piątek, 24 maja 2013

36 tydzień ciąży

Minął 36 tydzień ciąży - co oznacza, że gdyby Maluch przyszedł na świat dziś zostałby uznany za dziecko urodzone w terminie. Nie oznacza to jednak, że jego rozwój jest zupełnie zakończony - gromadzi cały czas zapasy tłuszczyku ;) i zbiera siły na sam poród.

Właściwie w tym tygodniu nie pojawiły się żadne nowe symptomy, jedynie, te które już miałam przybrały na sile. Skurcze Braxtona-Hicksa nadal w natarciu, nadal nie sprawiają mi żadnego kłopotu, jedynie dają uczucie pewnego dyskomfortu, kiedy brzuch robi się twardy jak skała.

Bóle w okolicy spojenia łonowego i biodrach cały czas bardzo nieprzyjemne, jeden nieuważny ruch i grymas bólu pojawia się na mojej twarzy...

Zmęczenie zdaje się rosnąć wraz z każdym dniem, choć bywają też tak zwane zrywy, kiedy nagle pojawia się u mnie tyle energii, że mogę całe mieszkanie wyprzątać, ugotować obiad i zrobić zakupy. W inne dni mogę zrobić najwyżej jedną z tych rzeczy... Drzemki popołudniowe zdecydowanie wracają do łask.

Zgaga... bez komentarza...

Odebrałam też ostatnie potrzebne mi wyniki badań w kierunku GBS (po ludzku mówiąc paciorkowca) i na całe szczęście okazało się, że go nie posiadam (co wcale nie jest takie oczywiste - ponad 20% kobiet go ma i większości wypadków o tym nie wie...). Jestem bardzo zadowolona z tego faktu, ponieważ oznacza to, że:
A jeśli by była taka możliwość (w sensie sprzyjających okoliczności - wanna do porodu może już być po prostu zajęta) to mogę urodzić do wody
nie będę dostawać na wejściu antybiotyków, ani Małe nie będzie ich musiało dostać po urodzeniu.

Jak mogliście przeczytać tutaj KLIK moja torba do szpitala jest już zapakowana, właściwie jest już w niej wszystko co wydaje mi się potrzebne... więc jesteśmy zwarci i gotowi.

Ostatnie zajęcia w Szkole Rodzenia były związane z tematem połogu i cięcia cesarskiego - tego planowanego jak i tego na cito... bardzo się cieszę, że zostało to poruszone, ale poczułam taki ciężar tego tematu i tej nieprzewidywalności porodu. Podsumowanie naszego czasu w Szkole Rodzenia już wkrótce w osobnej notce!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz