czwartek, 4 kwietnia 2013

Jaki był II trymestr?

Wszędzie spotykałam się z opinią, że drugi trymestr to najlepszy czas w ciąży. Mijają nieprzyjemności związanie z pierwszym trymestrem, brzuch nie jest na tyle duży by przeszkadał, wraca energia, żyć nie umierać...

U mnie częściowo było to prawdą, jednak był to też czas, w którym przeżyłam sporo zmartwień związanych z Maluszkiem. Pojawiło się plamienie, dodatkowe USG, potem USG kontrolne... na szczęście okazało się, że nic złego się nie dzieję, ale nikomu nie życzę taki przeżyć. Szczególnie, gdy prawie wszędzie możecie przeczytać, że okres "największego niebezpieczeństwa" jest za wami. Wydaje mi się, że przez całe 9 miesięcy nie ma takiego czasu pewności, że nic się złego nie może wydarzyć. Myślę, że warto o tym pamiętać.

Choć prawdą było, że spałam mniej niż w I trymestrze, to ten "zastrzyk" energii był raczej u mnie powolną kroplówką... było coraz lepiej, ale nie było tak, że pewnego dnia obudziłam się z nowymi siłami witalnymi jak często opisują to inne dziewczyny. 

Początkowe tygodnie bardzo mi się dłużyły, miałam wrażenie, że każdy dzień, każdy tydzień ciągnął się niemożliwie długo, dopiero gdzieś koło 23 tygodnia ciąży zaczęłam mieć wrażenie, że czas płynie i szybciej i tak już zostało.

Wcale nie wykorzystałam tego czasu na zrobienie większości zakupów, jak radzą w różnych poradnikach, nie przygotowałam pokoju dla Maluszka, na wiele rzeczy wydawało mi się jeszcze za wcześnie (czas pokaże czy to nie był błąd ;)),  po drugie nie chciałam nam za bardzo zagracać mieszkania. Na pewno sporo czytałam i zastanawiałam się co nam będzie potrzebne, czytałam recenzję, opinie, porównywałam. Wiele decyzji zostało podjętych w tym czasie, ale ich realizacja odłożona na potem.

Na pewno odczuwałam dumę i radość z rosnącego i coraz bardziej widocznego brzucha. Chętnie go pokazywałam, ubierając dopasowane i podkreślające go rzeczy. Podobało mi się bardzo, że w tym okresie przestałam wyglądać jakbym zjadła za dużo pączków, a zaczęła wyglądać jak kobieta w ciąży :) 

Każdy dzień w tym drugim trymestrze był dniem, w którym przypominałam sobie jakim cudem jest to, że czekamy na nasze Maleństwo i ile czekaliśmy właśnie na ten czas. Pomagało mi to w ciągu tych dni, kiedy na nic nie miałam ochoty i czułam się zmęczona albo bolały mnie plecy albo płakałam z byle powodu. To był taki czas wdzięczności i niedowierzania każdego kolejnego dnia, że to nie sen, Mały człowiek jest i rośnie pod moim sercem. 

Taki były właśnie mój drugi trymestr...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz