piątek, 24 stycznia 2014

Małe zakupy pieluszkowe

 


Pretekstem do zakupów była chęć wypróbowania wkładów bambusowych z firmy Pupulki.

Od kiedy Malutka zaczęła ząbkować zwiększyła się liczba karmień w nocy (z jednego do dwóch, przy trudnych nocach do trzech) i nasze pieluchy były często na granicy przecieku,czasem piżamka była wilgotna i stwierdziłam, że damy szansę bambusowi. Zdecydowaliśmy się kupić dwa duże wkłady (38x38 do składania na trzy). Na zdjęciu ostał się jeden, bo drugi już wylądował w praniu. Bardzo jestem ciekawa jak się sprawdzą (po cichu trzymam za nie trochę kciuki, bo lubię jak polskie produkty są alternatywą dla zagranicznych marek). Cena jednego 25 zł.

Druga rzecz, która chodziła za mną od jakiegoś czasu to nieprzemakalny worek na pieluchy. Mam już taki jeden z Milovii, ale on mieści 3-4 pieluchy (zależy jeszcze jaki rodzaj, ale kieszonki Charlie Banana albo SIO close parent to max 3 i to na ścisk), lubię go na krótkie wyjścia, ale gdyby trzeba było Małej zmienić ubranie i pieluchę to ledwo by dał radę. Mieliśmy też ostatnio kilka wyjazdów całodniowych i pieluchy musiały lądować w reklamówkach jednorazowych. Jasne, to też jest sposób, da się to zrobić (trzeba tylko pamiętać żeby je mieć ze sobą, sprawdzić czy aby nie dziurawe i czy w torbie nie ma nic, co by je mogło przebić - klucze, długopis...). No i skoro już i tak składaliśmy zamówienie, to wpadła do koszyka torba na pieluchy Close Parent w rozmiarze L. W opisie było zaznaczone, że pomieści do 15 pieluszek i powiem wam, że jest wielka! Wzięłam taką dużą też z myślą o wakacjach, mokrych ręcznikach i strojach kąpielowych. Po złożeniu nie zajmuje jednak dużo miejsca, zastanawiam się tylko jak sprawdzi się zamknięcie, bo jest po prostu gumka do zaciągania. Worek ma piękne żywe kolory, jest super wykonany i spokojnie można go bez wstydu trzymać poza torbą, która nosimy z rzeczami dziecka. Cena 34 zł.

Dokupiłam też jeden otulacz z Milovii (ja wiem, że jestem nudna w tym względzie, ale naprawdę uważam, że są świetne), bo ostatnio musieliśmy już odłożyć trzy otulacze, które mieliśmy do 7kg - były już za małe. Wzór, który mamy to wesołe zwierzaki (już go posiadamy w swojej kolekcji, ale mamy już wszystkie inne wzory poza jednym, który mi się nie podoba). Cena 72 zł.

No i wkładki jednorazowe tym razem Imse Vimse. Osobiście nie widzę żadnej różnicy w jakości tych wkładek, zawsze biorę te, które akurat wychodzą najtaniej po przeliczeniu ceny do ilości. Cena 34 zł/200 szt.

Dostaliśmy też trochę próbek organicznych kosmetyków dla dzieci, pudełko patyczków do czyszczenia uszu Malutkiej (z ograniczonej bawełny) i herbatki Pukka do wypróbowania. Miło, mały gest, a klient czuję doceniony - przynajmniej ja :) Mam nadzieję to będzie niedługo codzienność, a nie coś nadzwyczajnego.

Niewiele tego, a 200 zł ucieko z portfela... Jeśli miałyście coś z tych rzeczy to chętnie przeczytam jak się wam sprawdziły i czy byłyście zadowolone.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz