sobota, 9 listopada 2013

Chyba ząbkujemy

Mam nadzieję w sumie, że to przez zęby, bo innego pomysłu na to, co się dzieje nie mam...
Wydaje mi się, że zaczęło się w poniedziałek, po tym jak położyliśmy ją spać. Obudziła się po godzinie z krzykiem wielkim. I tak było przez dwa kolejne dni, godzina po położeniu do łóżka płacz, trzeba było utulić na nowo do snu. W ciągu dnia wszystko normalnie, radosna, żadnego marudzenia ponad to, co zwykle. No i nadeszła piątkowa noc, gdzie Malusia budziła się od 21 do 1 co godzinę. O pierwszej ją przewinęliśmy i nakarmiłam, spała potem do rana. Natomiast my chodziliśmy do tyłu. Po pierwsze przez brak snu, ale też ten przeraźliwy płacz nas bardzo zaniepokoił, to właściwie był ryk jakby ją ktoś ze skóry obdzierał! Dziś budziła się dwa razy, znowu godzinę po położeniu spać i potem po kolejnej godzinie, ale jakby z mniejszym płaczem... i od 23 spała do 6 rano. Nakarmiona zasnęła jeszcze do 9. Czyli zupełnie poza swoim zwykłym rytmem. Ślini się, bierze różne rzeczy do buzi (najchętniej własne ręce), nie ma podwyższonej temperatury... ale zębów nie widać! Więc może to nie one?
Nie jest apatyczna, nie jest marudna. No nie wiem, czekamy na dalszy rozwój sytuacji i mamy nadzieję, że noc będzie spokojna :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz