czwartek, 28 sierpnia 2014

Przychodzi baba z dzieckiem do lekarza...

No tak, 14 miesiąc życia Malutkiej powoli zbliża się do końca i wypadało zrobić szczepienie na odrę, świnkę, różyczkę. Tak, my z tych szczepiących, bardzo proszę o uszanowanie naszej decyzji. Była świadoma, poprzedzona lekturą i szczepimy.

No więc przychodzi baba (i chłop) z dzieckiem do lekarza. Na szczepienie. I po pierwsze wielkie zdziwienie, bo się okazuje, że nas od ostatniego szczepienia nie było w przychodni. Pół roku prawie. Chyba się za nami stęsknili, bo od razu pytania: a czemu się nie pojawiliśmy? Dla mnie logiczne, że jak Mała zdrowa, to gdzie się będę po przychodniach rozbijać... no widocznie zważenie i zmierzenie też by było obowiązkowe... No nic, jakoś nasza nieobecność została usprawiedliwiona.

Mała sama wmaszerowała do gabinetu i pierwsze co usłyszała to, że jakaś taka drobna jak na swój wiek. I blada taka... Ważenie też jej w tym względzie nie pomogło, bo przybrała tylko 2 kg przez pół roku. Nie ważne, że przed wakacjami ważyła więcej i potem ją "wyciagnęło" na długość. Nie ważne, że my z mężem oboje bladzi i raczej z tych mniejszych. Nie ma pytań: czy nie choruje, czy jest apatyczna, czy je wszystko i chętnie, czy karmiona piersią czy butlą? Są za to pytania twierdzące: ma już 12 zębów? Mówi już mama i tata? Co to w ogóle za sposób komunikowania się z rodzicem? Naprawdę nie można zapytać: ile ma zębów? Czy już coś mówi?
W między czasie pojawia się strzykawka, krzyki-płacze, koniec świata, ojciec dzielnie uspokaja, nie da się rozmawiać.

Bladość nie daje lekarce spokoju, wypisuje skierowanie Małej na morfologię. Macham ręką, niech będzie, dla spokoju zrobię. Dowiaduje się, że laboratorium od 8 czynne... i Mała ma być na czczo. I tak się już kolejny dzień głowimy jak to rozegrać organizacyjne, bo nie da rady Małej od 7 trzymać bez jedzenia... a czasem zdarza jej się obudzić nawet wcześniej... chyba będziemy czekać aż kiedyś pośpi dłużej i wtedy się szybko zbierać.

I tak Mała po szczepieniu zdrowa, bez żadnych komplikacji, a my od trzech dni chodzimy jak struci po spotkaniu z pediatrą.

2 komentarze:

  1. Straszne:( moze czas zmienic pediatre lub ewentualnie skonsultowac sie z innym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu gdzie mieszkamy nie ma niestety wyboru, jest jeden lekarz prywatny (na telefon, jak się coś dzieje) i opcja jeżdżenia do innego miasta. I gdyby się coś działo (Mała chorowała, mielibyśmy jakiś problem itp.) to pewnie skorzystalibyśmy z jednej albo drugiej. Od początku tratujemy naszą pediatrę raczej jako miejsce do ważenia/mierzenia/szczepienia. Co nie zmienia faktu, że to była pierwsza TAKA wizyta. Więc raczej zostajemy tu gdzie jesteśmy...

      Usuń