wtorek, 27 sierpnia 2013

Powrót do formy po ciąży

Zwykle hasło o powrocie do formy sprzed ciąży wiąże się ze zbędnymi kilogramami, które chce się zrzucić. W moim wypadku też tak, jest choć zostało mi 2,5 kg do stanu początkowego. Przyznam się szczerze, że nic w tym kierunku nie robiłam, poza tym, że karmię piersią (co bardzo pomaga w pozbyciu się zbędnych kilogramów). Jednak kiedy minął czas połogu i jakoś powoli ustaliła się nasza rutyna życia z Malutką, poczułam powoli, że zrodziła się przestrzeń i chęci do tego, aby zająć się swoim ciałem. Poza zbędnymi kilogramami jest też przecież sprawa rozciągniętych mięśni brzucha, co powoduje efekt "fałdki", który sugeruje, że ważymy więcej niż w rzeczywistości. Kolejną rzeczą, która w moim wypadku wiąże się z powrotem do formy, to zadbanie o swoją cerę. Mam skórę wymagającą, która bez regularnego dbania ma tendencję do zaskórników i pryszczy. Nie chcę tego chować pod makijażem, wolę wygospodarować czas na odpowiednie zabiegi kosmetyczne. Postanowiłam stworzyć więc mini plan działania. Piszę o tym, żeby siebie bardziej zmotywować, a może są tam po drugiej strony inne mamy, które też potrzebują motywacji? Będziemy się wspierać dziewczyny!

Co do zrzucenia kilogramów, postanowiłam ograniczyć słodycze - tak tak, jadłam słodycze i czekoladkę codziennie, albo ciasteczko. Teraz pilnuje, żeby nie jeść codziennie i zjadać ich mniejszą ilość. Na razie idzie mi dobrze, najgorsze były pierwsze dni, bo organizm przyzyczajony do słodkiego...

Co do brzucha to... znacie mnie oczywiście pilates. Wyszukałam sobie ćwiczenia z kanału BLOGILATES, uprzedzam babka jest niezmordowana. Na razie ćwiczyłam 4 razy. To, co mi się w nich podoba, to, że nie trzeba dużo czasu, że ćwiczenia koncentrują się na różnych partiach mięśni brzucha i sama dziewczyna zaraża optymizmem. Ćwiczyłam na razie 4 razy, nigdy nie udało mi się dotrwać do końca. Postanowiłam, że zmienię ćwiczenia, jak uda mi się to zrobić. Same zobaczcie wideo.


Z trzecim postanowieniem jest najgorzej, bo wieczorem jestem już zmęczona i nie chce mi się robić peelingów, ani maseczek... nie wiem za bardzo jak się do tego zabrać... Jakieś rady? Może macie jakieś tricki, żeby samo się robiło ;-) Tak na serio to chce zacząć od robienia regularnie pelingu kawowego i zobaczyć co z tego wyjdzie.

Za tydzień dam Wam znać co i jak udało mi się zrobić. Ktoś chętny do dołączenia się? A może macie jakieś swoje sprawdzone sposoby?


3 komentarze:

  1. Dla mnie najlepiej dziala kwas migdalowy - kolezanka kosmetyczka zalatwila mi butelke w stezeniu 30% plus neutralizator. Wystarczy jeden zabieg na kilka tyg, cera jest bardzo promienna! Powodzenia i pozdrowienia Justys

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za informację, ale z tego co wyczytałam nie można stosować kwasu migdałowego przy karmieniu piersią.

      Usuń
  2. No tak zapomnialam przeciez, ze karmisz:)

    OdpowiedzUsuń