wtorek, 29 kwietnia 2014

Przygotowania do majówki...

Wyjeżdżamy na weekend majowy... JUTRO! Wracamy w sobotę, więc to będzie oficjalnie najdłuższy pobyt Małej poza domem. Wyjazdy na jedną lub dwie noce mamy już za sobą, wyjazdy do rodziny, do znajomych, do pensjonatów. Ale teraz jedziemy na 4 dni i 3 noce, do hotelu na wsi... i mam wrażenie, że musimy zabrać ze sobą TONĘ rzeczy. Właściwie to chyba będziemy jechać załadowani jak cygański tabor, z większością dorobku życia... Tak.. czasy kiedy dało się spakować do dwóch plecaków minęły bezpowrotnie... a nasze auto do dużych  nie należy, ale mój mąż zdobył już odznakę pakowacza roku.


Obecnie jestem w ferworze prania i prasowania (szczególnie ciuchów Małej, bo mam przeczucie, że niezależnie od tego ile wezmę na pewno zabrudzi, przesika, ubierze je wszystkie). Niestety, pieluchy wielo też właśnie się piorą, bo ich nie zabieramy na tak długi wyjazd. Zawsze mam co do tego mieszane uczucia, z jednej cieszę się, że mam opcję pampersów, bo są rzeczywiście wygodne na takich długich wyjazdach, ale gdybym tylko miała opcję pralki, to brałabym wielo. Kurcze, muszę się chyba przełamać psychicznie, bo wyjazd wakacyjny coraz bliżej, a tam tylko pampersy...
A druga sprawa, która mnie trochę martwi, to jedzenie. Mamy na miejscu wyżywienie, ALE jest o takich porach, że zupełnie nie pasuje nam z naszą domową rutyną, a dodatkowo i tak nie jestem pewna ile z tego, co tam będzie Malutka będzie mogła jeść. No więc bierzemy słoiczki i kaszkę instant... nie czuję się pewnie z takim jedzeniem, nie wiem czy Małej będzie smakowało, w pewnym sensie wydaje mi się jakbym zaczynała cały proces wprowadzania stałych pokarmów na nowo. Może przesadzam?

Czekam też dziś na kuriera, bo zamówiliśmy nocnik turystyczny. Mała tak fajnie sobie radzi z nocnikiem, że nie chcieliśmy jej pozbawiać tego przez te dni, a nasz nocnik z IKEI to dodatkowy manel, który by trzeba pakować, a nie jest jakoś bardzo poręczny. I tak planowaliśmy kupić taki bajer przed wakacjami, mam nadzieję, że kurier dotrze i będę mogła dać wam znać jak się sprawdziło to cudo na wyjeździe.

Poza tym nie mogę się doczekać, bo planujemy pójść z Małą na basen po raz pierwszy. Bardzo jestem ciekawa jej reakcji. Zakładam, że może jej się nie spodobać, ale mamy parę dni żeby popróbować. Paczka pieluszek do kąpania już kupiona i czeka na zapakowanie. Trzymam też kciuki żeby nie padało (choć ponoć pogoda ma być kiepska), bo marzą mi się rodzinne spacery po okolicy.

Dobra, złapałam oddech i idę walczyć dalej, muszę złożyć nasze łóżeczko turystyczne, spakować nasze ciuchy, jedzenie dla Małej. Ale się cieszę, że jedziemy!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz