czwartek, 15 maja 2014

Nasza córka ma 11 miesięcy

No i stało, przedostatni wpis w kategorii "niemowlaka". Kiedy będę opisywać następny miesiąc będzie już "małym dzieckiem", naszą małą dziewczynką...

Pierwsza i najbardziej spektakularna sprawa w tym miesiącu to chodzenie. Za rączki, pod paszki, przy chodziku, z krzesełkiem do karmienia... drepczę ta nasza Córa. Jest dumna jak paw kiedy tak sobie chodzi, skupienie pełne i zasuwa. Śmieje się przy tym, sama sobie bije brawo po fakcie i uważa, że chodzenie jest najfajniejsze na świecie. No, jeszcze noszenie na rękach jest trochę lepsze, ale chodzenie zaraz za nim. Na samodzielne kroki przyjdzie nam pewnie jeszcze poczekać. Samodzielne stanie jest coraz dłuższe, czasem nawet minutę potrafi po prostu sobie stać... ot, tak.

Gada cały czas, "po chińsku" buzia jej się nie zamyka. Zawsze była głośnym dzieckiem, gaworzącym, wydającym różne dźwięki, ale teraz to już zupełna gaduła się z niej zrobiła. Rozumie jak mówimy jej nie. Zapytana potrafi pokazać lampę, kwiatki i kubek (po czym sama sobie bije brawo).

Nie toleruje zastawania sama w pomieszczeniu. Potrafi się sama bawić jak ktoś jest w pokoju, ale w momencie kiedy się wyjdzie jest płacz i słychać odgłosy pośpiesznego raczkowania. Przyznam, że trochę to komplikuje życie, szczególnie, że mieszkanie mamy spore i nie da się tylko na chwilkę zniknąć idąc do kuchni. Trzeba brać Małą ze sobą albo sama przyraczkuje z płaczem.

Spanie i drzemki bez zmian w stosunku do ostatniego miesiąca. Bywa lepiej, bywa gorzej, ale ogólnie staramy się tym nie przejmować i nie frustrować. Poważnie rozważamy zakup fotela do bujania i karmienia (tak wiem, kapkę późno na to wpadliśmy...), w którym moglibyśmy ją usypiać.

Jedzenie też bardzo podobnie jak w zeszłym miesiącu, z nowości pojawił się nabiał w postaci jogurtu naturalnego i sera żółtego (który cieszy się zerowym zainteresowaniem) oraz sok jabłkowy (w ramach deseru). Mała je chętnie i właściwie wszystko co jej się podsunie pod nos. Staram się teraz gotować tak, żeby zupę mogła jeść taką jak my tylko bez przypraw, a drugie danie dostaje do jedzenia rękami (czyli najczęściej jakieś warzywa). Pojawiają się pierwsze nieśmiałe próby samodzielnego picia z kubka niekapka! Niestety często kończą się rzuceniem kubka przez pół kuchni... Nadal karmię piersią przed drzemkami i spaniem, i jak jesteśmy poza domem i widzę, że Malutka daje mi znaki, że tego potrzebuje.

W tym miesiącu byliśmy też pierwszy raz na basenie, bardzo jej się podobało, choć była nieufna z początku. Wystraszyła się też kiedy inne dzieci skakały koło niej do wody, ale na rękach u taty dała radę :)

Bardzo lubi bawić się we wkładanie i wyciąganie rzeczy. Zauważyłam też, że próbuje ćwiczyć bardziej precyzyjne ruchy np. nakładanie klocków jeden na drugi, a nie walenie w nie rękami :) 

I to chyba wsio w tym miesiącu... planowanie pierwszych urodzin oficjalnie uważam za rozpoczęte!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz