niedziela, 16 marca 2014

Nasz córka ma dziewięć miesięcy

9 miesięcy staraliśmy się o nią. 9 miesięcy byłam w ciąży. 9 miesięcy jest z nami "po tej stronie brzucha". Niesamowite jak sobie pomyślę, gdzie byłam 18 miesięcy temu - z jakim niepokojem oczekiwałam żeby zrobić test ciążowy (zajrzyjcie tu KLIK i tu KLIK. Potem 9 miesięcy temu, już "na ostatnich nogach" (jak się wtedy czułam można przeczytać tu KLIK) czekając na poród. A teraz mogę pisać o tym jak Malutka rozwinęła się przez ostatni miesiąc.

A działo się jak zwykle wiele (jak co miesiąc!), chyba już taka specyfika całego pierwszego roku. Raczkowanie jest w rozkwicie. Raczkuje pewnie, szybko, ale w porównaniu z poprzednim miesiącem nie raczkuje już dla samego raczkowania. Teraz idzie do konkretnego celu i przy nim siada i się bawi, albo zaczyna się wspinać. W poprzednim miesiącu po prostu gnała przed siebie, była niezmorodowana mogła raczkować non stop. Do tego doszło wstawanie przy nogach, przy półkach, przy drzwiach, jednym słowem przy wszystkim. A po wstaniu zaczyna się bouncing. Tyłek w górę, tyłek w dół, kolanka proste, kolanka zgięte i tak w kółko. Do tego efekty dźwiękowe w postaci różnorakich pisków i uff uffów. Ponieważ zmieniliśmy Małej łóżeczko z naszego "pack and play" z chicco na standardowe drewniane ze szczebelkami, to tam też ciągłe wstawanie...

Poza zmianą łóżeczka nastąpiła też zmiana miejsca. Kochana śpi w swoim pokoju. Generalnie wielkiej różnicy nie widzimy poza tym, że nam wieczorem jest łatwiej się ogarnąć w sypialni. Jak się budzi w nocy, to dalej karmię ją u nas, a potem odkładam do łóżeczka u niej. Samo spanie jest ostatnio koszmarem. Pierwsze dwa tygodnie były całkiem całkiem, ale dwa ostatnie... Nie śpi dobrze w nocy, nie śpi w ciągu dnia. Budzi zwykle pomiędzy 2-4 razy, a ciągu dnia odmawia położenia na drzemkę. Wiem, że wychodzi jej ząbek (górna lewa dwójka), wiem że to może być związane z lękiem separacyjnym, wiem że teraz dużo zmian w jej życiu (raczkowanie, poznawanie przestrzeni), ale nie jest łatwo zrobić cokolwiek w domu, nie jest łatwo być cierpliwą, nie jest łatwo!

Nocnik. Coraz regularniej go używamy. Zawsze wieczorem przed kąpielą i staramy się rano po przebudzeniu (chyba, że jest wielki płacz i głód oraz nieszczęście), ostatnio też przy zmianie pieluch i właściwie zawsze jest siku a kilka razy trafiła się kupa! Szok, cały czas zastanawiamy się czy Mała wie o co chodzi, czy to po prostu odruch spowodowany uczuciem chłodu przy zdejmowaniu pieluchy. Szczerze powiem, że bardzo by mnie cieszyło gdyby załapała, bo choć uwielbiam pieluchy wielo, to od kiedy w menu jest coś więcej niż moje mleko, to doznania zapachowe są mało przyjemne (a jeszcze nie je mięsa!).

Poza warzywami i owocami dostaje kaszę jaglaną, kaszę manną i ryż. Pije wodę, ALE głównym źródłem pokarmu jest nadal karmienie piersią. Cieszę się z tego powodu i jestem z nas obu bardzo dumna. Nadal pilnujemy jednego "obiadowego" posiłku i owoc jest albo jako "drugie śniadanie" albo jako "podwieczorek". 

Wprowadziliśmy jej też bobomigi (baby sign language) na "mleko", "więcej" i "koniec". Na pewno załapała znak na "mleko" i kilka raz już go pokazała kiedy chciała jeść. Rozumie, że jak zamiga to dostaje jedzenie. Natomiast miganie na "koniec" i "więcej" zostaje bez odzewu. Nie wiem czy to kwestia tego, że rzadziej w ciągu dnia to migamy, czy ciężej jej to skojarzyć (sytuacja z mlekiem jest bardzo prosta i oczywista). Będziemy dalej próbować.

Zabawką tego miesiąca zdecydowanie została huśtawka, która zawisła w naszym domu. Radość wielka i śmiechy i "bujaj mnie mamo! bujaj mnie tato". Bardzo lubi bawić się z nami, lubi jak bawimy się zabawkami albo w "a kuku", kocha książki! Zdecydowanie musimy powiększyć ich ilość, bo mamy dosłownie kilka i znam je już na pamięć! Jeśli bawi się sama, to zdecydowanie chce żebyśmy byli w pobliżu (w zasięgu "wdrapania się na nas", ostatecznie w zasięgu wzroku), inaczej rzuca zabawkę i raczkuje do nas. 

Śmieje się dużo i chętnie, daje nam wiele radości i napawa dumą. Uczy cierpliwości i miłości, która nie oczekuje niczego w zamian. Lekcje są trudne, ale wierzę, że warte tego, aby się uczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz