czwartek, 17 kwietnia 2014

Zabawka "z niczego" 2

Dziś kolejna odsłona zabawki z niczego, czyli z tego, co akurat mamy w domu. Nie wiem nawet jak to nazwać... butelka odkrywcy? Hmm... w każdym razie efekt końcowy prezentuje się tak:
 
Potrzebujemy plastikowej butelki, ściągamy z niej wszystkie naklejki, folie i papierki. Jeśli mamy butlę w jakimś ciekawym kształcie, to tym lepiej. Zwróćcie tylko uwagę, żeby nie była za duża, bo będzie za ciężka, wydaje mi się, że 0,5 litra to maksimum. Moja butelka jest po soku z cytryny.

Poza butelką potrzebujemy wypełniaczy. Nadaje się prawie wszystko: kolorowe tasiemki, wstążki, sznurki, kuleczki z folii aluminiowej, pocięty balonik, stare koraliki, pocięte słomki... najlepiej wybierać rzeczy, które mają intensywne kolory, wydają jakiś dźwięki, mają różną wagę.

    
  

Nie nadają się rzeczy, które mogą wejść w reakcję z wodą, rozmoczyć się, zepsuć itp. Wszystko wsadzamy do butelki, powinna być wypełniona przynajmniej w połowie, zalewamy zimną wodą i zabawka gotowa!
Nasza córka bardzo lubi patrzeć na pływające przedmioty, gryźć żółty korek od butelki, traktować to jako grzechotkę i raczkować z tym w dłoni. Ubaw po pachy! 

Pamiętajcie, że przy takich "samorobionych" zabawkach zawsze trzeba mieć dziecko "na oku", jakby nie patrzeć nie mają żadnych atestów ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz