środa, 13 listopada 2013

5 miesięcy po porodzie

Za kilka dni minie 5 miesięcy od kiedy urodziła się Mała. Ostatni mój update był 3 miesiące po porodzie a od tego czasu parę rzeczy się zmieniło. Po pierwsze wypadanie włosów - o matko, moje włosy są wszędzie! Właściwie po myciu włosów muszę za każdym razem czyścić odpływ wanny albo prysznica, bo jest tak zatkany. Włosy są na podłodze, na ubraniach, na Małej. Na początku się tym nie przejmowałam, wiedziałam, że włosy nie wypadały przez 9 miesięcy i teraz po prostu muszą wypaść. Potem przyszła chwila zwątpienia, że może jednak to nie jest normalne, ALE ostatnio zauważyłam pełno małych odrastających włosków (baby hair) i stwierdziłam, że wracamy do normalności. Ucieszyło mnie to, bo nie chciałam za bardzo pakować w siebie jakiś specjalnych suplementów na wzmocnienie. Organizm jednak wie co robi.

Jeśli chodzi o wagę, to wróciłam to stanu sprzed ciąży, nawet trochę poniżej. Przypisuje to głownie karmieniu piersią i zjadaniu ostatniego posiłku koło 17-18. Przy czym to ostanie wyszło bardzo naturalnie, ponieważ chodzę teraz wcześniej spać i nie jestem już głodna wieczorami. Poza tym nie ograniczam się, pilnuje tylko żeby słodkości jeść z umiarem (tylko jeden kawałek ciasta!). Pępek znacznie się zmniejszył, ale do tego przed ciążowego to mu jeszcze trochę brakuje, linea negra nadal jest ale już bardzo delikatna. Brzuch choć mniejszy to jednak cały czas jest miękką fałdką, nie łudzę się już, że bez ćwiczeń to się zmieni... ćwiczenia na razie są zarzucone, co zresztą widać po moich wpisach z powrotu do formy po ciąży. Głównie powodu tego, że codzienne ogarnianie domu i zajmowanie się Małą powoduje, że jestem tak padnięta, że nie mam ochoty na ćwiczenia. Tak, tak każda wymówka dobra, ale pisze jak jest...

Jeśli chodzi o moje piersi to albo ja jakoś się już przyzwyczaiłam do karmienia piersią, albo one się przyzwyczaiły - nie mam już żadnych problemów z sutkami, smaruje je profilaktycznie maścią przed pójściem spać. Nie są ani za suche ani zaczerwienione. Same piersi wydaje mi się, że się zmniejszyły (no chyba, że akurat Mała przespała całą noc, to wtedy są gigantyczne i bolące z nadmiaru pokarmu) bliżej im obecnie do rozmiaru G niż H, co widzę po swoich stanikach do karmienia. Rozstępy na piersiach są coraz mnie widoczne, dalej jeszcze są w odcieniach czerwieni, ale już nie tak wyraźne. Część z nich samoistnie zniknęła - zostały te największe, nie wygląda to jednak źle. Przynajmniej w moim odczuciu (a to chyba najważniejsze!). Dalej nie obywam się bez wkładek laktacyjnych, a powiem wam szczerze, że baaaardzo chętnie bym się już ich pozbyła. Testuje teraz wykładki wielorazowe (nawet nie wiem jakiej firmy, bo kiedyś dostałam i tak leżały i czekały na swoją kolej), ale mam tylko jedną parę i na razie nie wiem czy je lubię czy nie.

Moja miesiączka cały czas nie wróciła, do czego wcale mi się nie spieszy! Podejrzewam, że to głównie za sprawą karmienia piersią, pomimo tego, że Malusia w nocy je tylko raz, to w ciągu dnia co dwie - trzy godziny.

Bicepsy mam już całkiem duże od noszenia Malusiej ;)

To chyba wszystkie zmiany od ostatniego razu... połóg trwa 6 tygodni, ale ciało długo dłużej dochodzi do siebie po ciąży, nie zdawałam sobie z tego sprawy wcześniej. Teraz kiedy to rozumiem łatwiej mi się z tym pogodzić i zaakceptować.

4 komentarze:

  1. Nie wierze ze Malusia ma juz 5 miesiecy! czekamy na nowe wiesci i wpisy :) Pzdr J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę napisać nic innego jak to, że sama w to nie wierze! :) Ten miesiąc to był czas dużych zmian dla niej (a przez to dla nas!), ale to będę pisać w podsumowaniu jej 5 miesięcy. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. A ja pomimo że karmię już @ mam od wielu miesięcy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno bardzo indywidualna sprawa, wiele zależy od twoich hormonów, ale nawet od tego ile Mała ssie, czy używacie smoczka, czy śpicie razem, czy nosicie się w chuście/nosidle... zmiennych jest tyle, że aż głowa mała... a powiedz widzisz różnicę jak karmisz podczas @?

      Usuń