piątek, 19 kwietnia 2013

31 tydzień ciąży

Ten tydzień to było istne szaleństwo, bardzo intensywnie spędzony z różnych powodów. I muszę przyznać, że odczułam tego skutki. Bolące plecy jednego dnia nie dawały mi zasnąć, innego dnia poszłam spać przed 21, bo padałam na twarz (zasnęłam w 3 sekundy), problemy z pamięcią i koncentracją uwidoczniły się przy wszystkich organizacyjnych sprawach... w tym tygodniu poczułam, że jestem bardziej w ciąży niż mi się wydawało. A tu naprawdę zaczęłam odczuwać, że mój organizm nie jest ani tak sprawny jak przed ciążą ani tak wydolny.

Po wysiłku zauważyłam, że moje dłonie i stopy są trochę spuchnięte. Myślę, że osoba postronna nie byłaby wstanie tego zauważyć, ale ja widzę lekką różnicę, widziałam też ściągając wieczorem obrączkę, że ciężej schodziła z palca, więc coś jest na rzeczy.

Koleżanka zgaga jest dosyć kapryśna raz była w tym tygodniu, raz nie... nie jest na tyle silna, żebym rozważała jakieś leki, ale daje o sobie znać.

Kolejne zajęcia w Szkole Rodzenia minęły nam bardzo fajnie, było o wertykalnych pozycjach porodowych, przygotowaniu krocza do porodu i naturalnych sposobach przyspieszania porodu.

Syndrom wicia gniazda się nasila, chciałabym mieć już wszystko kupione i gotowe, a do tego jeszcze daleko. Ostatnio dokupiłam parę brakujących ciuszków, tu powoli zaczynam czuć się bezpiecznie - wydaje mi się, że brakuje nam tylko paru drobnostek, ale co do reszty to średnio...ehh...przed spakowaniem torby do szpitala (sic!) chroni mnie jedynie to, że chce jej jeszcze użyć na weekendzie majowym! Mówię wam - szaleństwo.

Pozostałe rzeczy bez zmian, brzuch duży, Małe aktywne, apetyt dopisuje... a ja zaczynam 8 miesiąc ciąży!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz