niedziela, 24 sierpnia 2014

Są czasem takie dni...

kiedy wszystko idzie nie tak. Serio. Nawet jak już Malutka zasnęła (po tym jak nie spała w dzień, wylała wodę z kociej miski, wsadziła rączki do kuwety, była mega marudna-bo przecież niewyspana, ugryzła mnie przy karmieniu w sutek...) jak zrobiło się w domu cicho, i jak pomyślałam sobie - zamówię w końcu tą formowankę z Pupeko, o której marzyłam i pisałam tutaj KLIK to się okazało kurdęwmordęjeża, że nie mogę się nawet zarejestrować na stronie sklepu i mnie wywala i jakieś zagrożenia wyświetla i choć klikam ignoruj i całą sobą krzyczę: chcę podać dane do wysyłki to moja formowanka leży w koszyku i nic nie da się zrobić...
Tak. To tyle w kwestii: zakupy poprawiają humor...

4 komentarze:

  1. Głowa do góry! Jestem przekonana, że dziś jest już lepiej :)
    Każdy ma czasem taki dzień, że wszystko nie wychodzi, ale na szczęście to nie trwa zawsze :)

    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, jak to mówią:musi być gorzej, żeby mogło być lepiej. I rzeczywiście dziś lepiej, choć nadal walczę z zamówieniem z Pupeko i toną śliwek, którą chce zamienić w powidła. No i Mała znów dziś odmówiła porannej drzemki...ehh!
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  2. A może przydałoby Ci się (jak każdemu) wyjście z domu, sama. Pobycie trochę razem ze sobą, swoimi myślami, odrobinę zatęsknić za domem? Czasami dla wprowadzenia równowagi potrzebne jest takie oderwanie się :) później chętnie się wraca do domu i jakoś wszystko zaczyna się samo układać. Drogie mamy (tak wiem, w teorii to ja jestem dobra ;) ) pamiętajcie, że przede wszystkim niczego nie musicie, to jest taka choroba naszych czasów, że ciągle powtarzamy sobie "a bo ja muszę jeszcze to, i muszę zrobić tamto i jeszcze muszę..."
    Droga autorko życzę Ci żeby już te złe dni minęły i w końcu zaczęło układać się po Twojej myśli :)
    Pozdrawiam
    W.

    P.s. a ten mój komentarz to tak ogólnie napisałam, tak mnie coś tknęło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowa. Choć to nie o wyjście chodzi, czy "zajęcie się sobą", czasem po prostu codzienność jest trudna. Tak normalnie po ludzku. I potem zacznie się samo układać - raz na wozie, raz pod wozem :D ale do przodu!

      Usuń