piątek, 15 marca 2013

26 tydzień ciąży

Tydzień minął pod znakiem zielonego ogórka szklarniowego, nie jest to moja nowa zachcianka tylko porównanie z babycenter.com jak duże jest Maleństwo w tym tygodniu :) i zdecydowanie widzę to po swoim brzuchu, który co by tu nie mówić, odrobinę wchodzi mi w drogę - a to szafką o niego zahaczę, a to przytulając się do męża zapomnę o nim, a to przy zmywaniu go całego ochlapię... nie umiem się przyzwyczaić do swoich nowych gabarytów plus brzuch rośnie w takim tempie, że co chwilę mamy jakieś drobne "kolizje".

Na pewno był to też tydzień uwidocznienia się wszystkich żył na moim brzuchu i piersiach. Od początku ciąży stawały się coraz bardziej widoczne, ale teraz są tak niebieskie i tak widoczne, jakby były przykryte tylko cieniutką warstwą skóry. Nie przeszkadza mi to w żadnym stopniu, ale nie uważam żeby było to zbyt estetyczne, kojarzy mi się trochę z topielcem ;)

Coraz częściej było mi w tym tygodniu niewygodnie, szczególnie pod koniec dnia nie umiałam znaleźć dla siebie dogodnej pozycji, poza leżącą, z czego skąpliwie korzystałam. Małe kopie mocno, zdarzają się takie momenty, że bywa to bolesne/nieprzyjemne. Na całe szczęście rzadko. Poza kopaniem coraz lepiej można wyczuć takie ruchu gdzie przesuwa ręką (nogą?) po brzuchu. Niesamowite. Pierwszy raz w tym tygodniu pojawiła się u mnie myśl, że po porodzie będzie mi tego brakowało...

Płaczu i emocji ciąg dalszy, niedługo będzie mnie wzruszać spadający listek z drzewa... no cóż... na całe szczęście moje otoczenie to dzielnie znosi.

Niestety koniec przeziębienia, które przeszłam w zeszłym tygodniu obwieściłam zbyt wcześnie i ten tydzień to niestety dalsza część kuracji. Na dodatek pogoda nie chce mi pomóc, jest zimno, wietrznie i brr... Poza odpoczywaniem, siedzeniem w domu, czosnkiem, naparem z lipy, sokiem malinowym i tym co pisałam w zeszłym tygodniu nic nowego nie używałam i chyba wychodzimy na prostą.

Waga bez zmian od ostatniego tygodnia, rozstępów też na razie nie widać, ale tu nie ma co ogłaszać przedwczesnego zwycięstwa. Problemy z cerą ostatnio w odwrocie, co cieszy.

Pod względem zakupowym prawie żadnych postępów, poza jednym otulaczem/zawijakiem - nie wiem jaka jest tego poprawna nazwa po polsku, po angielsku to jest SwaddleMe 
zdjęcie pochodzi ze strony http://www.productreview.com.au/

To jest takie coś do zawijania waszego niemowlaczka, bardzo proste w użyciu, oczywiście można to zrobić za pomocą zwykłego kocyka, ale w to po prostu wsadzacie dziecko i zapinacie, można też zmienić mu pieluchę, otwierając tylko dolną część. Wydaje się być świetną rzeczą, ma bardzo dobre recenzje, przez wiele osób jest polecany, zobaczymy czy u nas się sprawdzi. Oczywiście upolowałam na Allegro (znacie mnie już trochę) za niewielkie pieniądze. Jak jesteście ciekawi co i jak, to mogę napisać osobną notkę na temat tego zawijaczka.

Dużo szukam recenzji i informacji na temat produktów, które mnie interesują, mam nadzieję, że w najbliższym czasie będę przynajmniej częściowo na coś zdecydowana i wtedy pierwsi dowiecie się, co trafiło do naszej wyprawki.


2 komentarze:

  1. Ja teraz jestem w 26 tygodniu ciąży i przyznam, że robi się coraz mniej wygodnie. A Młody się tak rozkopuje już, a co będzie za dwa miesiące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest! Ale matka zniesie wszystko ;) Byle zdrowo i spokojnie!

      Usuń