niedziela, 1 czerwca 2014

Lady Comp - jak to wygląda z bliska

Jakiś czas temu UPS przywiózł mi paczkę, w której był Lady Comp, komputer cyklu, który od dawien dawna chciałam wypróbować. Pisałam o nim między innymi tu KLIK. Do antykoncepcji hormonalnej nie mam zamiaru wracać (nie czuję się dobrze ładując w siebie taką dawkę hormonów, uważam, że to ma negatywny wpływ na mój organizm, a już przy karmieniu piersią to w ogóle nie czułabym się spokojna), a używanie prezerwatyw jest hmm... średnio przyjemne, szukałam więc innej alternatywy. Komputer cyklu wydaje się być idealnym rozwiązaniem, bo może być stosowany jako metoda antykoncepcji, ALE też zbiera informacje o cyklu, wyznacza dni płodne (zero testów owulacyjnych i prowadzenia wykresów!!!) i będzie (mam nadzieję!) pomocą przy naszych planach o powiększaniu rodziny.

Pokaże wam jak to wygląda z bliska i co przychodzi w paczce.
A w środku jest: instrukcja obsługi (bez niej ani rusz!)
i sam Lady Comp (jest mniej więcej wielkości płyty CD) razem z ładowarką,
i dodatkowo jeszcze woreczek do przechowywania (w trakcie podróży albo w domu jak nie chcecie trzymać Lady Compa na wierzchu).
Pierwsza rzecz, którą trzeba zrobić zanim zacznie się go używać to niestety ładowanie... i pierwsze ładowanie trwa 24 godziny (dla takich niecierpliwców jak ja to cała wieczność...), ale to dobry czas, żeby poczytać sobie instrukcję obsługi, bo to rzeczywiście JEST komputer. I potrzebowałam trochę czasu, żeby się z nim zapoznać (potem już było z górki!).

Pierwsze ustawienia: wprowadzenie daty ostatniej miesiączki (nie wprowadzałam, bo ostatnia była jeszcze przed ciążą...), wprowadzanie BMI (czyli wagi, wzrostu i daty urodzenia), ustawienie alarmu (za pierwszym razem alarm musi zadzwonić przed pomiarem, potem to już kwestia wyboru co wolicie). No i potem następnego dnia rano mierzenie temperatury.

Proste? Proste! Wprowadzanie pierwszych ustawień pomogło mi się oswoić z komputerem, "zmusiło" do przeczytania instrukcji obsługi (zapomniana czynność w dzisiejszym świecie, nie?) i teraz co rano mierzenie temperatury, powoli zaczyna mi to wchodzić w nawyk, ale początki były ciężkie - nie używałam budzika i zdarzało mi się "wyskoczyć" z łóżka jak Malutka płakała bez mierzenia. Teraz wysyłam męża w końcu ja muszę mierzyć, prawda? :D

8 komentarzy:

  1. Zmagam się ostatnio z podobnymi dylematami... Do pigułek nie chce wracać (mimo zapewnień ginekologa, ze nowa generacje jest bezpieczna... Mhmmm, zobaczymy za 20 parę lat...), prezerwatywy - wiadomo... Tak właściwie to waham się miedzy LadyCompem a spirala... Czy Ty brałaś pod uwagę spirale? LadyComp nadal używasz i polecasz? (yyyy, mogę się do Ciebie zwracać na Ty? ;))Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że możesz :) Spirali nigdy nie brałam pod uwagę, zupełnie szczerze wolałabym już brać hormony niż jej używać. Na szczęście nie muszę. Już ci piszę dlaczego dla mnie to nie było dobre rozwiązanie. Po pierwsze nie bez powodu spirala nie jest polecana kobietą, które nie rodziły-jest szereg powikłań, które powodują, że spirala może uszkodzić macice-choćbym była na 100%pewna, ze nie chce miec wiecej dzieci nigdy bym sama sobie takiej krzywdy nie zrobiła. Po drugie spirala powoduje, ze jesli dojdzie do zapłodnienia to nie moze dojść do zagnieżdżenia sie ciąży w macicy, a dla mnie to nie dopuszczalne-świadomość, że w taki sposób mogłabym stracić swoje (nieplanowane) dziecko. Po trzecie nie umiałabym przejść do porzadku dziennego nas tym,że mam coś takiego w sobie, no nie umiałabym i juz! Oczywiście to jest tylko MOJE zdanie, podjęte na postawie informacji, które zgromadziłam i MOICH poglądów, każdy musi podjąć decyzje sam. bardzo zachęcam jednak do poszukania jak największej ilości informacji o spirali zanim się na nią zdecydujesz. A jesli chodzi o Lady Comp to wiem, ze cena jest wysoka, ale jest jeszcze trochę tańsza wersja PEARLY i jest to inwestycja na lata we własne zdrowie. Ja jestem bardzo zadowolona i nachwalić się nie mogę.

      Usuń
  2. jak się urządzenie sprawdza? nadal dobre opinie? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie natrafiłam na Twój blog. Bardzo zaciekawił mnie wątek Lady Comp`a oraz Pearly. 2 tygodnie temu rodziłam przez cc i póki co jestem zmuszona odłożyć plany na kolejne dziecko przez co najmniej 3 lata. Patrząc w przyszłość zastanawiałam się nad skutecznym i naturalnym odłożenia potomstwa; mam podobne spojrzenie na życie poczęte jak Ty. Czy możesz mnie zapewnić o skuteczności Lady Compa? Chętnie poczytam Twoje dokładniejsze opinie o tym urządzeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewnić o skuteczności? Mogę cię zapewnić, że nam przy stosowaniu Lady Compa udało się zajść w planowana ciąże w pierwszym cyklu starań i nie zajść w żadna inna od tego czasu ;-) Na stronie producenta jest dokładnie opisana skuteczność i procenthttp://www.ladycomp.pl/Indeks_Pearl__a___czym_jest__co_oznacza___26
      Natomiast jedynym 100% gwarantem jest niestety abstynencja. Natomiast Lady Comp ma bardzo dobre wyniki badań na tym polu i nie znam innego tak skutecznego nieromonalnego sposobu na antykoncepcję. Jestem z niego bardzo zadowolona cały czas, super się sprawdza, dobrze użytkuje i polecam gorąco!

      Usuń
  4. Czytam powyższe wypowiedzi i zastanawiam sie nad zakupem. Mam tylko dylemat czy lady comp czy baby comp, od paru ladnych mcy staramy sie bezskutecznie o dziecko i to priorytet a pozniej chcialabym aby comp posluzyl jako antykoncepcja. Cena tez jest rozna baby jest sporo drozszy i nie wiem ktory jest lepszy? Poradzisz cos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kwestia finansów nie gra roli, to oczywiście baby Comp będzie najbardziej naturalnym wyborem. Natomiast wybierając Lady Compa dalej wybierasz bardzo dobre urządzenie, które pomoże ci w oznaczeniu owulacji i śledzeniu cyklu. Poza tym istnieje możliwość przeprogramowania Lady Compa na Baby Compa, gdyby okazało się to potrzebne.
      Generalnie polecam oba, ale jeśli kwestia finansowa jest dla ciebie kluczowa to bym wybierała Lady Compa, chyba że wiesz, że macie problemy z zajściem w ciąże z konkretnychych powodów i rozbudowana statystyka cyklu jest istotna dla ciebie i twojego lekarza prowadzącego. Trzymam kciuki!

      Usuń