środa, 2 kwietnia 2014

Pieluchowa wpadka...

No więc było tak: Malutka przebudziła się gdzieś koło 22, mój mąż poszedł ją ululać z powrotem do spania - udało mu się to bez większych problemów, 10 minut później spała snem sprawiedliwego do czasu karmienia. Obudziła się nawołując matkę karmiącą, matka przybiegła, wzięłam ją do naszego łóżka, przystawiłam do jednej piersi, do drugiej... nastąpiła błogość, Mała zasnęła, więc wstaję, żeby ją odnieść do jej łóżka, biorę ją na ręce i...

zamieram. Bo w miejscu gdzie powinna znajdować się pielucha (a pielucha wielorazowa na noc jest wielka i nie da się jej z niczym innym pomylić!) znajduje się malutka pupa mojej córki, a pieluchy brak! Na całe szczęście wszystko jest suche - przynajmniej na to wskazują pobieżne oględziny. Więc syczę do męża angielskie słowo na "sz" i mówię, że pielucha zniknęła. Odkładamy zaspaną Małą na nasze łóżko, a jej zaspanie powoli zanika, Mała zaczyna się denerwować, a my rozpinamy śpiworek (lekkie jęki), rozpinamy piżamkę (płacz), szukamy pieluchy, która się rozpięła (kolejne angielskie słowo na "sz"/ryk córki) i zupełnie zjechała z pupy... używaliśmy otulacza Bambino Mio 7-9kg, który jest na rzepy. Pisałam o tych otulaczach tutaj KLIK i aż do teraz całkiem jej sobie chwaliłam. Ale ten jeden tak mnie w nocy wkurzył, że szok! Jednak co napy to napy. Mieliśmy dużo szczęścia, że Mała akurat w tym czasie nic nie robiła do pieluchy, bo byłby armagedon i przebieranie wszystkiego. Po założeniu pieluchy z powrotem udało mi się dość szybko ją spacyfikować i zasnęła do rana.

Nie wiemy do końca co było przyczyną "wpadki", czy rzepy są już za słabe? Czy podczas noszenia mąż jakoś nietypowo ją trzymał i ściągnął pieluchę? Czy w związku z tym, że Mała waży już jakieś 8 kg, to otulacz jest za mały na dwa wkłady na noc i dlatego się odpiął? Nie wiem, ale takiego miałam nerwa na tego Bambino Mio, że już się w nocy odgrażałam, że pójdzie do kosza! Na razie się wstrzymałam z wyrzucaniem :) ale na noc na pewno go już nie będę używać. 
Ot taka może mniej pozytywna przygoda z wielo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz