niedziela, 17 listopada 2013

Nasza córka ma 5 miesięcy

Kolejny miesiąc za nami. Miesiąc zdobywania nowych umiejętności: Mała obraca się z brzucha na plecy i z pleców na brzuch. Nie robi tego jeszcze sprawnie, czasem jak obróci się z dużym impetem to jest płacz: nie wiem do końca czy ze strachu czy uderza główką czy jeszcze coś innego. Jak leży na brzuchu i znajdzie oparcie dla swoich stóp to odpycha się i przesuwa na brzuchu. Zdecydowanie poprawiła sprawność chwytania i trzymania przedmiotów, potrafi złapać zabawkę i przyciągnąć ją do siebie, potrafi przełożyć ją z ręki do ręki. To powoduje też, że można ją zostawić na jakieś 10-15 minut na macie i będzie na tyle zainteresowana tym, co tam może robić, że nie potrzebuje zaangażowania rodziców w zabawę (oczywiście dzień dniowi nierówny i czasem nie ma przebacz, trzeba być cały czas!). Bez problemu leżąc na plecach łapie się za swoje stopy i jest w stanie je utrzymać, stopy są zresztą bardo ciekawmy dla niej elementem ciała, posadzona próbuje je łapać, co kończy się utratą równowagi. Stopy ma też wyjątkowo duże! Pomimo tego, że cały czas nosi rozmiar 62 to wszystkie pajace i śpiochy i półśpiochy są na nią za małe w stopach. Myślę, że najbliższe tygodnie przyniosą zmianę ubranek na rozmiar 68. 


Kolejną nowością jest to, że Mała zaczęła widzieć naszego kota. Wcześniej dla niej nie istniał, a teraz okazuje się być niezwykle interesującą rzeczą, wodzi za nim wzrokiem, cieszy się jak go widzi, macha łapkami i pewnie chętnie by go złapała. Kot z zaistniałej sytuacji nie jest zbytnio zadowolony, też zauważył zmianę i jest niezwykle ostrożny jeśli Mała jest w pobliżu, bo nie wiadomo co mu może zrobić :) Nasz kot jest raczej z tych strachliwych i bardzo ostrożnych. Boi się gwałtownych ruchów Malutkiej i dźwięków przez nią wydawanych w momentach, których się nie spodziewał. Dobrze, że jeszcze nie wie, że Mała kiedyś zacznie raczkować...

Pod względem jedzenia cały czas jest wyłącznie karmiona piersią, na razie nie planujemy wprowadzać stałych pokarmów. Ulewanie trwa nadal, choć wydaje mi się, że jest trochę lepiej, ale czasem jak jej się uleje to jestem w szoku ile wypiła tego mleka... Etap ząbkowania zaczął się na całego, choć zębów nie widać. Natomiast ślinienie się przybiera na sile, paluszki cały czas w buzi, jeśli chodzi o inne gryzaki to nie wykazuje zbytniego zainteresowania, jak coś to tylko żyrafka Sophie i to też raz na jakiś czas. Próbuje też nas łapać za palce i wsadzać je sobie do buzi.

Zabawki są teraz nieodłączną częścią naszego dnia, ma swoje ulubione, cieszy się jak je wyciągam i nie wydaje mi się żeby jej się nudziły. Czego nie mogę powiedzieć o sobie :) Nie mamy wielu zabawek poza Sophie wszystkie chyba były prezentami i nie wydaje mi się, żeby Mała na tym etapie potrzebowała więcej, ale ja na niektóre książeczki nie mogę już patrzeć!

Spanie, ehh spanie to chyba temat, który nigdy się u nas nie kończy i o którym nie da się powiedzieć nic pewnego. Raz jest tak, potem siak, a potem znów inaczej. Z nocami dzięki Bogu jest nieźle. Tu dalej nie wiadomo kiedy Mała się obudzi, ALE zazwyczaj jest to raz i koniec. Natomiast w ciągu dnia... moja frustracja wynikająca z braku drzemek, drzemek niezaplanowanych, niesamowicie długich drzemek i niespodziewanie krótkich drzemek... nigdy nie wiadomo co przyniesie dzień. Może być tak, że wszystko idzie idealnie i będą 3-4 drzemki po 30 minut albo tak jak dziś kiedy pierwsza drzemka jest o 12 i trwa godzinę, albo tak jak wczoraj, kiedy ostatnia drzemka była o 14 i do momentu położenia na ostatnie spanie nie było opcji żeby zasnęła... staram się nie nastawiać na nic, co pomaga się nie denerwować, ale wiadomo, że w domu zawsze jest coś do zrobienia, notka do napisania, obiad do ugotowania i jednak drzemka by się przydała... radzimy sobie dzięki chwilą samodzielnej zabawy na macie i nosidle, które jest nieocenione w takich chwilach, kiedy trzeba coś zrobić, a Mała jest na NIE.

5 miesięcy za nami, zobaczymy co przyniesie kolejny - to już będzie pół roku! NIEMOŻLIWE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz