sobota, 10 sierpnia 2013

Przeprowadzka z noworodkiem - nasze doświadczenia i rady z perspektywy czasu

Przeprowadzaliśmy się z Małą kiedy miała mniej niż dwa tygodnie. Do pokonania mieliśmy niecałe 200 km i przenosiliśmy się z miasta, w którym nie mieszka nikt z naszej rodziny do miasta, w którym... też nie mieszka nikt z naszej rodziny, więc nie mieliśmy opcji pomocy. Byliśmy tylko w trójkę. Ze względów finansowych musieliśmy przeprowadzić się "na raz", czyli jednym transportem w ciągu jednego dnia. Wszyscy przeżyliśmy, ale nie było łatwo.

Jeśli więc planujecie przeprowadzkę z noworodkiem to pierwsza moja rada jest taka: nie róbcie tego! Jeśli możecie przesunąć to w czasie to skorzystajcie z tego. Oszczędzicie sobie nerwów, stresu i zmartwień. Ja widzę dużą różnicę w tym jak się czuję teraz po 6 tygodniach, czyli po skończonym połogu, a jak się czułam w niecałe 2 tygodnie po porodzie. WARTO POCZEKAĆ.

Jeśli jednak tak jak my nie możecie tego uniknąć to starajcie się przygotować jak najwięcej przed narodzinami dziecka. My planowaliśmy na kilka miesięcy przed co gdzie ustawimy, jak zagospodarujemy pokoje, co potrzebujemy dokupić. Byliśmy w sytuacji gdzie do ostatniej chwili potrzebowaliśmy większości rzeczy plus musieliśmy zabrać wszystko na raz, więc wchodziliśmy do pustego mieszkania razem z wszystkimi rzeczami. Ważne było żeby wiedzieć gdzie co postawić żeby potem nie jeździć z meblami i rzeczami. 

W związku z tym, że przeprowadzaliśmy się jak Mała była taka malutka byliśmy specjalnie na kontroli u lekarza, żeby mieć pewność, że wszystko jest z w porządku, dopytaliśmy o wszystkie nasze wątpliwości, w nowym miejscu też jak najszybciej zapisaliśmy Małą do przychodni, żeby była pod stałą opieką lekarską.

Mój mąż nadzorował cały proces pakowania i kierowania gdzie co ma być postawione więc opieka nad Małą była całkowicie na mnie. Jeśli macie możliwość skorzystania z pomocy rodziny lub znajomych w takiej sytuacji to zróbcie to. Dodatkowa para rąk jest w tym momencie nieoceniona, macie wtedy opcję pójścia do łazienki, napicia się czegoś, zjedzenia.

My w starym mieszkaniu wygospodarowaliśmy specjalną przestrzeń, gdzie nie było już żadnych rzeczy, żeby kiedy przyszła ekipa transportowa i pakowała rzeczy, była przestrzeń dla mnie i Małej, w której będę mogła ją spokojnie przewinąć i nakarmić. Takie pakowanie trochę trwa, u nas to było trochę ponad dwie godziny, więc to jest sporo czasu, noworodek przecież je dosyć często i jest przewijany praktycznie przy każdym karmieniu.

Zapakowałam też to, co było mi najbardziej potrzebne dla nas i Małej do jednej  podręcznej torby, którą miałam cały czas przy sobie, w każdej chwili miałam dostęp do pampersów, dodatkowej tetry czy ubranka na zmianę. Nie musiałam niczego szukać.

Zamówiliśmy firmę przewozową na godzinę 13. Dzięki temu nie musieliśmy się rano denerwować i spieszyć, spokojnie mogliśmy ogarnąć Małą, dopakować rzeczy, zapakować nasz samochód i dojechać na miejsce o jakiejś sensownej godzinie. Weźcie sprawdzoną firmę! My tego nie zrobiliśmy i nasz misterny plan się posypał, bo panowie zjawili się dopiero przed 17, co spowodowało, że w nowym mieszkaniu byliśmy wymęczeni po 22...dlatego bardzo ważny jest punkt następny, czyli...

Trzeba być elastycznym... na niektóre rzeczy nie macie wpływu i lepiej to zaakceptować, bo nerwami nic nie wskóracie, a tylko jest większa szansa, że się będziecie kłócić i wkurzać. Dziecko nie rozumie, że to jest jakiś ważny dzień i może zupełnie nie chcieć współpracować, ryczeć i być marudne - trzeba to zaakceptować - nie robi tego specjalnie. To jest też czas kiedy hormony po ciąży cały czas buzują, dobrze jest o tym pamiętać i przypomnieć o tym mężowi i może też innym osobom, które wam będą pomagać - można oszczędzić sobie dużo stresu.

Dobrze się u nas sprawdziło przewinięcie i nakarmienie Malutkiej przed samą podróżą, dzięki temu nie musieliśmy zatrzymywać się po drodze, a Mała spała cały czas. Na nowym miejscu z góry było ustalone miejsce gdzie się udam, żeby ją przewinąć i nakarmić jak tylko przyjedziemy. Było to miejsce, gdzie nie musieli wchodzić panowie z transportu. W związku z nieplanowaną obsuwą czasową zrobiliśmy Malusiej "dzień dziecka" czyli położyliśmy ją bez kompania spać. Spokojnie możecie tak zrobić, noworodkowi się nic nie stanie, a wy będziecie mieć więcej siły do wstawania w nocy ;)

Pierwsza noc była dla nas dosyć spokojna, Córa dobrze spała, ale musicie się liczyć z tym, że dziecko może być niespokojne w nowym miejscu i budzić się częściej nie zważając na wasze zmęczenie. Przed pójściem spać przygotowaliśmy sobie też miejsce ze wszystkimi niezbędnymi w nocy rzeczami: mokre chusteczki, pampersy, tetra, ubranko dodatkowe, żeby tego nie szukać po nocy w torbie/kartonach itp.

Karmienie piersią było zbawienne w całej przeprowadzce, nie musiałam się martwić o gorącą wodę, miejsce do mycia butelek itp. Jeśli jednak karmicie z butli to dobrze zaplanujcie co i jak możecie sobie ułatwić (termos z wrzątkiem, więcej czystych butelek itp.)

Przyjmujcie każdą pomoc, którą Wam zaoferują, jesteście w połogu, macie maleńkie dziecko, to samo w sobie jest trudne, nie ma co unosić się dumą, honorem czy udawać, że świetnie sobie same poradzicie. 

Dajcie sobie czas na urządzanie się, nie planujcie za dużo rzeczy na raz, bo z tak małym dzieckiem niczego nie da się przewidzieć i będziecie się tylko frustrować. Kilka dni zajęło nam nauczenie się tego, ale kiedy zaczęliśmy tak układać dzień, że zobaczymy co będzie i zrobimy coś jeśli Mała nam pozwoli, to było nam dużo łatwiej. Warto robić też przerwy na odpoczynek w ciągu dnia, ja przez parę dni tak nie robiłam i pracowałam cały czas jak tylko Mała spała i potem byłam tak zmęczona i zniecierpliwiona, że nie miało to żadnego sensu.

Wszystko da się przeżyć dziewczyny :) A  przeprowadzka i urządzanie się nie trwa wiecznie!!!

4 komentarze:

  1. Aktualnie przeżywamy przeprowadzkę w Łodzi. Dziękujemy za rady, naprawdę są bardzo pomocne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo!Gdyby przyszły Wam jakieś dodatkowe rady to piszcie śmiało, może ktoś jeszcze skorzysta! Powodzenia!!!

      Usuń
  2. No właśnie.... Od pewnego czasu biję się z myślami na temat naszej ewentualnej przeprowadzki z noworodkiem (termin porodu na 7 września,a przeprowadzka na koniec września), ale Twoje zdanie z początku wpisu podsumowuje moje myśli - "nie róbcie tego!" ;) dodatkowo poza noworodkiem mielibyśmy też 3-latka (rodzina daleko, nie bardzo miałby kto się nim zająć). Mamy też możliwość przeprowadzki pod koniec lipca, ale to oznaczałoby pakowanie kartonów i przeprowadzkę w 8 miesiącu ciąży oraz poród w innym szpitalu niż ten, który znam i gdzie będę chodzić do szkoły rodzenia :( wiem, ze teraz tez macie dwójkę dzieci, więc proszę o radę: z perspektywy czasu , gdybyście musieli przeprowadzić się mniej więcej w terminie Twojego drugiego porodu, na co byście się zdecydowali: poczekać na koniec połogu, przeprowadzać się z 3-tygodniowym dzieciątkiem czy przeprowadzić się jeszcze przed porodem? Dziękuję! Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, trudne to pytanie i niestety ciężko doradzać, bo jest tak wiele zmiennych i każda rodzina jest inna. Nie wiem czy wiesz, ale my przeprowadzaliśmy się KOLEJNY raz już z dwójką dzieci, kiedy Mała miała 2 lata, a Groszek 3 miesiące. Pisałam o tym odrobinę tutaj http://rodzinawbudowie.blogspot.com/2015/08/dwa-miesiace-po-porodzie-co-u-nas.html
      i tutaj
      http://rodzinawbudowie.blogspot.com/2015/11/dawno-dawno-temu.html
      Porównując obie te przeprowadzki, to ta druga była dla nas o wiele łatwiejsza, ale nasz syn miał już 3 miesiące, a ja dawno doszłam do siebie po porodzie.
      Przeprowadzka z noworodkiem jest trudna. Koniec i kropka. I to nawet w sytuacji idealnej (poród bez problemów, terminowy, siłami natury, szybka rekonwalescencja), ale pomyśl co by było gdybyś (nie daj Boże!) miała nieplanowaną cesarkę, poród z komplikacjami albo cokolwiek innego, co spowoduje, że albo ty albo Maluszek będziecie dłużej dochodzić do siebie? Do tego karmienie, przewijanie, odbijanie, usypianie zajmuje MNÓSTWO czasu w tych pierwszych tygodniach, ciężko wtedy normalnie zjeść, a co dopiero rozpakować się i urządzić w nowym domu. Przeprowadzka pod koniec ciąży nie jest idealna, pakowanie, dźwiganie, sprzątanie, rozpakowywanie, inny szpital, lekarz itp, ALE jesteś w jednym kawałku. Oczywiście tu też zawsze może się coś wydarzyć. Naprawdę trudna decyzja przed wami, wiem byłam tam.
      Gdybym dziś miała podjąć taką decyzję, to przeprowadzałaby się w ciąży, albo niemowlakiem 3/4 miesięcznym. Ale to ja i moja rodzina, z szaloną 3 latką, której nie można spuścić z oka, ze znajomością mojej psychiki ( w ciąży jestem wulkanem energii, a w połogu czuję się jak rozjechana żaba - takie hormony), i z tymi doświadczeniami, które ja mam.

      Jeśli masz jeszcze jakieś pytania albo jeśli mogę jakoś pomóc pisz śmiało.

      A tak na koniec jeszcze, cokolwiek postanowicie - dacie sobie radę, zobaczysz! Pozdrawiam!

      Usuń