wtorek, 19 marca 2013

Gdy masz ochotę na fast food w ciąży...

Wiem, że w ciąży trzeba się zdrowo odżywiać, dostarczać naszemu organizmowi wszystkiego co najlepsze, dużo warzyw, owoców, nabiału... jednak niektóre ciążowe zachcianki są dalekie od tych ideałów... Fast foody leżą po ciemniej stronie mocy... aż chce się powiedzieć: "Fuj, jakie dobre!"

Przechodziłam dziś koło McDonalda... i miałam wielką ochotę na którąś z ich kanapek (choć jak już to wolę Burger Kinga, ale w pobliżu akurat nie ma - dzięki Bogu!!!) jednak silna wola i rozsądek zwyciężyły.

ALE wiecie jak jest z zachciankami... męczą was tak długo aż ich nie zaspokoicie, więc postanowiłam moją trochę... oszukać.


Pełnoziarnista bułka ze słonecznikiem (przekrojona na 3 części i podgrzana w opiekaczu) zamiast "dmuchanych" hamburgerowych.


W środku świeży pomidor pokrojony w plastry, cebulka, ogórek kiszony i oliwki (tego nie dają w Macu ani Burger Kingu ;-) ) do tego sos musztardowo-majonezowy, nic specjalnego, po prostu zmieszanie ze sobą - jak macie więcej czasu to możecie się pobawić w bardziej wyszukane dressingi. I gwóźdź programu czyli hamburger z mięsa mielonego: do mięsa mielonego wbijamy tylko jajko, doprawiamy do smaku, formujemy płaski kotlet (nie jak mielone!) i obsmażamy na patelni. Pod koniec smażenia dałam na wierzch plasterek sera żółtego i poczekałam aż się rozpuści.
Do takiej buły dałam dwa hamburgery z serem i warzywa i mój fast food był gotowy.

Wiadomo, każdy może dodać co innego, świeża sałata, inne warzywa, inny dressing. Można jeszcze dorzucić dodatkową sałatkę do tego. Nie jest to może najlepiej zbilansowany posiłek, ALE: wiem, że to, co jem jest świeże, wiem ile mięsa jest w moim hamburgerze (żadna tam konina!), zaspokoiłam moją niezbyt zdrową zachciankę i nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Przygotowanie nie zajęło mi więcej niż 20 minut, a koszt takiego domowego fast foodu jest zdecydowanie niższy od tego, co zapłaciłabym w Macu. Same plusy!
Smacznego!!!


1 komentarz: