czwartek, 6 czerwca 2013

38 tydzień ciąży

Zaczyna się robić gorąco! I wcale nie odnoszę się do temperatury za oknem (która notabene wygląda bardziej listopadowo niż czerwcowo), ale czuję, że zbliżamy się do rozwiązania!

W tym tygodniu byłam u pani doktor, która stwierdziła, że szyjka jest już właściwie płaska, główka Maluszka bardzo nisko, tętno prawidłowe, wszystko więc wskazuje na to, że organizm się przygotowuje! Jednak jak to w takich sytuacjach bywa, lekarka nie chciała wyrokować kiedy według niej urodzę, mówiła, że może donoszę do samego terminu albo i nie ;) Cóż za konkret!

Ostatnie dwa dni pojawia się coraz więcej skurczy, jedne silniejsze inne słabsze, raczej w kratkę, ale każdy z nich jest na tyle słaby, że spokojnie mogę rozmawiać czy kontynuować rzecz, którą w danym momencie robiłam. I mam wrażenie, że bardzo różne są te skurcze - są takie, które przypominają mi o bólach menstruacyjnych i te są bardziej w dole brzucha, są też takie jakbym miała grypę jelitową, czyli silny ścisk w jelitach, który po chwili przechodzi, są też takie w plecach - te najczęściej pojawiają się jak leżę. Dziś na razie jest ich mniej, ale dzień wczorajszy był właściwie w całości nimi wypełniony. 

Puchną mi dłonie i stopy, co ciekawe wcale nie po wysiłku fizycznym, tylko po nocy - właściwie nie widać tej opuchlizny, ale mam takie uczucie jakby zdrętwiałych stóp i dłoni. W ciągu dnia to mija i pojawia się znowu w nocy.

Nacisk na spojenie łonowe bez zmian, czasem mocniejsze, czasem słabsze, czasem kąpiel pomaga, czasem nie... teraz to już pewnie będzie tylko gorzej aż do samego porodu.

Zdecydowanie częściej chodzę też sikać, pewnie to też wynika z obniżenia się Maluszka. I tak nie narzekam znając inne ciężarne wydaje mi się, że wcale nie chodzę tak często, ale to zupełnie indywidualna sprawa.

Myśli krążą głównie w okóło porodu i Maluszka, czekamy z niecierpliwością kiedy będziemy mogli go przytulić!

1 komentarz: