czwartek, 6 lutego 2014

Czasem...

Czasem, choć niezbyt często, są takie dni, kiedy mam ochotę zrobić coś więcej niż zwykle. Wyjść poza codzienne domowe obowiązki i zrobić coś ekstra.
Idealnie by było żeby Mała wtedy spała, pranie samo się rozwiesiło (a poprzednie wyprasowało!), niestety zwykle tak nie jest. Jest żonglowanie tymi wszystkimi rzeczami, a w głowie pytanie: po co sobie jeszcze dokładasz? Mało masz rzeczy do zrobienia?

Ale wiecie co? Potem przychodzi koniec dnia, kolacja a razem z nią satysfakcja


…że się udało! Że nauczyłam się czegoś nowego. Że przemogłam niechęć i zrobiłam coś ponad to, co zwykle.

Nie mogę się już doczekać wieczora, żeby ocenić czy smaczne.
Ale najpierw idę prasować…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz