wtorek, 15 lipca 2014

Nasza córka ma 13 miesięcy

Córa lata! Śmiga! Goni! Najlepiej w każdym kierunku na raz, najlepiej szybko i najlepiej z zabawkami w obu rękach. Kolana obite, siniaków dużo, czasem jest z tego płacz, czasem podniesie się i leci dalej. Wulkan energii. Nie chce za bardzo chodzić już za ręce (chyba, że po schodach), wyrywa się i chce iść swoją drogą. Nie ma zupełnie wyczucia zagrożenia, z łóżka chce schodzić nie patrząc na przepaść, nie straszne jej progi, drzwi i czające się zewsząd ostre kanty... a my umieramy na zawał serca za każdym razem... do tego jadła by wszystko, co znajdzie na ziemi - od kurzu po kocią karmę, ostatnio podnosiła już do buzi peta z chodnika :/ o kwiatkach i trawie z ogrodu nie wspomnę.

Głośno i dobitnie wyraża swoje niezadowolenie. Kiedy nie może się wdrapać na kanapę, kiedy ktoś zmywa, kiedy nie da się gdzieś przejść, kiedy trzeba zmienić pieluszkę, kiedy chce coś dostać - wtedy pojawia się wrzask. Aż powietrze wibruje. Naprawdę nie do wytrzymania. A w nas rodzi się agresja, najchętniej znalazłabym wtedy pilota i wcisnęła przycisk "wycisz". W ogóle zaczynamy zauważać, że nasza córka jest raczej po stronie tych głośnych dzieci - jak się cieszy to piszczy, jak jest zła to krzyczy, jak coś chce/nie chce zawsze głośno da o tym znać.

Ma dwa nowe zęby, czyli razem już 8, doszła nam dolna lewa dwójka i górna lewa czwórka. I chyba na tym nie koniec, bo nadal sporo czasu spędza z palcem w buzi i trochę się ślini. Te zęby przez kilka dni dawały nam popalić - Mała budziła się bardzo wcześnie rano - tak koło 4 i nie było szansy położyć ją spać. Ze dwa razy zdarzało jej się też przebudzić gdzieś w nocy, albo w ciągu dnia rozpłakać się bez żadnego widocznego powodu (co zostało zrzucone na zęby).

Potrafi pokazać już bardzo dużo rzeczy, pokazuje też części ciała (nosek, uszka, włosy itp.), gada nadal tylko "po chińsku", nic z tego nie idzie zrozumieć, czekamy bardzo na jej pierwsze słowa! Lubi bawić się butami, ostatnim hitem jest zakładanie naszych butów i chodzenie w nich po mieszkaniu. W tym miesiącu zaliczyła też pierwsze bliskie spotkanie z kurą i krową - oba okraszone radosnymi wybuchami śmiechów i pisków. Bardzo lubi muzykę, uspokaja się kiedy śpiewamy, chętnie też tańczy i tupie do rytmu. W tym miesiącu bardzo lubiła bawić się klockami, budować z nich wieże, wkładać i wyciągać je z różnych pojemników, w końcu zainteresował ją tez sorter - czyli wkładanie odpowiednich klocków o odpowiednie dziury. Zaczyna też powoli się wspinać - a właściwie chcieć wspinać, bo jeszcze nie ma siły podciągnąć się na kanapę lub fotel, ale podnosi tą swoją nóżkę i próbuję :) co kończy się zwykle podsadzeniem przez rodziców!

Nadal w pieluchach, nadal wysadzana na nocnik - tu nic się nie zmieniło. Coraz więcej je rzeczy, które my jemy - staram się po prostu mniej je doprawiać. Lubi owoce, nabiał, chleb, owsiankę, warzywa. Jak coś jej nie odpowiada od razu wypluwa ;) kurczaka wypluwa za każdym razem - choć wydaje mi się, że bardziej chodzi o konsystencje niż o smak. Spoko, nie mam parcia żeby jadła mięso, póki karmię piersią nie przejmuję się, że dieta jest słabo zbilansowana ;) Uczy się jeść widelcem, jeśli dostanie na widelcu nabite jedzenie spokojnie poradzi sobie z trafieniem do buzi. Natomiast nabijanie na widelce to zupełnie inna bajka...

Ten miesiąc minął mi jakoś niesamowicie szybko, nawet nie wiem kiedy to uciekło, dopiero co planowałam imprezę urodzinową, a teraz już 13 miesiąc za nami!

1 komentarz:

  1. Nasze panienki są do siebie baaardzo podobne. Doskonale rozumiem o czym piszesz, u nas jest taka sama jazda-co dzień- pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń