sobota, 4 maja 2013

33 tydzień ciąży

Właściwie tak się złożyło, że cały ten tydzień spędziłam poza swoim domem. I dzięki temu zrozumiałam jak ważne w ciąży są dla mnie moje "małe wygody". Moja łazienka z moim prysznicem, moje łóżko, mój rytm dnia... rzeczy, do których normalnie nie przywiązywałam wagi obecnie stają się bardzo ważne dla mojego samopoczucia, wysypiania się i ogólnej kondycji. Było mi ciężko się przestawić, a z drugiej strony tyle się działo, że odciągało to moje myśli od tematu ciąży.

W związku z wyjazdem w tym tygodniu nie poczyniłam żadnych przygotowań ani zakupów związanych z wyprawką, mam nadzieję zabrać się za brakujące rzeczy jak najszybciej, bo zaczynam odczuwać, że za niedługo Małe może być już po drugiej stronie brzucha!

Aktywność fizyczna staje się coraz trudniejsza. Idę wolniej, szybciej się męczę, a schody to już zupełnie są poza kategorią...Cały czas mnie to zaskakuje, szczególnie jak gdzieś idę i narzucę sobie szybsze tempo, a mój organizm mówi: zwolnij! Nie dasz rady tak szybko i zadyszka....To, co dla mnie ważne, to że się nie zniechęcam. Codzienne spacery, zakupy itp. itd. Nie chcę z tego rezygnować i zalegać na kanapie.

Pani zgagi nie było przez cały ostatni tydzień!!! Hip hip hurraaaa! Wcale za nią nie tęsknię, ale jej brak wydaje mi się trochę dziwny, bo kiedy brzuch był niżej pojawiała się częściej, a teraz jak Maluszek jest wyżej usadowiony to zgagi brak...

No właśnie brzuch.... zdecydowanie jest coraz wyżej, to osławione kopanie w żebra i wciskanie się w nie stało się codziennością... Nie jest to bardzo bolesne, ale nie jest też przyjemne i powoduje u mnie odruch prostowania pleców, żeby wygospodarować choć trochę więcej przestrzeni.
Czuję też coraz częściej taki ucisk w okolicy spojenia łonowego, najczęściej jak się zapomnę i gwałtownie obrócę w łóżku z jednego boku na drugi, albo jak wysiadam z auta i nie wystawiam złaczonych razem nóg...znaczy się Maleństwo zaczyna obniżać się główką w tamtą stronę.

Z zachcianek jedzeniowych ostatnio dużo słodkości, nic konkretnego, ale ciastko zawsze bardzo chętnie czekoladkę, a jakże, nawet herbatę zdarza mi się słodzić, czego normalnie nie robię.

Nie chce mi się wierzyć, że tyle już za nami... już się nie mogę doczekać spotkania z naszym Maleństwem!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz