czwartek, 16 stycznia 2014

Nasza córka ma 7 miesięcy!

Malutka skończyła 7 miesięcy. W tym tygodniu byliśmy na szczepieniu (ostatnim przez dłuuuugi czas!!!!) i okazało się, że waży 7 kg, a sądząc po naszych nieprzespanych nocach wychodzi jej też 7 zębów na raz... nie no, żartuje oczywiście!
Zębów ma trzy: dwie górne jedynki i jedną dolną, druga dolna też się powoli przebija. Zęby to był temat przewodni tego miesiąca - zaczęło się niepozornie pod koniec 6go miesiąca i trwa do dziś. Spanie w nocy było wyzwaniem, Mała budziła się co godzinę, co dwie, co trzy - zależy od nocy. W większości wypadków pomagało przystawienie do piersi, ale próbowaliśmy ją też usypiać na rękach, a jeśli tylko popłakiwała przez sen, to bujaliśmy w łóżeczku. Spanie w ciągu dnia wyglądało różnie, był tydzień, gdzie spała nawet 3 razy po 40 minut do godziny, a był tydzień, gdzie budziła się z krzykiem po 5 minutach, tak ją męczyły te zęby. Naprawdę czujemy się wykończeni...

Siedzenie ma już całkiem nieźle opanowane, zdarzają się oczywiście przewroty i upadki, ale zauważyłam, że niektóre są celowe np. próby przejścia z siedzenia do pozycji na brzuszku. Na początku siódmego miesiąca pojawiło się też "robienie pompek", czyli podnoszenie się na rękach i stopach. Czasem nawet na jednej ręce- zupełnie jakby rzucała nam wyzwanie czy my też tak umiemy ;) Zupełnie niedawno odkryte zostały kolanka i często Mała jest w pozycji na czworaka ruszając pupą do przodu i do tyłu - chyba ćwiczy balans zanim zacznie czworakować na całego. Uskutecznia cały czas pełzanie na wstecznym (odpychając się rękami) i obroty wokół własnej osi. Stała się przy tym dość szybka i wyjście z pokoju na kilka minut oznacza po powrocie znalezienie Małej w zupełnie innym miejscu i pozycji niżbym się spodziewała. Staramy się mieć na nią oko, bo potrafi już np. podpełznąć do półek z naszymi książkami i próbuje je wyciągać z półek... pewnie to dopiero przedsmak tego co nas czeka.

Wysokie krzesełko do karmienia to jedno z jej ulubionych miejsc - może siedzieć przy stole i bawić się różnymi przedmiotami przez 20 minut spokojne... jeśli jest ktoś chętny do nieustannego podnoszenia ich z ziemi. Rozszerzanie diety trwa nadal, doszły inne warzywa (brokuły, kalafior), a z owoców jabłko. Mała karmi się sama, dostaje przed siebie gotowe kawałki, które chwyta (albo próbuje chwytać) i wsadza do buzi (albo gdzie popadnie). Trochę lepiej sobie już z tym radzi, my też nauczyliśmy się, że potrzebuje sporo czasu i nie należy jej za bardzo przeszkadzać, a sama dojdzie do tego, jak wsadzić jedzenie do buzi. Traktujemy to w kategorii zabawy i poznawania nowych smaków, kształtów i faktur niż faktycznego jedzenia. Poza tym karmię piersią i na razie nie widzę żadnych sygnałów, żeby się to miało zmienić.

Gaworzy na całego, zaczęła od dada daadaaaa teraz na tapecie jest mamamama ma ma i jeje jejeeeee. Pojawia się jeszcze co jakiś czas agu gu albo dajdaja. Zdecydowanie jej się podoba wydawanie z siebie nowych odgłosów, wygląda przy tym na bardzo zadowoloną z siebie.
Gada też do naszego kota, który (o dziwo!) jest coraz spokojniejszy w relacjach z nią, dalej ostrożny, ale potrafi już nie uciekać z kanapy jeśli siedzimy na niej z nią, i nawet ostatnio obwąchał jej rączkę (szczyt odwagi!). Malutka uwielbia patrzeć jak się z nim bawimy i śmieje się przy tym na głos.

Pod względem ubrankowym dalej jesteśmy w rozmiarze 68, choć podejrzewam, że body niedługo już będą 74, Malutka rośnie bardziej w tułowiu niż w noga i rękach - jeśli wiecie o co mi chodzi. W każdym razie zaczynamy kompletować kolejne rozmiary garderoby.

Mam poczucie, że tak wiele się w tym miesiącu wydarzyło i zmieniło - tak wiele kamieni milowych w rozwoju Mała osiągnęła... a przecież to tylko miesiąc. Zaczynam mieć poczucie, że czas przyspiesza i nasza córeczka już nie jest taka malutka jak była jeszcze niedawno... mam ochotę zatrzymać te wszystkie momenty (no... może poza nocami...). Przymierzam się powoli do robienia scrapbooka/albumu Malutkiej. Cieszę się też bardzo, że co miesiąc piszę, co się u niej zmieniło, bo sama wracam do tych wpisów i jestem zaskoczona, że danej rzeczy jeszcze miesiąc temu nie było/nie umiała/nie chciała. Warto warto warto dokumentować takie chwile, bo są bardzo ulotne. To już siedem miesięcy!!!

1 komentarz:

  1. Za szybko napisałam tego posta, dziś dokładnie Mała kończy 7 miesięcy i dziś pojawił się czwarty ząb - dolna jedynka. :-)

    OdpowiedzUsuń