wtorek, 12 listopada 2013

Medela PureLan - na podrażnione brodawki - moja recenzja

Medela PureLan uratowała moje piersi o czym pisałam już nie raz. Początki mojego karmienia piersią to niestety poranione sutki i ból przy przystawianiu do piersi. Na samym początku chciałam być twarda, myślałam, że piersi się zahartują, że nic im nie trzeba. Starałam się je wietrzyć (nie, nie wystawiałam przez okno - nie bójcie się), smarowałam mlekiem po karmieniu, ale to było za mało.

O lanolinie na poranione sutki słyszałam już wcześniej, wiedziałam, że jest składnikiem różnych maści, jednak w PureLan to jest jedyny składnik - 100% czystej lanoliny. 
Szukałam czegoś gdzie nie będę musiała myć piersi przed karmieniem (co to w ogóle za pomysł, dziecko płacze, że głodne, a ja mam lecieć umyć najpierw pierś???), gdzie nie będzie konserwantów i jakiś zbędnych dodatków (np. w postaci zapachu - o zgrozo!).

Ta maść spełniła moje wszystkie wymagania, no może poza cenowymi... pierwszy raz mąż ją kupił w aptece 7g za 35 zł, trochę było mi słabo, ale ta malutka tubka starczyła mi na 2 miesiące używania, gdzie na początku smarowałam nią sutki po każdym karmieniu, potem co któreś karmienie, a teraz smaruje już tylko na noc. Później znalazłam w aptece internetowej 37g za 40 zł, (warto szukać on line!) więc to już była super cena. Muszę jedynie przyznać, że z tej większej tuby gorzej się wyciska produkt.

Konsystencja to gęsta żółta maść, która pod pływem ciepła dłoni świetnie się rozprowadza na sutku, co przy poranionych piersiach jest dosyć ważne. Niestety brudzi, więc bez wykładek laktacyjnych ani rusz. 

Bardzo jestem z niej zadowolona, nadal używam, choć tylko na noc na zasadzie profilaktyki, żałuje strasznie, że nie miałam jej od początku, drugi raz na pewno nie popełnię tego samego błędu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz