?

Oto jest pytanie, które każda kobieta w ciąży wcześniej czy później będzie musiała sobie zadać. Jest to też pytanie poniekąd przewrotne, bo każdy kupuje tam gdzie mu się podoba i to, na co go stać. Dlatego nie traktujcie tego wpisu jako jakieś prawdy objawionej, wybierzcie z niego, to, co wam pasuje.

Rynek jak wiadomo odpowiada na potrzeby kobiet w ciąży i jest całkiem sporo sklepów z samą tylko odzieżą ciążową. Nie zawsze są to znane sieciówki, często te sklepy oferujące ubrania różnych marek. Warto się rozejrzeć w swoim mieście, wpisać w google sklepy ciążowe w ... (nazwę miasta). Znanymi markami obecnymi w wielu miastach są na pewno HappyMum i Nivena. Jeśli jeszcze jakieś wam przychodzą do głowy to napiszcie w komentarzach.
Plusem tych sklepów jest to, że można w jednym miejscu ogarnąć wszystko od majtek po płaszcz, no i oczywiście przymierzyć. Minusem są ceny, które z niejasnych dla mnie powodów zaczynają się zwykle dużo wyżej niż w znanych sieciówkach, które mają linię dla kobiet w ciąży...

Drugą opcją są znane sieciówki, które oferują linię dla kobiet w ciąży. Zalicza się do nich na pewno H&M, C&A, LC Waikiki, Next, GAP... Ceny tych ubrań nie odbiegają zwykle od cen "normalnej" kolekcji i zwykle są tańsze niż ubrania ze sklepów ciążowych. Jeśli chodzi o fasony, to zdecydowanie bardziej podążają za trendami, można poczuć się modnie w ciąży, sklepy z ubraniami ciążowymi... no powiedzmy, że bywa to różnie... a często są to po prostu takie mamuśkowe rzeczy, nie każdemu to musi odpowiadać. Minusem jest dostępność (sic!), tak wiem, że niedostępność i sieciówka to brzmi niedorzecznie, ale nie w każdym H&M jest dział MAMA i tak samo jest niestety z innymi sieciówkami. Trzeba niestety sprawdzić jak to wygląda u was.

Trzecia opcja to sklepy internetowe i Allegro. Tu plusem jest to, że nie musimy wychodzić z domu, możemy na zakupy wybrać się o każdej porze dnia i nocy - co bywa istotne jeśli mamy dużo obowiązków, starsze dzieci, musimy w ciąży leżeć, a nie latać po sklepach. Minusy: Niestety, nie możemy tych rzeczy przymierzyć, musimy zapłacić za przesyłkę. Ceny kształtują się naprawdę różnie, czasami są niższe niż w sklepach, ale nie zawsze. Na pewno więcej zachodu jest z ich zwracaniem gdyby nam nie pasowały. W przypadku Allegro ZAWSZE należy sprawdzić opinie sprzedawcy, żeby nie zostać oszukanym.

Czwartą drogą jest ponownie Allegro, ale dział rzeczy używanych oraz lupy/szmateksy/second handy. Oczywiście nie dla każdego, ale ja uwielbiam wyszukiwać ciuchy ciążowe za niewielkie pieniądze, nie przeszkadza mi, że były używane, większość wystawionych rzeczy na Allegro jest w bardzo dobrym albo dobrym stanie. Zresztą, ktoś, kto sprzedaje ciuchy ciążowe mógł w nich chodzić najdłużej parę miesięcy. Minusem jest oczywiście brak możliwości przymierzenia i najczęściej brak możliwości zwrotu (ALE zawsze można rzecz odsprzedać - czasem nawet z zyskiem!). Poza tym jeśli kupujesz rzeczy z sieciówek, to zawsze możesz podjeść do sklepu i sprawdzić swój rozmiar. Kupując na Allegro używane rzeczy z H&M MAMA jeszcze nie miałam wpadki, że coś nie pasowało. Do lumpów mam mniej szczęścia, bo nie umiem szukać, kiedy tam wchodzę czuję się przytłoczona ilością rzeczy, brakuje mi instynktu łowcy ;) Ale wiem, że wiele kobiet z powodzeniem wynajduje świetne rzeczy.

A wy gdzie kupujecie ubrania ciążowe? Podzielcie się w komentarzach, komuś mogą się te informacje przydać!

niedziela, 17 lutego 2013

22 tydzień ciąży

Ten tydzień był czasem, w którym zastanawiałam się czy nie zmieniam się powoli w hobbita... czemu akurat w hobbita? Ponieważ zaczynam jeść jak one! Śniadanie, drugie śniadanie, przekąska, obiad, podwieczorek, przekąska, kolacja... nic tylko patrzeć jak mi wyrosną włosy na stopach, bo o tym, że robię się okrągła w pewnych miejscach nie muszę chyba wspominać... 
Jeśli wcześniej myślałam, że czuje głód, to mi się zdawało. TERAZ czuję głód! Staram się być rozsądna i na przekąski jeść owoce (najlepiej jabłka albo banany), orzechy (głównie migdały i pistacje), suszone morele, jogurty. Ograniczyłam słodycze, pozwalam sobie na jedną słodkość dziennie czasami jakaś słodka bułka lub ciastko, czasem czekoladka... no wiecie jak jest. I zawsze najpierw staram się sięgnąć po coś innego, a dopiero jak nie uda się odpędzić wizji słodyczy to po smakołyk.

Robię to wszystko po pierwsze żeby nie faszerować dziecka zbędnymi rzeczami, po drugie żeby nie przytyć więcej niż mój organizm potrzebuje. Na dzień dzisiejszy przybyło mi 5 kg (z czego samo dziecko waży 0,5 kg, wiadomo, że do tego dochodzi waga łożyska, wód płodowych oraz zatrzymywanie wody w organizmie), ale wiem też, że faza przybierania na wadzę dopiero się zaczyna.

Ból w plecach dalej mi towarzyszy, jak źle siedzę, albo się źle ułożę to pojawia się już po chwili, co ciekawe nie przeszkadza mi długie chodzenie (testowałam ostatnio będąc na zakupach) ani też samo stanie... pomaga mi położenie się na plecach na chwilę albo siedzenie na mojej piłce.

Na szczęście cały czas udaje mi się dobrze wysypiać, nie mam problemu ze znalezieniem dla siebie komfortowej pozycji - oby tak dalej!

Płaszcze noszę już rozpięte, jedyna kurtka, w którą jeszcze mogę się zapiąć to taka narciarska - zawsze jest to jakieś zabezpieczenie gdyby temperatura spadła drastycznie, na szczęście to ponoć najcieplejszy luty od iluśtam lat.

Kopniaki nadal intensywne, to jest świetna sprawa, na razie nie sprawiają mi dyskomfortu, a są ciągłym przypomnieniem: hej mamo, jestem tu! Cud, miód i orzeszki...

To chyba tyle! Trzymajcie się cieplutko!

piątek, 8 lutego 2013

20 i 21 tydzień ciąży

Łałaaaał, czas mi niesamowicie przyspieszył i muszę przyznać, że przegapiłam jeden tydzień... autentycznie mi się zgubił. To dla mnie zupełna nowość, bo do teraz każdy tydzień niesamowicie mi się dłużył, miałam wrażenie, że tak pełzam powoli przez kolejne dni. Aż tu nagle 20 i 21 tydzień śmignął tak szybko, że aż zapomniałam o kolejnej notce! 

Z nowości:
Małe kopie na tyle mocno, że spokojnie widać to z tej strony brzucha, czasem jak kopnie, to się naprawdę dziwię skąd ma tyle siły. Nie jest to bolesne ani nic takiego, ale utrudnia mi już zasypianie :) Nie budzi na szczęście w ciągu nocy, nie wiem czy dlatego, że samo śpi, czy ja mam tak mocny sen...

Ból w plecach!!! Dwojakiego rodzaju, taki krótki ostry, jak za szybko się podniosę z krzesła lub łóżka, na wysokości lędźwi i promieniuje w stronę bioder,  a drugi pod wieczór trochę wyżej i ma taki stały charakter, nie jest na szczęście tak silny jak pierwszy.

Waga! Przyspieszam z przybieraniem kilogramów, od pełnych pięciu kilo dzieli mnie już tylko 0,1 czasem 0,2 kg. Czyli zaczyna się tycie :)

Brzuch... tu krótka historia... jednego dnia jedziemy na zakupy i zapinam się w mój płaszczyk i jest okej, drugiego dnia... no... się nie zapięłam... pewnie na siłę bym dała radę, ale że jechaliśmy autem... więc rośnie i tak się robi bardziej okrągły niż spiczasty... niektóre moje bluzki są trochę już przykrótkie, wyglądam jak Kubuś Puchatek w za małej czerwonej bluzeczce... w związku z tym pojawiło się trochę nowych rzeczy w mojej szafie.

Nadchodzący tydzień przyniesie nam USG połówkowe, czekamy z niecierpliwością żeby znowu zobaczyć Maluszka! Sprawdzić jak się sprawy mają, czy wszystko rozwija się tak jak powinno.
Powoli też dochodzi do nas, że czas by było zacząć planować jakieś zakupy dziecięce, ponieważ do tej pory nie mamy nic... zupełnie nic. Powoli nam się klaruje, co możemy potrzebować, co wydaje nam się dla nas odpowiednie. Jeśli macie jakieś sugestie, albo przedmioty bez których wy nie mogłyście się obejść po porodzie koniecznie napiszcie w komentarzach!!!!