wtorek, 11 lutego 2014

Pieluchy wielorazowe - jak czyścimy i dbamy o nasze pieluchy (aktualizacja)

Trochę się u nas zmieniło w kwestii dbania o pieluchy, o poprzedniej rutynie pisałam tu KLIKCzemu zmiany? Po części wynika to z tego, że Mała nie jest już taka mała, co w praktyce oznacza, że rzadziej w pieluszce jest kupa, a częściej jest morko. A poza tym jeśli można coś uprościć to, czemu z tego nie skorzystać?
Nie będę pisać całego procesu po kolei, zainteresowanych odsyłam do poprzedniego posta, tu napiszę tylko co się zmieniło.

Po pierwsze zupełnie zrezygnowałam z zapierania pieluszek szarym mydłem. Dawało to dobre rezultaty, ale zajmowało sporo czasu i na dodatek mydło w zbyt dużej ilości ciężko dobrze wypłukać (myślę, że to ono było w dużej mierze odpowiedzialne za konieczność tak częstego strippingu pieluszek). Co robię w zamian? Pieluszki tylko płuczę pod bieżącą (zimną!) wodą, wykręcam i wrzucam do wiadra. ALE kiedy je wrzucam do prania to przed programem prania nastawiam program samego płukania w zimnej wodzie. Dzięki temu mam pewność, że to, czego ja nie spłukałam pod kranem pralka dobrze wypłucze. Wirowanie ustawiam wtedy na najniższe obroty.

Pieluchy pierzemy obecnie co trzy dni, czasami się zdarzy co dwa (powiększył się trochę nasz stosik!). Po wrzuceniu pieluch z wiaderka do pralki zawsze czyszczę wiadro - zalewam je po prostu wrzącą wodą - niweluje w ten sposób ewentualny brzydki zapach i zabijam potencjalne bakterie.

Po programie płukania dodaję niewielką ilość proszku (tu także nastąpiła zmiana, zauważyłam, że naprawdę mała ilość wystarcza - mniej niż 1/4 normalnej dawki) i środka dezynfekującego (cały czas MioFresh). I nastawiam program prania na 60 stopni z opcją dodatkowego płukania.

Pieluchy suszymy rozwieszone na suszarce w domu, a tetry (korzystając z sezonu grzewczego) na kaloryferach. Otulaczy, kieszonek, AIO i wkładów z mikrofibry nie można suszyć na kaloryferze, bo można w ten sposób uszkodzić warstwę PULu.

I tyle! Proste? Proste!

2 komentarze:

  1. Super przydatne te twoje posty, dobrze że do Ciebie trafiłam :) G.

    OdpowiedzUsuń