sobota, 19 lipca 2014

Reisefieber

Dopadło mnie dziś - zamiast się pakować na wakacje to najchętniej zostałabym w domu. Przeraża mnie pakowanie i podróż samochodem, samolotem, autokarem... Same czarne myśli przychodzą mi do głowy: że Mała nie będzie spać, że będzie przez to marudna, że źle będzie znosić lot, że jej się jakaś krzywda będzie działa... Wiem, że mam rożne racjonalne rzeczy, o które mogę się martwić, ale dziś czuje irracjonalną panikę!

Poza stresem o życie i zdrowie najmniejszej dochodzi niemożliwość spakowania naszych wszystkich gratów do walizek i zamieszczenia się w limicie bagażu oraz strach, że pomimo tego, że pakujemy pół domu to zapomnimy czegoś niezwykle przydatnego i niezbędnego. Nie martwię się chyba tylko o to, że zaśpimy na lot (a to tylko dlatego, że mamy go wieczorem...).

Jak tak dalej pójdzie to będę potrzebować wakacji od wakacji! I to ja mistrz pakowania, planowania i list wszelakich poczułam zwątpienie, że akacja "wakacje z dzieckiem" może się udać! A przecież to nie nasz pierwszy wyjazd, nawet nie piąty... podróżujemy od kiedy Mała się urodziła, ALE nigdy tak daleko, nigdy na tak długo i... eh. Sama nie wiem!

Wiecie, jak tak sobie jeszcze raz przeczytałam co tu pisze to się sama z siebie zaczęłam śmiać o trochę mi już lepiej. Reisefieber jak nic!!! Dobra idę zrobić sobie kawusię i znosić kolejne klamoty do zapakowania! Trzymajcie kciuki!

2 komentarze:

  1. A właśnie! Zapomniałam jeszcze zapytać czy macie przygotowane coś na podróż samolotem? Dzieci podczas startu i lądowania płaczą, ponieważ zatykają im się uszy. Warto mieć sporo przygotowanego picia w butelce i podawać żeby mała ssała podczas startu i lądowania to może pomóc. Może to jest dla Ciebie oczywiste ale tak na wszelki wypadek wolałam zagadnąć ;) Pozdrawiam i głowa do góry! To na pewną będą cudne wakacje :))
    W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za radę! Wiedzieliśmy o tym i przy starcie przystawilam Malutką do piersi-zniosła wszystko dzielnie,a przy lądowaniu piła wodę i jadła wafle ryżowe. Różnica ciśnień nie była dla niej problemem, ale zmęczenie (lecieliśmy dość późno). Generalnie była bardzo dzielna-najgorzej chyba ja zniosłam podróż przez ten stres :) a teraz to już jest bajka :D

      Usuń