niedziela, 14 kwietnia 2013

Waga w ciąży... magiczny temat

Odnoszę wrażenie, że temat wagi w ciąży to jest jakiś topowy temat. Pytanie o to ile się przytyło i rozdmuchiwanie jakie mogą być tego powody, że tyle (niezależnie o tego ILE, zawsze jest to AŻ TYLE) dają wrażenie, że jesteś na diecie, a nie w ciąży...

Beyonce przyznała w programie Ophra Winfrey, że w ciąży przytyła 27 kg, co wywołało jakieś niesamowite poruszenie. Jak to możliwe, że aż tyle przytyła?

No więc pomimo tego, że wszyscy wiedzą, że w ciąży się tyje (tak, TYJE, GRUBNIE, ZMIENIA KSZTAŁTY) to jednak każdy liczy, że może akurat uda się jakoś to ominąć. Najlepiej, żeby mieć piękny widoczny brzuszek bez dodatkowych kilogramów, powietrzem wypełniony na przykład, albo czymś równie lekkim. A i jeszcze druga ważna sprawa, żeby można było jeść do woli i żeby to co się zjadło, wszystko poszło w dziecko, a nie w biodra.

Czy muszę pisać, że tak se ne da!? Nie ma takiej opcji i już, im szybciej to zaakceptujesz w swojej głowie tym lepiej. Przytyjesz w ciąży i nie ma szans, że 100% tego, co przytyłaś stracisz w momencie porodu.

Czasami w ciąży puszczają hamulce, bo wszyscy Ci mówią, że masz jeść, że to dla dziecka i podsuwają ulubione przysmaki. Więc jesz i łudzisz się, że wszystko pójdzie w brzuch... a tu niestety ciastka i frykasy idą w biodra, tak jak przed ciążą.

Oczywiście, to ile przytyjesz zależy od bardzo wielu czynników, jedne z nich jesteś w stanie kontrolować, a inne nie. Nie masz przecież wpływu na wagę swojego dziecka, jedne Maluszki będą miały 3,1kg, a inne 4,2kg... jeśli przed ciążą miałaś niedowagę, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że przytyjesz więcej, bo organizm będzie dążył do "wyrównania" twojej wagi, jedne kobiety mają organizmy, które zatrzymują dużą ilość wody, "puchną" jednym słowem, inne nie, zmiana wielkości twojego biustu też nie jest bez znaczenia. Naprawdę twoje nawyki żywieniowe, to tylko jeden z faktorów i wcale nie najważniejszy.

Jeśli więc masz poczucie, że dobrze się odżywiasz, nie zajadasz kilogramami ciastek i frytek, jesz regularne mniejsze posiłki, a twoja waga szaleje i nieustannie pokazuje więcej kilogramów, najwidoczniej tego potrzebuje twój organizm i twoje dziecko. I choćbyś stanęła na rzęsach i tak te kilogramy będziesz przybierać. 

Są myślę dwa główne sposoby na poradzenie sobie z problemem wagi. Sama musisz zdecydować, który dla Ciebie jest lepszy i przyniesie ci więcej korzyści.

Pierwszy ważyć się regularnie. Nie chodzi mi o ważenie na wizycie lekarskiej (które wypadają w różnych porach dnia, przed posiłkiem, po posiłku, w butach, bez butów itp.), ale o regularnym ważeniu się w domu o stałych porach. Najlepiej rano przed śniadaniem. Na pewno zauważysz wtedy, że wahania wagi pomiędzy poszczególnymi dniami mogą być dość znaczące i twoja waga wcale nie zwariowała (no chyba, że nagle pokarze ci liczby zupełnie z kosmosu, zawsze warto sprawdzić, czy wszystko z nią ok). Dużo zależy od tego co jadłaś i piłaś poprzedniego dnia, czy regularnie się wypróżniasz itp. W zależności o twojego organizmu możesz notować stały, stopniowy przyrost wagi albo wręcz przeciwnie długie okresy zastoju i nagle dwa kilo więcej, to są bardzo indywidualne sprawy, oba stany są prawidłowe. Regularne ważenie może pozwolić oswoić się ze zmianami, które następują w twoim ciele, może też pomóc w kontrolowaniu nagłych zachcianek w ciągu dnia (wiesz, że rano czeka cię ważenie).

Drugi sposób to nie ważyć się wcale i być w tym konsekwentną. Jeśli spoglądanie na wagę jest dla Ciebie zbyt obciążające, jeśli czujesz, że gotowa jesteś przejść na dietę będą w ciąży, to po prostu olej temat wagi. Jedz zdrowo i tyle ile potrzebujesz i nie waż się. Jeśli twój lekarz nie ma żadnych zastrzeżeń, to nie musisz przejmować się swoją wagą.

Dla mnie najlepszym wyborem jest sposób pierwszy, ważę się często, jestem w 31 tygodniu ciąży i przytyłam już prawie 10 kg. Według wyliczeń wynikających z BMI (body mass index) powinnam przytyć między 11 a 13 kg. Czyli na następne 9 tygodni max 3 kg, tylko wiecie co? Maluch nie wie co to jest BMI i przytyje tyle ile będzie mu trzeba, a ja na pewno zgrzeszę paroma ciastkami za dużo. I co? I nic... świat się będzie toczył dalej, a ludzie którzy wypytują o moją wagę z dokładnością aptekarza będą mówić, że aż tyle przytyłam nawet gdybym nie przybrała już ani grama... więc trochę luzu kobietki. Luzu z głową.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz