niedziela, 17 lutego 2013

22 tydzień ciąży

Ten tydzień był czasem, w którym zastanawiałam się czy nie zmieniam się powoli w hobbita... czemu akurat w hobbita? Ponieważ zaczynam jeść jak one! Śniadanie, drugie śniadanie, przekąska, obiad, podwieczorek, przekąska, kolacja... nic tylko patrzeć jak mi wyrosną włosy na stopach, bo o tym, że robię się okrągła w pewnych miejscach nie muszę chyba wspominać... 
Jeśli wcześniej myślałam, że czuje głód, to mi się zdawało. TERAZ czuję głód! Staram się być rozsądna i na przekąski jeść owoce (najlepiej jabłka albo banany), orzechy (głównie migdały i pistacje), suszone morele, jogurty. Ograniczyłam słodycze, pozwalam sobie na jedną słodkość dziennie czasami jakaś słodka bułka lub ciastko, czasem czekoladka... no wiecie jak jest. I zawsze najpierw staram się sięgnąć po coś innego, a dopiero jak nie uda się odpędzić wizji słodyczy to po smakołyk.

Robię to wszystko po pierwsze żeby nie faszerować dziecka zbędnymi rzeczami, po drugie żeby nie przytyć więcej niż mój organizm potrzebuje. Na dzień dzisiejszy przybyło mi 5 kg (z czego samo dziecko waży 0,5 kg, wiadomo, że do tego dochodzi waga łożyska, wód płodowych oraz zatrzymywanie wody w organizmie), ale wiem też, że faza przybierania na wadzę dopiero się zaczyna.

Ból w plecach dalej mi towarzyszy, jak źle siedzę, albo się źle ułożę to pojawia się już po chwili, co ciekawe nie przeszkadza mi długie chodzenie (testowałam ostatnio będąc na zakupach) ani też samo stanie... pomaga mi położenie się na plecach na chwilę albo siedzenie na mojej piłce.

Na szczęście cały czas udaje mi się dobrze wysypiać, nie mam problemu ze znalezieniem dla siebie komfortowej pozycji - oby tak dalej!

Płaszcze noszę już rozpięte, jedyna kurtka, w którą jeszcze mogę się zapiąć to taka narciarska - zawsze jest to jakieś zabezpieczenie gdyby temperatura spadła drastycznie, na szczęście to ponoć najcieplejszy luty od iluśtam lat.

Kopniaki nadal intensywne, to jest świetna sprawa, na razie nie sprawiają mi dyskomfortu, a są ciągłym przypomnieniem: hej mamo, jestem tu! Cud, miód i orzeszki...

To chyba tyle! Trzymajcie się cieplutko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz