wtorek, 19 lutego 2013

W poszukiwaniu wózka idealnego... wstęp

Powoli zaczynamy szukać wózka dla naszego Maleństwa. Szukać przez duże SZ. Wcześniej coś tam rozmawialiśmy, widzieliśmy różne modele w katalogach i internecie, ale zawsze mieliśmy poczucie, że mamy jeszcze dużo czasu.

No i doszliśmy do momentu, kiedy dużo czasu zmieniło się w: mamy jeszcze czas, co oznacza, że należy szukanie wziąć jakoś poważniej, przejechać się do jakiś sklepów i pooglądać, poczytać opinię.

Wózka idealnego nie ma. Każdy z nas ma inne potrzeby, inne możliwości finansowe, na inne rzeczy zwraca uwagę. Jeśli tego nie zrozumiemy każdy, nawet najlepiej oceniany wózek nas rozczaruje.

Trzeba się zastanowić czego tak naprawdę oczekujemy od tego urządzenia i co tak naprawdę jest nam niezbędne. Jeśli nie mieszkamy w bloku, tylko w domu jednorodzinnym to, czy waga wózka jest dla nas aż tak istotna? Przecież nie będziemy go nigdzie wnosić! Jeśli nie mamy samochodu i nie planujemy żadnych dalekich podróży z dzieckiem, to czy rozmiar złożonego wózka jest dla nas istotny? Albo system jego składania? Planujemy dużo poruszać się po mieście z wózkiem, czy raczej będzie on tylko na spacery, bo i tak wszędzie jeździmy autem? Czy rzeczywiście wtedy potrzebujemy najlepszej możliwej amortyzacji podwozia? Na spacer po parku? 

Wózek powinien odpowiadać naszemu stylowi życia, naszym planom po narodzinach dziecka, a jego wybór nie powinien być podyktowany modą, najlepszymi możliwymi parametrami czy gadżetami, które nas kuszą.

W ludzkiej naturze jest dążenie do doskonałości i z założenia chcemy mieć wszystko, co najlepsze w jednym. A już szczególnie dla naszego dziecka! ALE jak było w pewnej reklamie: jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego...
Dobrze zastanówmy się co dla nas jest najważniejsze. Wtedy można być zadowolonym wydając na wózek 600 zł i 4600 zł. Bo wózek będzie do nas dopasowany.

W wyborze wózka ostateczne zdanie powinna mieć osoba, która będzie z niego najczęściej korzystała. Co z tego, że twój mężczyzna podnosi wózek jedną ręką, jeśli to ty będziesz go codziennie znosić z drugiego piętra? Czy naprawdę potrzebujesz super mały, zwrotny wózek, który podoba się twojemu mężowi, ale nie ma kosza na zakupy, a ty wiesz, że będziesz go potrzebować? I na odwrót: czy naprawdę wózek musi być w najmodniejszym kolorze neonowego różu, jeśli to twój mąż codziennie będzie z nim chodził na spacery po osiedlu? Oczywiście, że decyzję powinniście podjąć wspólnie, ale w kwestiach spornych niech decyzję podejmie osoba, która będzie codziennie ten sprzęt użytkować.

Więc wybór wózka zacznijmy od przemyślenia do czego, jak często, w jakich warunkach go będziemy używać. Wtedy dużo szybciej wyklarują nam się nasze preferencje, które mogą się okazać zupełnie inne od tych, które mieli nasi znajomi czy rodzina. A potem wybierzmy się do sklepów... ALE o tym już przy następnej okazji.

My przemyśleliśmy i przedyskutowaliśmy sprawę, wiemy mniej więcej czego potrzebujemy, teraz tylko musimy to znaleźć :)

2 komentarze:

  1. Witaj!
    Trafiłam na Twojego bloga wczoraj szukając informacji o testach owulacyjnych. Przeczytałam wszystkie Twoje wpisy. Cofnęłam się do początku i dziś przeczytałam ostatni post. Uważam, że temat każdej Twojej notki jest bardzo interesujący i pomocny. Właśnie zaczynamy z mężem starania o maleństwo. Dzięki informacjom znalezionym na Twoim blogu lecę dziś po Castagnusa do apteki! Nie robię tego bo uwierzę, że pomoże mi zajść w ciążę, ale po to, by uregulować okres. Mój lekarz ginekolog słowem nie pisnął o istnieniu takiego środka, a tu proszę, człowiek jak sam nie poszuka to się nic nie dowie :) Właśnie ze względu na nieregularne cykle wiem, że będę miała problemy z zajściem w ciążę (stąd też pomysł użycia testów owulacyjnych). Nie wiem po co to wszystko piszę, miałam potrzebę uzewnętrznienia się :) I napiszę jeszcze raz, że Twój blog jest bardzo ciekawy, przyjemny w odbiorze i wciągający. Fajnie czyta się o Twoich odczuciach, poznaje Twoje obserwacje ciążowe, jak zmienia się ciało, co u maluszka, jakie pojawiają się problemy i Twoje rady na nie. Niestety przeczytałam już wszystkie Twoje wpisy :) Będę więc czekać na następne. Zakładam, że wiele osób tu wchodzi i czyta, ale nie mają potrzeby pozostawiania po sobie śladu. Ja taką potrzebę miałam, bo Twój blog napawa mnie optymizmem i nadzieją na szczęśliwe budowanie rodziny! :)
    Dziękuję za wszystkie informacje.
    Pozdrawiam.
    Asia z Wrocławia

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje bardzo, cieszę się, że przez prowadzenie bloga komuś doradzić i coś podpowiedzieć. Życzę aby mała fasolka zagościła z Wami jak najszybciej! Jeśli będziesz stosować Castagnusa regularnie to możesz w komentarzu pod notką o każdym miesiącu jego stosowania opisać swoją reakcję, może to być bardzo przydatne dla innych dziewczyn!
    Pozdrawiam ciepło,
    rodzinawbudowie

    OdpowiedzUsuń