niedziela, 31 sierpnia 2014

Co ma karmienie piersią do czytania?

Wszelkie badania o czytelnictwie pokazują, żeśmy narodem czytającym bardzo mało. I na dodatek czytającym skrajnie - albo czytam sporo albo prawie wcale. A po środku pustka.
Uwielbiam czytać. Jakbym miała czas i przestrzeń, to mogę czytać  i czytać (jedyne przerwy na siku i jedzenie). Na wakacje zabieram po kilka książek, a i tak pod koniec pobytu pożyczam książki męża.
Jeszcze zanim zaszłam w ciążę kupiłam sobie czytnik. Kindla w wersji Classic. I przepadłam! Dzięki niemu walizka wakacyjna stała się dużo lżejsza, ilość zabranych książek satysfakcjonująca, Kindle zawsze lądował w mojej torebce, gdyby trzeba było gdzieś czekać w kolejce, długo jechać itp. Nie ważył tyle ile książka (a kto czytał "Grę o Tron" ten wie o czym mówię...) i nie było opcji, żeby książka skończyła się w trakcie podróży (moja zmora w PKP - przeczytam do końca? Brać drugą książkę?...).

piątek, 29 sierpnia 2014

Starania o dziecko #2

Jak pisałam tutaj KLIK chcemy zacząć starać się o powiększenie naszej trzyosobowej rodziny. Od ostatniej aktualizacji trochę się zmieniło. Po pierwsze wróciły moje miesiączki (teraz zaczęłam trzeci cykl) i zaczęliśmy oficjalne starania! Niesamowite jest dla mnie to, że pisząc to wracam do miejsca, w którym mój blog się zaczął. Czyli do pragnienia bycia rodzicem i stworzenia rodziny. Może niektórzy z was czytający mnie od niedawna zdziwią się takim updatem, ale pisałam i będę pisać też o naszych staraniach o dziecko. Jeśli to dla kogoś za dużo informacji po prostu pomijajcie te posty.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Przychodzi baba z dzieckiem do lekarza...

No tak, 14 miesiąc życia Malutkiej powoli zbliża się do końca i wypadało zrobić szczepienie na odrę, świnkę, różyczkę. Tak, my z tych szczepiących, bardzo proszę o uszanowanie naszej decyzji. Była świadoma, poprzedzona lekturą i szczepimy.

No więc przychodzi baba (i chłop) z dzieckiem do lekarza. Na szczepienie. I po pierwsze wielkie zdziwienie, bo się okazuje, że nas od ostatniego szczepienia nie było w przychodni. Pół roku prawie. Chyba się za nami stęsknili, bo od razu pytania: a czemu się nie pojawiliśmy? Dla mnie logiczne, że jak Mała zdrowa, to gdzie się będę po przychodniach rozbijać... no widocznie zważenie i zmierzenie też by było obowiązkowe... No nic, jakoś nasza nieobecność została usprawiedliwiona.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Co dla mnie było najtrudniejsze przy początkach używania pieluch wielorazowych?

Każdy gdzieś zaczynał. Choć czasem na to nie wygląda :) Jestem zapaleńcem jeśli chodzi o pieluchy wielo - to prawda, mam 14 miesięcy doświadczenia w ich używaniu i cały czas się uczę nowych rzeczy. Pewna łatwość, którą teraz mam nie wzięła się z niczego i uwaga: też miałam problemy, z którymi musiałam się zmierzyć. Choć nasza historia nie należy do dramatycznych, nie ma nagłych zwrotów akcji, to jednak parę potknięć na drodze było. Dziś o tym, co było dla nas trudne.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Są czasem takie dni...

kiedy wszystko idzie nie tak. Serio. Nawet jak już Malutka zasnęła (po tym jak nie spała w dzień, wylała wodę z kociej miski, wsadziła rączki do kuwety, była mega marudna-bo przecież niewyspana, ugryzła mnie przy karmieniu w sutek...) jak zrobiło się w domu cicho, i jak pomyślałam sobie - zamówię w końcu tą formowankę z Pupeko, o której marzyłam i pisałam tutaj KLIK to się okazało kurdęwmordęjeża, że nie mogę się nawet zarejestrować na stronie sklepu i mnie wywala i jakieś zagrożenia wyświetla i choć klikam ignoruj i całą sobą krzyczę: chcę podać dane do wysyłki to moja formowanka leży w koszyku i nic nie da się zrobić...
Tak. To tyle w kwestii: zakupy poprawiają humor...

środa, 20 sierpnia 2014

Nosi(my)

Za nami kolejny dwudniowy wypad z Małą, na którym użyłam wózka... raz. Kiedy byłam w ciąży i rozważaliśmy zakup nosidła ergonomicznego (albo chusty) nie zdawałam sobie sprawy, że będę go używać tak często. Mój mąż miał taką wizję, że będziemy go używać tylko wtedy jak nie da się gdzieś wejść z wózkiem... pamiętam jak dziś, że go przekonywałam, że przy zupełnym maluszku nosidło sprawdza się też świetnie w warunkach domowych... Śmiało mogę powiedzieć, że nie miałam pojęcia o tym jak nosidło ułatwi mi życie. Gdybym mogła wybrać tylko 10 rzeczy do wyprawki dla Malutkiej to nosidło byłoby wśród nich. I to na wysokim miejscu. 
Wózek też mamy. Żeby nie było - nawet dwa. I używam, jasne, ale gdybym musiała z jakiegoś powodu wybrać albo wózek albo nosidło to wybrałabym nosidło.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Jak przekonać faceta do pieluch wielorazowych?

W większości przypadków to kobiety dowiadują się o pieluchowaniu wielorazowym, drążą temat, szukają informacji i chcą spróbować. Trochę na takiej zasadzie jak z czytaniem poradników i wszelkiej maści książek o ciąży/porodzie/dziecku - kobiety to lubią, faceci no cóż... różnie to bywa.

Planujecie powiększyć rodzinę, jesteś w ciąży, macie już dziecko i chcesz się pożegnać z jednorazówkami. Rozentuzjazmowana przeglądasz piękne wzory pieluch w internecie, czytasz jak to wszystko wygląda i postanawiasz przedstawić sprawę swojemu mężowi. I tu zaczynają się schody. Nie jest zachwycony. Jest sceptyczny. Jest nieprzekonany. Jest przeciwny. Jest zaskoczony. Uważa, że zwariowałaś. A ty odpalasz laptopa, pokazujesz zdjęcia pięknych pieluszek, masz słowotok, w którym używasz różnych dziwnych słów: jak otulacze, prefoldy, kieszonki, PUL itp... On nieśmiało pyta ile kosztuje taka pielucha, a ty odpowiadasz, że koło 70zł i to już jest koniec rozmowy. Twój mąż jest zupełnie pewny: zwariowała.

sobota, 16 sierpnia 2014

Nasza córka ma 14 miesięcy

Nasza córka skończyła 14 miesięcy. To był zdecydowanie miesiąc pod znakiem palca. Wszystko pokazuje swoim małym wskazującym palcem. Zastanawiam się czasem czy ją ten paluch nie boli, bo 90 procent dnia jest biedak postawiony na baczność wskazując na przedmioty pożądania, rzeczy nie-do-sięgięcia małymi rączkami, rzeczy i osoby pierwszy raz widziane (w ogóle i danego dnia), rzeczy, które ma ochotę zjeść, zabawki, którymi chce żebyśmy się bawili, książki, które chce obejrzeć... i tak dalej i tak dalej. Zakwasy na paluchu murowane! Na dodatek, my rodzice nie ułatwiamy życia paluchowi i czasem trzeba nam coś dłużej pokazywać, czasem wielokrotnie, bo nie umiemy się połapać o co chodzi. Komunikacja słowna niestety nadal jest na poziomie "chińskim", natomiast brak naszego zrozumienia czasem powoduje irytację Malutkiej. Autentycznie widać jak się denerwuje, że nie podajemy tej rzeczy, którą chciała, że nie zrozumieliśmy o co chodzi i patrzy na nas tymi swoimi wielkimi oczami i wykrzykuje jakieś "słowa" wyjaśniające co i jak. 

czwartek, 14 sierpnia 2014

Dzielny pomocnik

Mąż poszedł dziś z Malutką do sklepu. Na nogach dzielnie pomaszerowali. Sklep nie jest daleko, jakieś 300 metrów. Misję mieli poważną: zdobyć ser żółty na kolację. Misja zakończyła się sukcesem a na dodatek od pani w kasie dostali takie oto cudo:

Cudo, ubawiłam się przednio, ciekawe czy mają też wersję dla mam? :D

czwartek, 7 sierpnia 2014

Wakacje z rocznym dzieckiem - wrażenia po

Nie wiedzieliśmy jakie to będą wakacje. Jak Córa zniesie podróż, jak się zaaklimatyzuje na miejscu, czy będzie chciała jeść greckie jedzenie, czy będzie dobrze spać w pokoju hotelowym... pytania można było mnożyć, a jednak mieliśmy dobre przeczucia i czekaliśmy bardzo na ten wyjazd. 

I było pięknie! Podróż na Kretę była trudna i męcząca ze względu na późną porę, Malutka nie chciała zasnąć w samolocie, padła dopiero w autobusie, który dowoził nas do hotelu (dzięki Bogu!). To było stresujące, widziałam, że Mała się męczy, a dodatkowo przejmowałam się innymi ludźmi, którzy z nami podróżowali. Lot powrotny mieliśmy w ciągu dnia i Mała była w szampańskim humorze, cały czas się bawiła, zero narzekania ani płaczu. Niestety lecąc z biurem podróży nie ma się żadnego wpływu na godzinę wylotu ani transferu.

Natomiast na miejscu było  c u d o w n i e. Córa była zachwycona, a my nie mogliśmy się nazachwycać nią - jej reakcjami na nowe miejsca, rzeczy, kąpiele w morzu, piasek na plaży... tak wiele nowych bodźców! Wieczorami padała jak mucha! Bardzo dobrze znosiła tą ilość wrażeń, zauważyliśmy, że mniej marudzi w stosunku do tego, co bywa w domu, wszystkiego była ciekawa. 

Na pewno nie poleżałam plackiem żeby się opalić. Nie przeczytałam 8 książek, tak jak zwykle. Nie zwiedziłam wszystkich miejsc, w które pojechalibyśmy gdybyśmy byli sami. Zdecydowanie nasze wakacje kręciły się dookoła Malutkiej, dostosowaliśmy się do niej. Tak jak nasze życie :) 

Ale nie było pracy, prania, zakupów, gotowania, sprzątania, "cośmuszenia"... pięknie było być tam razem. Jako rodzina.

sobota, 2 sierpnia 2014

Trzy kolory - zielony, czyli pierwszy miesiąc używania Lady Comp

Znacie to uczucie, kiedy kupicie sobie coś i miałybyście ochotę to od razu użyć/założyć/wypróbować? Taka ciekawość, która graniczy niecierpliwością... więc na rozgrzewkę prosto po powrocie z wakacji szybki wpis o pierwszym cyklu z Lady Comp...