piątek, 13 czerwca 2014

Nasza córka ma 12 miesięcy

12 miesięcy! Dwanaście! D w a n a ś c i e! Niesamowite... minął cały rok! Każdy miesiąc to były jakieś zmiany-od takiej kruszynki do malutkiej dziewczynki... świętowanie jej pierwszych urodzin to był dla nas niesamowity cud. Czasem w natłoku spraw bierzemy pewne rzeczy za oczywiste i normalne, a przecież wcale takimi nie są. Kolejny miesiąc z życia naszej wymodlonej córeczki! No więc...

Malutka przeczuwając nadchodzące pierwsze urodziny postanowiła zrobić swoje pierwsze samodzielne kroki. Nóżki trzęsły się jak galareta, kroczków było trzy i od tego dnia praktycznie codziennie są kolejne próby samodzielnego przemieszczenia się. Najlepiej od jakiegoś sprzętu prosto w ramiona mamy lub taty. Bardzo lubi chodzić za ręce z nami lub z chodzikiem, ale na całe szczęście wózek nadal jest dla niej miejscem, które toleruje na spacery i drzemki.

Spanie w nocy nadal super, zasypia koło 20 budzi się koło 6:10 - 6:30, potrafi jeszcze chwilę leżeć i gadać do siebie, nie musimy do niej od razu wstawać. Jeśli się budzi w nocy, to znaczy, że coś jest nie tak. Drzemki różnie: jeśli dzień jest idealny to śpi dwa razy po 1,5h, ale są dni, kiedy położy się tylko na jedną drzemkę, albo kiedy będzie spać 30 minut... natomiast proces usypiania uległ zmianie dzięki naszemu fotelowi, o którym pisałam tu KLIK. Koniec noszenia na rękach! Mała zasypia przy piersi albo po karmieniu ubujana w fotelu. Ja dzięki temu nie muszę umierać z bólu nosząc ją na rękach, nie denerwuję się kiedy potrzebuje 40 minut żeby zasnąć, mogę książkę poczytać, pocztę sprawdzić i pluję sobie w brodę, że nie zdecydowaliśmy się na ten zakup wcześniej. Wiele frustracji mogliśmy sobie i Małej oszczędzić.

W kwestii pieluchowania nic się nie zmieniło: dalej używamy wielo, cały czas ten sam zestaw, przy każdej zmianie pieluszki sadzamy ją też na nocnik (zwykle coś tam zrobi) i kiedy widzimy, że coś się święci też staramy się ją posadzić. Pisałam to już w poprzednich miesiącach, że Mała wie o co chodzi z nocnikiem, ale nie sygnalizuje, że chce z niego skorzystać (albo nie w sposób jaki ja bym zrozumiała). Czekamy dalej i wytrwale zmieniamy pieluchy :)

Mała pokazuje palcem wszystko. Właściwie cały dzień spędza z wystawionym paluszkiem! I kota i krzesło, i stół - wszystko trzeba jej nazywać albo podać. Potrafi też coraz więcej rzeczy pokazać zapytana: gdzie jest cośtam? 

Stara się nas naśladować: udaje kaszel i inne dźwięki, które wydajemy - naśladując jakieś zwierzątka, patrzy na nasze usta i próbuje swoje układać w taki sam sposób. Rewelacja. Na pierwsze słowa przyjdzie nam chyba jeszcze poczekać...

Jeśli upatrzy sobie jakąś rzecz, którą chce dostać a z jakiegoś powodu nie może to bardzo się denerwuje i zaczyna się ryk. Bardzo nie lubi słowa NIE i dobrze wie, co ono oznacza. Na szczęście cały czas udaje się nam odwrócić jej uwagę, zająć ją czymś innym i zapomina o danej rzeczy.

Jedyna frustracja tego miesiąca to właśnie ten ryk, kiedy coś jest nie po jej myśli: nie dostaje tego, co by chciała, mama albo tata zniknęli z pola widzenia lub coś jeszcze innego. Nie ma jakiegoś stopniowania tego płaczu od razu jest pełną parą ile fabryka daje, ryk na całego. 

Ubranka nosi w rozmiarze 74 i 80 (w większości), w zależności od firmy i nadal jest raczej drobniutką dziewczynką, uwielbia ściągać swoje skarpetki i rozpinać rzepy w sandałach. Nadal kocha zabawę w a kuku, gryzienie butów, gonienie za naszym kotem... i nie jest już niemowlakiem... niemożliwe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz