czwartek, 21 lutego 2013

23 tydzień ciąży

Ten tydzień jest bardzo podobny do poprzedniego, ciągłe uczucie: zjadłabym coś i myślenie o jedzeniu. Przypominają mi się smaki, za którymi nie tęskniłam od lat. Jestem jednak twarda i trzymam się swoich postanowień, o których pisałam w zeszłym tygodniu tutaj KLIK

Pod względem wagi bez zmian, co z jednej strony cieszy (o próżności!), a z drugiej i tak wiem, że sporo kilogramów przede mną, więc, w którymś momencie waga musi drgnąć, nie ma innej opcji!

Dawno nie pisałam też o moich problemach z cerą, było tak ponieważ sprawa ucichła i wydawało się, że na dobre - niestety ten tydzień obfitował w wszelkiego rodzaju wypryski w strefie T i nie tylko. Ehh... pewnie będzie tak już do końca, raz lepiej, raz gorzej. Zauważyłam też, że dużo częściej muszę regulować brwi od kiedy jestem w ciąży! Włoski odrastają w takim tempie, że aż nie chce się wierzyć! Na początku nie wiązałam tego z ciążą, teraz natomiast wydaje mi się to jedyna sensowna przyczyna. Jakoś w żadnych kobiecych gazetach nie piszą, że w ciąży nie tylko wzmacniają się paznokcie i włosy, ale też włosy w rejonach, w których ich nie chcemy...

Rzuciłam się też w tym tygodniu w wir sprzątania, czyszczenia i pucowania - zastanawiam się czy to syndrom wicia gniazda i przygotowania go na przyjście Maleństwa, czy bardziej czuję w kościach nadchodzącą wiosnę i mam ochotę na porządki... tak czy siak... spędziłam w tym tygodniu duuużo czasu myjąc, szorując, pucując i piorąc.

W tym tygodniu byłam też na badaniach, standardowa morfologia, cukier, analiza moczu itp. Czekam z wynikami na wizytę u mojej pani doktor, ale wydaje mi się, że wszystko jest w normie. Zobaczymy :)

To tyle na temat 23 tygodnia...a według www.babycenter.com Maleństwo było w tym tygodniu wielkości dużego owocu mango ;) Słodziak, nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz