sobota, 2 sierpnia 2014

Trzy kolory - zielony, czyli pierwszy miesiąc używania Lady Comp

Znacie to uczucie, kiedy kupicie sobie coś i miałybyście ochotę to od razu użyć/założyć/wypróbować? Taka ciekawość, która graniczy niecierpliwością... więc na rozgrzewkę prosto po powrocie z wakacji szybki wpis o pierwszym cyklu z Lady Comp...
Właściwie jestem już w trakcie kolejnego cyklu, ale ta niecierpliwość ciągle mi towarzyszy, bo komputer cyklu na początku się... uczy. Gromadzi dane: temperaturę, długość cyklu itp, żeby potem móc z jak największą dokładnością wyznaczać owulację. I tak cały pierwszy miesiąc rano po zmierzeniu temperatury zapalało się czerwone bądź pomarańczowe światełko. Trzeci kolor, ten najbardziej wyczekiwany świecił się tylko podczas miesiączki. Więc do pełnego testowania jego możliwości muszę jeszcze poczekać.
Z drugiej strony wykorzystałam ten miesiąc i ogarnęłam menu: nie muszę już mieć przy sobie instrukcji obsługi ;) używałam Lady Comp w domu, zabierałam na wyjazdy, ładowałam baterię i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Wszystko działa bardzo sprawnie i tak jak powinno.

I powiem wam, że ja zapominalska, która nie nadawała się do przyjmowania antykoncepcji hormonalnej innej niż w plastrach (raz na tydzień) spokojnie pamiętam codziennie rano zmierzyć temperaturę :) a na wyjazdach nastawiam budzik, bo przy innym rytmie dnia zdarzało mi się zerwać z łóżka i zacząć dzień bez mierzenia (na szczęście takie jednorazowe opuszczenie pomiaru to jeszcze nie tragedia, ale im regularniej się to robi tym szybciej komputer cyklu się uczy). 

A co dla mnie najważniejsze czuje się bardzo komfortowo stosując komputer cyklu - nie martwię się, że przekazuje jakieś niepotrzebne dawki hormonów Małej podczas karmienia piersią, nie martwię się jak mój organizm będzie reagował na dodatkowe hormony, nie mam poczucia, że "truję się" - co dla mnie jest bardzo ważne w kontekście tego ile czasu staraliśmy się o Malutką - chcę żeby mój organizm był zdrowy przed staraniami o kolejne dziecko. Byle by tego zielonego światełka przybywało :D

10 komentarzy:

  1. z chcecia bym wyprobowala gdyby nie ta cena! A tak serio my zawsze chcielismy aby roznica wieku miedzy naszymi dziecmi nie byla duza ale ostatnio opiekowalam sie jeszcze 2 bratankow w wieku 5 i 11 lat i stwierdzam, ze taka roznica wieku jest idealna! Pomoga przy Malym a i jedzenie sami sobie wezma z lodowki hahahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cena powala, przyznaję. Ale Pearly (mniejsza wersja Lady Compa) jest sporo tańszy, plus jeśli patrzeć długodystansowo to przez lata używania koszt się zwróci, w końcu kupowanie tabletek/plastrów to też nie jest mały wydatek w skali roku. A co do różnicy wieku to myślę, że każda opcja ma swoje plusy (choćby pod postacią samokarmienia!:D) pytanie, tylko co bardziej pasuje do danej rodziny :)

      Usuń
  2. Musze poczytać o tym bo pierwszy raz słyszę :) ja staram się nie wariować, ale leki i serduszka sobie zaznaczam w kalendarzyku w portalu ovu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, pisałam już trochę o Lady Compie, generalnie jak to działo, ale też o pierwszych wrażeniach! Pamiętam pod jakim byłam wrażeniem jak pierwszy raz się na to natknęłam - szok! Tak jak pisałam u Ciebie, trzymam kciuki i wierzę, że będzie dobrze!

      Usuń
  3. Dużo masz zielonych?
    możesz w postaci zielone/długość cyklu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam spr w swoim Lady Compie, bo z bym nie powiedziała z pamięci. W osatnim cyklu, który miałam przed zajściem w ciąże 32dniowym było: 10 dni zielonych, 5 żółtych i 17 czerwonych. Natomiast, to był dopiero 3 cykl z Lady Compem od powrotu miesiączki, więc czerwonych i zółtych było sporo. Gdybym nie zaszła w ciąże, to kolejny cykl pewnie byłby bardziej "zielony", bo urządzenie przestałoby już się mnie "uczyć".

      Usuń
    2. strasznie dużo czerwonych.. 17?! Powinno być max 8, a raczej 7.
      byłam zdecydowana na komputer a teraz... mam poważne obawy :( przecież 10 dni z 32 to jakaś masakra.. proporcja powinna być totalnie odwrotna... :(

      Usuń
    3. Tak,jak pisałam to był dopiero trzeci cykl i producent sam zaznacza,że to jest jeszcze czas kiedy urządzenie się uczy. Pózniej nie ma aż tylu czerwonych. Szybkość nauki zależy też od tego jak regularnie prowadzisz pomiar.

      Usuń
  4. Tez posiadam Lady Comp od marca 2010r i jestem bardzo szczęśliwa że go mam - to była dobra inwestycja :) Teraz już chyba nie umiałabym bez niego żyć i poranny pomiar mam we krwi już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dużo żółtych i czerwonych w cyklu masz?

      Usuń