piątek, 14 czerwca 2013

Płeć dziecka - poznawać czy nie?

To jeden z takich tematów, które wkraczają w bardzo osobiste decyzje każdej pary i nikt nie powinien tego wyboru oceniać lub kwestionować. Mamy XXI wiek, mamy taką technikę, że możemy poznać płeć dziecka przed jego narodzinami i jeśli ktoś chce z tego skorzystać, to super. Odnoszę jednak wrażenie, że często decyzja o poznaniu płci dziecka jest nieprzemyślana przez rodziców, podyktowana czy to modą czy ciągłymi pytaniami: "czy już wiecie co będziecie mieć?", bez rozważenia innych opcji.
Wydaje mi się także, że dowiadywanie się o płeć stało się symbolem "postępu", a nie robienie tego oznaką "zacofania". Moim zdaniem nie można w ten sposób klasyfikować tego rodzaju wyboru, tworząc jakąś presję i konieczność opowiedzenia się za jedną czy drugą opcją. 

Dlaczego my zdecydowaliśmy się nie poznawać płci dziecka?

Po pierwsze chcieliśmy doświadczyć tego oczekiwania, tej niepewności, tego zgadywania i zastanawiania się co nam się urodzi. W jakim sensie uczestniczyć w tym doświadczeniu, które było częścią bycia w ciąży dla wielu par przed nami. Zobaczyć jak to jest kiedy do samego rozwiązania nic nie wiadomo.
Mamy też z tego powodu dużo okazji do śmiechu i żartów, znajomi i rodzina robią zakłady, a my czekamy na rozwiązanie :)

Do tego dochodzi element przekory: większość ludzi dowiadując się, że jesteśmy w ciąży od razu pytała czy wiemy, co będziemy mieć. Nie pytali nas na kiedy mamy termin, jak się czuję lub o inne sprawy związane z ciążą - najbardziej pożądaną informacją była płeć. Budziło to jakiś bunt w nas i opór.

Mieliśmy też doświadczenia z bliskiego naszego otoczenia kiedy syn okazał się być jednak córką i na odwrót u drugiej pary. Nie wyobrażałam sobie sytuacji, w której się nastawiam psychicznie i oswajam ze świadomością, że mam syna/córkę, a potem zostaje mi to odebrane. Nie mówiąc już o całej wyprawkowej części - która często na tym etapie jest mocno dziewczęca/chłopięca. No i odkręcanie tej informacji wśród znajomych i rodziny.  Wiadomo, coraz rzadziej się zdarzają takie sytuacje, ale nadal jest to możliwe.

Wyprawka dla Maluszka, którą skompletowaliśmy jest zupełnie neutralna, od ubrań, po wszystkie potrzebne sprzęty, dzięki temu wiem, że będziemy mogli ją wykorzystać, jeśli będziemy mieli następne dziecko, niezależnie od jego płci. Było by mi bardzo ciężko oprzeć się cudnym dziewczęcym ciuszkom i pięknym chłopięcym gadżetom gdybym znała płeć Maluszka.

A wy wiecie/wiedzieliście co wam się urodzi? Podjeliście świadomie decyzję czy tak po prostu wyszło?

8 komentarzy:

  1. Witaj! :)

    Moj termin przypada za 3 dni i ... bedzie niespodzianka! :) Polozne czekaja na nas z niecierpliwoscia w szpitalu, bo juz od dawna nie przyjmowaly porodu, gdzie rodzice nie znaja plci dziecka. Mimo ze podczas calej ciazy mialam chwilowe wahania i musialam doslownie ugryzc sie w jezyk, aby nie podpytac sie lekarza o plec dziecka, to wytrzymalam (glownie z mysla o mezu, ktory zapowiedzial kategorycznie na samym poczatku ciazy, ze chce spedzic te 9 miesiecy w nieswiadomosci ;) i jestem z siebie strasznie dumna! Wydaje mi sie, ze kompletowanie wyprawki i wybieranie imienia w sytuacji, kiedy rodzice nie wiedza, czy urodzi sie im syn czy corka, wnosi cos niepowtarzalnego zarowno do samej relacji rodzicow jak i do ich relacji z dzieckiem. Nasze baby otrzymalo od nas "ksywke", ktorej uzywamy zwracajac sie do niego jak i zdajac rodzinie/znajomym relacje z przebiegu ciazy. Podpisuje sie obiema rekami pod Twoim stwierdzeniem, ze na wiesc o ciazy wszyscy pytaja o plec dziecka, a nie o jej przebieg czy planowany termin porodu. Wiekszosc na wiesc o tym, ze nie chcemy poznawac plci dziecka przed narodzinami wybalusza oczy ze zdziwienia i bierze nas za odmiencow... Co zrobic ... ;)

    Korzystajac z okazji gratuluje bloga, na pewno bede tu zagladac czesciej jako swiezo upieczona mama po cenne wskazowki (to nasze pierwsze dziecko!)

    Pozdrawiam z malutkiej wyspy dziesiatki tys km od Polski!
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam tą notkę była już chyba w 38 albo nawet 39 tygodniu ciąży i też byłam bardzo zadowolona z tego, że udało nam się wytrwać:) A na porodówce położne były w SZOKU, że nie wiemy co się urodzi i wszystkie trzy były pod sam koniec żeby się dowiedzieć czy syn czy córka! Rewelacja! Miło mi bardzo, że napisałaś, bo do dziś nie spotkaliśmy na swojej drodze drugiej pary, która by się też nie zdecydowała na poznanie płci! A wiesz, "odmieńcy" powinni trzymać sztamę ;) Pięknego i spokojnego porodu życzę, oby wszystko poszło tak jak sobie wymarzyliście. I czekam oczywiście na informacje czym okazała się być wasza Niespodzianka!
      A twoje pozdrowienia zabrzmiały tak egzotycznie jak karta z wakacji :D

      Usuń
    2. Mieszkamy na Mauritiusie, wiec faktycznie jest tu nieco egzotycznie ;) A kompletowanie wyprawki bylo prawdziwym wyzwaniem! Oczywiscie odezwe sie juz po, aby podzielic sie informacja o narodzinach naszej NIespodzianki, na ktora czekamy w wielkim podekscytowaniu! :)

      Usuń
    3. Ło matulu - dobij! Mauritus! :D Ciekawa jestem bardzo jakie tam są must have dla nowej mamy i jakie miałaś przygody z kompletowaniem wyprawki!

      Usuń
  2. Hehe! O kompletowaniu wyprawki dla nowej mamy mieszkajacej na malutkiej wyspie o powierzchni wielokrotnie mniejszej od Wielkopolski (skad pochodze) moglabym napisac ksiazke! ;D Chyba najlepsza metoda na to, aby zgromadzic wszystkie najbardziej potrzebne w pierwszych tygodniach/miesiacach zycia dzieciatka rzeczy jest "wrzucenie na luz", odciecie sie od Internetu i nieprzegladanie roznego rodzaju sklepow internetowych czy forum z opiniami mam na temat produktu X badz Y. Po co sie stresowac skoro i tak tego wymarzonego, wysnionego, idealnego dla Twojego dziecka produktu na wyspie nigdzie nie dostaniesz? ;) Przez Internet tez zamowic ciezko, bo wiekszosc sklepow nie wysyla na Mauritius, a jesli juz wysyla (co czesto kosztuje krocie), to zamawiajacy musi dodatkowo zaplacic 15% podatku od wartosci zamowienia dla urzedu celnego.

    Na wyspie mamy 2 dobrze wyposazone sklepy z artykulami dla dzieci. Ale jesli szukasz czegos konkretnego, najlepiej pojawic sie w dzien dostawy za samego rana, aby nie zmarnowac okazji na upolowanie tego, co akurat potrzebujesz. Jesli masz pecha, czekasz okolo miesiaca na kolejny statek z dostawa :D My np. ciagle nie mamy wozka, bo ostatnim statkiem "przyplynal" sam stelaz bez gondoli, budki i calej reszty ;DD Moze i dobrze sie stalo, bo ostatecznie stwierdzilam, ze poradze sobie bez wozka i zadowole chustami/nosidlami.

    Kompletowanie wyprawki odbywa sie rowniez na zasadzie "znajomosci". Sasiadka ma kuzynke, ktorej dziecko wlasnie skonczylo 6 miesiecy, wiec sprzedaje ciuszki, ktora sa juz za male, a listonosz wie calkiem przypadkowo, ze na drugim koncu miasteczka mieszka pewna mama, ktora szuka kupca na dzieciece lozeczko... I tak to sie wszystko kreci. Niewazne jest, czy bodziaki/spiochy sa niebieskie w gwiazdki czy bezowe z misiem, wazne za SA! ;)

    Z zazdroscia czytam tez posty o torbach dla mam do szpitala. Z racji mojego dosyc skorego biustu (75G pod koniec ciazy) udalo mi sie upolowac jeden jedyniacy stanik do karmienia, ktory zreszta kosztowal fortune. O koszulach z opcja karmienia, podkladach poporodowych czy majtkach siateczkowych jednorazowych tez moge zapomniec. Idziemy na zywiol i jakos to bedzie :)

    Eh, i znowu sie rozpisalam, za co z gory przepraszam i podziwiam wszystkich, ktorzy dobrneli do konca tego komentarza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że napisałaś - totalnie inny świat. Pamiętam jak Nowaki z kanału na YouTube nowakiwaustralii, opowiadali, że jest ciężko z dostępnością niektórych towarów albo, że wszyscy mają w domach to samo - to, co akurat "rzucili ze statku" :D Z drugiej strony, myślę sobie, że fajnie - wiele rzeczy zyskuje "drugie (albo i trzecie!) życie", ludzie doceniają, że jest łóżeczko - a nie szukają idealnego :) Choć domyślam się, że mnie się dobrze pisze, ale codzienność może być trudniejsza do zniesienia - wiadomo, kobieta w ciąży to chce mieć "wszystko" dla swojego dziecka - syndrom wicia gniazda jest silny!!! :D Na pewno świetnie sobie dacie radę (a przy okazji znajdziecie kilka - zamienników dla popularnych produktów!!!) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  3. Jesteśmy już w domu! :) Moj SYNEK przyszedł na świat 13 września, wiec prawie 2 tygodnie po terminie! Bylo mu tak dobrze w maminym brzusiu, ze nie spieszyło mu się na świat, zwłaszcza, ze u nas teraz lato i upały! ;) Najśmieszniejsze było to, ze tak bardzo wzruszyłam się trzymając moje maleństwo w objęciach, ze nawet nie pomyślałam, żeby sprawdzić czy to syn czy córcia. Dopiero kiedy przynieśli mi je ponownie, już "pachnące" i ubrane, mogłam na własne oczy upewnić się, ze faktycznie mam synka. Matczyna duma mnie rozpiera, maly ma dopiero 11 dni, a już strasznie się zmienił od dnia urodzin! Juz nie mogę się doczekać co przyniosą nam kolejne dni/tygodnie/miesiące...
    A Wy co postanowiliście w związku z druga ciążą? Co prawda jeszcze jest za wcześnie, aby cokolwiek było widać podczas badania usg, ale tym razem również chcecie mieć niespodziankę? :)

    Gorąco pozdrawiam z naszej wysepki,
    Gos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacja! Gratuluje!!! Dużo radosnych chwil, sił do opieki i zdrowia dla synka! Na dzień dzisiejszy nie planujemy się dowiadywać co będziemy mieli, jedyne co nas kusi to żeby sprawdzić - czy jest inaczej jak się wie :) ale jak już raz wytrzymaliśmy i byliśmy zadowoleni to chyba przy tym zostaniemy!

      Usuń