niedziela, 29 czerwca 2014

Pieluchowanie wielorazowe noworodka - jak skompletować i przygotować stosik?

Pamiętam, że kiedy zaczynałam kompletować pieluchy dla Małej to miałam kompletny mentlik w głowie, od nadmiaru informacji aż mi buzowało w głowie i bardzo chciałam żeby ktoś mi powiedział do konkretnie nadaje się dla noworodka, a w co warto inwestować dopiero dla starszego dziecka.

piątek, 20 czerwca 2014

Pieluchy wielorazowe - ile to naprawdę kosztuje?

Malutka wylądowała w pieluchach wielo jak miała dwa tygodnie, więc właśnie mija ROK, kiedy je używamy. Jednym z tematów, który budzi dużo kontrowersji przy używaniu pieluch wielorazowych są koszty. Część ludzi mówi, że jest to dobry sposób na oszczędzanie, inni, że wręcz przeciwnie pampersy wychodzą taniej. I tak naprawdę racja może być po obu stronach - wszystko zależy JAKICH pieluch chcecie używać. Można kupować wielorazowe za bajońskie pieniądze, z pięknymi wzorami, z serii limitowanych... można tez kupować jednorazówki po 80 zł za małą paczkę (serie eko) i po 60 zł (papmersy premium).

wtorek, 17 czerwca 2014

Rok po porodzie - powrót do formy po ciąży

Mija rok od porodu. Porodu, który opisałam tutaj KLIK. Cieszę się bardzo, że po takim czasie mogę nadal to wspominać z uśmiechem na ustach i cieszyć się, że właśnie tak przebiegał. Połóg KLIK był trudnym czasem, nasza przeprowadzka, "docieranie się" z Małą, uczenie się karmienia piersią i mój organizm, który dochodził do siebie po porodzie. Trzy miesiące po porodzie KLIK dotarł do mnie, że powrót do formy po ciąży może nie być tak gładki jak myślałam, przeżywałam dużo zmian (wypadanie włosów, dodatkowe kilogramy po ciąży, ciągłe zmęczenie) i wydawało mi się, że to się już nie zmieni. Pięć miesięcy po porodzie KLIK czułam się już bardziej sobą sprzed ciąży, ale też zaakceptowałam, że zmiany, które działy się przez 9 miesięcy ciąży nie znikną tak szybko jak mi się wydawało i poczułam się lepiej psychicznie. Dziesięć miesięcy po porodzie KLIK kolejne rzeczy wracały do normy sprzed ciąży, a teraz minął rok i:
  • wróciła mi miesiączka. Obecnie jestem w trakcie pierwszego cyklu. Krwawienie było raczej skąpe, trwało tyle samo dni, co kiedyś (czyli 5) i gdyby nie pierwszy dzień, to mogłam bym uznać, że było w porządku. Ale pierwszego dnia nie wiedziałam jak się nazywam. Było mi słabo i ból był dość mocny (albo już po prostu zapomniałam jak to jest?). Powrót okresu przeczuwałam już od jakiegoś czasu (miewałam bóle w krzyżu i podbrzuszu, miałam wysyp pryszczy, jakiś spadek energii mnie dopadał i nawet przez chwilę się zastanawiałam czy nie jestem w ciąży!) i choć nie tęskniłam za nim, to jest to dla mnie znak, że mój organizm zakończył temat pod tytułem powrót do formy po ciąży ;)
  • nadal karmię piersią. Jak zaczynałyśmy naszą "mleczną drogę" nie myślałam, że nam się uda zajść tak daleko. Czasem mam już dość, a czasem jestem niesamowicie wdzięczna za to, że nadal karmię, na pewno jestem dumna, ale to, co mnie głównie trzyma przy karmieniu to świadomość, że nadal jest to z pożytkiem dla córy. Wydaje mi się, że teraz czerpię więcej przyjemności z tego karmienia niż kiedy Mała była naprawdę mała. Może to wynika z tego, że już się znamy i wiemy co i jak, a może z tego, że nie "wisi na cycu" tak długo? Nie wiem, ale nie mam na razie potrzeby odstawiać jej od piersi. 
  • waga nadal 4 kilogramy mniej niż przed ciążą. Dobrze się z takim stanem czuję, więcej pisałam w 10 miesiącach po porodzie, nic się od tego czasu nie zmieniło
Takie moje główne myśli o powrocie do formy po ciąży to: dać sobie czas i warto karmić piersią nie tylko w trosce o dziecko, ale też o swoje ciało. Zrzucenie ciążowych kilogramów to nie jest wyznacznik powrotu do formy (a tak myślałam przed ciążą...), jest jeszcze cała gospodarka hormonalna, która też musi wrócić do normy (a to niestety wiąże się z problemami z włosami, cerą itp). Psychicznie to też był przeskok od tej "jaśniejącej ciężarnej" do niewyspanej z workami pod oczami kobiety, która próbuje ogarnąć rzeczywistość. Myślę, że mało się mówi i pisze, że 6 tygodni połogu nie wystarcza na odwrócenie zmian, które zaszyły przez 9 miesięcy. Wiem, że gdybym miała większą świadomość tego wcześniej inaczej bym przeżywała to, co się działo z moim organizmem.

piątek, 13 czerwca 2014

Nasza córka ma 12 miesięcy

12 miesięcy! Dwanaście! D w a n a ś c i e! Niesamowite... minął cały rok! Każdy miesiąc to były jakieś zmiany-od takiej kruszynki do malutkiej dziewczynki... świętowanie jej pierwszych urodzin to był dla nas niesamowity cud. Czasem w natłoku spraw bierzemy pewne rzeczy za oczywiste i normalne, a przecież wcale takimi nie są. Kolejny miesiąc z życia naszej wymodlonej córeczki! No więc...

środa, 11 czerwca 2014

Muffinki/babeczki owsiano-bananowe bez mąki i cukru

Kiedy zastanawiałam się nad urodzinami Małej, gdzieś po głowie chodził mi pomysł z tortem... chciałam, żeby mogła też mieć coś urodzinowego, choćby symbolicznie. I stwierdziłam, że najłatwiej będzie dla niej przygotować muffinki, a dla reszty towarzystwa tort.
Swój przepis wzięłam z bloga Kuchnia w formie KLIK, zmniejszyłam ilość składników i lekko zmodyfikowałam.

Składniki (na 3 muffinki):
pół dojrzałego banana
70g płatków owsianych
1 jajko (małe)
35ml jogurt naturalnego
35 ml mleka 
1 daktyl
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Daktyla można zalać wcześniej wrzątkiem i namoczyć, wszystko wrzuciłam do blendera i zmiksowałam. Muffinki piecze się w nagrzanym do 200 stopni piekarniku przez 25 minut. Ciasto wychodzi rzadkie i mokre, więc dobrze je piec bez papilotek. Ja użyłam sylikonowych foremek.

Córce bardzo smakowało, zjadała aż jej się uszy trzęsły! A całość łatwa do wykonania przy natłoku innych urodzinowych obowiązków.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Pierwsze urodziny Malutkiej

Było pięknie, pogoda dopisała, jedzenie wyszło pyszne, dekoracje się sprawdziły, a Malutka wyglądała cudownie. Naprawdę nie mogłabym sobie wymarzyć lepszego dnia. A co najważniejsze Mała też wydawała się być 
zadowolona.
Dwie wersje tortu - dla dorosłych i dla roczniaków :) Super przepis na dziecięce babeczki znalazłam - bez mąki i cukru. Córa wydawała się być zadowolona, mnie też smakowały.
Prezenty, ah prezenty! Nie wiadomo, kto miał większą radość... opakowania zdecydowanie wygrywały nad zawartością ;) Jak trochę wrócimy do rzeczywistości to na pewno się pochwalimy. A co!
Świętowanie oficjalnie za nami, następna impreza za rok!

niedziela, 1 czerwca 2014

Lady Comp - jak to wygląda z bliska

Jakiś czas temu UPS przywiózł mi paczkę, w której był Lady Comp, komputer cyklu, który od dawien dawna chciałam wypróbować. Pisałam o nim między innymi tu KLIK. Do antykoncepcji hormonalnej nie mam zamiaru wracać (nie czuję się dobrze ładując w siebie taką dawkę hormonów, uważam, że to ma negatywny wpływ na mój organizm, a już przy karmieniu piersią to w ogóle nie czułabym się spokojna), a używanie prezerwatyw jest hmm... średnio przyjemne, szukałam więc innej alternatywy. Komputer cyklu wydaje się być idealnym rozwiązaniem, bo może być stosowany jako metoda antykoncepcji, ALE też zbiera informacje o cyklu, wyznacza dni płodne (zero testów owulacyjnych i prowadzenia wykresów!!!) i będzie (mam nadzieję!) pomocą przy naszych planach o powiększaniu rodziny.