piątek, 14 marca 2014

Frustracje drzemkowe

Dzisiaj post na wypuszczenie pary, pary, która mam wrażenie bije mi już z nosa i uszu, a włosy stają dęba. Drzemki Małej. Powiedzmy sobie szczerze: Mała nigdy nie była wielkim drzemkowiczem.
Spała krótko, potrzebowała dużo czasu żeby się wyciszyć i generalnie średnio. Natomiast ostatnio było trochę lepiej.
Były dwie drzemki, o stałych porach - przy dobrych wiatrach obie po 40 minut. Czasem jedna z nich mogła dochodzić do 1,5 h - okazjonalnie bywała i trzecia drzemka na spacerze - jeśli akurat córa czuła, że ma ochotę kimnąć - te drzemki zewnętrzne potrafiły być nawet do dwóch godzin (a matka z Kindlem na ławce w ogrodzie, albo z grabiami - liście z jesieni grabiła ;).

Natomiast teraz jest dramat. Mój i córy. Chyba przyszło jakieś przesilenie na mnie (albo na nas obie?) i drzemki stały się zmaganiem. Mała jest karmiona przed drzemkami i czasem zaśnie sobie już przy piersi - do tej pory odkładana do łóżka rzadko się budziła - teraz dużo częściej i w jednej chwili ryk i hop na brzuch i już siedzi albo stoi, łzy jak grochy i koniec...

Noszona na rękach się uspokaja, ale odkładnie i znowu to samo... i tak w kółko. W końcu jest już tak rozpłakana i zdenerwowana, że o żadnym spaniu nie ma mowy. I tak dzień powoli zaczyna się walić... bo potem nie bardzo się chcę bawić, jeść, dawać przewijać itp. Wszystko robione z oporem i zmęczeniem. I ja to rozumiem, bo w końcu dziewczę zmęczone i niewyspane.

Czego próbowaliśmy do tej pory:
  • nosiliśmy na rękach, aż zasnęła snem kamiennym i dała się odłożyć. Minusy tej metody, poza bólem wszystkiego, to brak możliwości stwierdzenia kiedy ten sen kamienny następuje i czasem i tak się budzi przy odkładaniu. Dodatkowo mamy poczucie, że ta droga do niczego nie prowadzi... no bo ile można tak nosić? Dzień, dwa, tydzień... ale co dalej?
  • nosiliśmy chwilę, odkładaliśmy i zostawaliśmy w pokoju odkładając Małą na plecki każdorazowo jak wstawała/siadała. Ryk i irytacja straszna.
  • nosiliśmy chwilę, odkładaliśmy i wychodziliśmy z pokoju. Ryk w pierwszym odruchu, a potem zabawa w łóżku na całego. Jak wchodziliśmy żeby odłożyć na plecki to płacz i płacz i płacz.
  • nosiliśmy chwilę, odkładaliśmy i wychodziliśmy z pokoju. Wchodziliśmy jak zaczynała mocniej płakać.

Każdy z tych sposobów kończył się albo długim noszeniem na rękach i drzemką albo brakiem drzemki... w żadnym wypadku Mała nie umiała się sama zrelaksować i uspokoić. A odkładanie do łóżka jest momentem newralgicznym.
Są oczywiście dni, kiedy idzie super, łatwo i bez przeszkód, ale te drugie ostatnio przejęły większość pola...

Jakieś dobre rady albo wasze sposoby? Może ktoś też miał takie przejścia ze spaniem w ciągu dnia?
Aha, Mała nie używa smoczka, więc ten sposób odpada. I wpisy, że wasze dzieci śpią 4 razy dziennie po godzinie darujcie, bom już dosyć udręczona ;)

2 komentarze:

  1. Witam, ostatnio znalazłam się przypadkiem na Twoim blogu i od tej pory codziennie tu zaglądam i pczytuję ;) bardzo ale to bardzo przydają mi się Twoje wpisy i opisy :) co prawda ja jestem przed tą całą drogą (albo można powiedzieć że na samym poczatku bo dopiero przygotowujemy się do starań o dziecko) ale tyle co już się naczytałam to głowa mała (lubię być tak chociaż w teorii przygotowana) ;) jeśli chodzi o problemy z drzemkami to pomocna może być chusta... mam 17 lat młodszą siostrę i pamiętam jak w pewnym wieku zaczęła źle reagować na brak mamy w pobliżu. Podobno może u dzieci wystąpić taki lęk przed byciem poza ramionami mamy? Być może Twoja córcia potrzebuje zasypiać przy Tobie i być blisko przez cały czas. Podobno bardzo przydaje się wtedy chusta w której dziecko zasypia przy Tobie i czuje się bezpiecznie. Nie wiem tylko czy wolałabyś żeby np. zasnęła przy Tobie w chuście (ulga dla zmęczonych rąk od noszenia) i dla "świętego spokoju" trzymała ją w chuście przez cały czas drzemki? czy może udałoby Ci się ją uspać i poczułaby się na tyle zrelaksowana, że mogłabyś ją po jakimś czasie odłożyć? A może być też tak, że zasypiając w chuście czułaby się tak dobrze, że Ty mogłabyś zająć się innymi sprawami (np. rozwieszenie prania itp.) i Malutka nie obudziłaby się?
    Pozdrawiam :)
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, że napisałaś - miło się czyta takie komentarze. Chusty nie mamy, ale mamy nosidło ergo z Manduki - jak Mała była mała, to często ją nosiłam w domu i wtedy chętnie w nim spała. Teraz kiedy noszę ją już z tyłu a nie na brzuchu za dużo rzeczy ją ciekawi i rozprasza i o spaniu nie ma mowy... Myślę, że możesz mieć rację z tym lękiem separacyjnym, w sumie gdyby to było to, to byłaby szansa, że z tego wyrośnie ZANIM ja osiwieję ;)
      Na razie wprowadziliśmy rytułał przed każdą drzemką: czytanie książki, zmiana pieluchy/wsadzanie na nocnik, karmienie i dopiero potem spanie. Wydaje mi się, że w dużej mierze jej to pomogło się wyciszyć i wie, co się będzie działo po kolei. Akurat dziś prawie nie spała, ALE ostatnie kilka dni było ok... zobaczymy co dalej!
      Pozdrawiam ciepło i owocnych przygotowań do starania się o Maleństwo!

      Usuń