czwartek, 7 sierpnia 2014

Wakacje z rocznym dzieckiem - wrażenia po

Nie wiedzieliśmy jakie to będą wakacje. Jak Córa zniesie podróż, jak się zaaklimatyzuje na miejscu, czy będzie chciała jeść greckie jedzenie, czy będzie dobrze spać w pokoju hotelowym... pytania można było mnożyć, a jednak mieliśmy dobre przeczucia i czekaliśmy bardzo na ten wyjazd. 

I było pięknie! Podróż na Kretę była trudna i męcząca ze względu na późną porę, Malutka nie chciała zasnąć w samolocie, padła dopiero w autobusie, który dowoził nas do hotelu (dzięki Bogu!). To było stresujące, widziałam, że Mała się męczy, a dodatkowo przejmowałam się innymi ludźmi, którzy z nami podróżowali. Lot powrotny mieliśmy w ciągu dnia i Mała była w szampańskim humorze, cały czas się bawiła, zero narzekania ani płaczu. Niestety lecąc z biurem podróży nie ma się żadnego wpływu na godzinę wylotu ani transferu.

Natomiast na miejscu było  c u d o w n i e. Córa była zachwycona, a my nie mogliśmy się nazachwycać nią - jej reakcjami na nowe miejsca, rzeczy, kąpiele w morzu, piasek na plaży... tak wiele nowych bodźców! Wieczorami padała jak mucha! Bardzo dobrze znosiła tą ilość wrażeń, zauważyliśmy, że mniej marudzi w stosunku do tego, co bywa w domu, wszystkiego była ciekawa. 

Na pewno nie poleżałam plackiem żeby się opalić. Nie przeczytałam 8 książek, tak jak zwykle. Nie zwiedziłam wszystkich miejsc, w które pojechalibyśmy gdybyśmy byli sami. Zdecydowanie nasze wakacje kręciły się dookoła Malutkiej, dostosowaliśmy się do niej. Tak jak nasze życie :) 

Ale nie było pracy, prania, zakupów, gotowania, sprzątania, "cośmuszenia"... pięknie było być tam razem. Jako rodzina.

4 komentarze:

  1. Ciesze sie, ze wakacje sie udaly:) prosze Cie, czy moglabys cos od strony praktycznej? Tzn jak wygladaly drzemki Malej, czy wracalas z nia do hotelu na drzemki czy spala na plazy itd. Jak z jedzeniem? Jadla sloiczki czy mnie wiecej cos z bufetu? Gotowalas ? Mialas namiot dla dzieci, parasol czy cos? Czy mialas w pokoju klimatyzacje? Z gory dziekuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już piszę: klimatyzacja była w pokoju tylko ustawiliśmy łóżeczko Małej tak, żeby nie wiała na nią bezpośrednio. Była baaardzo przydatna. Co do jedzenia to zupełnie przerzuciła się na bufetowe jedzenie (słoiczek mi wypluła-miałam dwa ze sobą jakby coś...), poza deserkami, które dobrze się sprawdzały na plaży i wycieczkach, kiedy nie chcieliśmy się "babrać" z bananem albo jabłkiem, wzięłam też jej ulubione chrupki kukurydziane i wafle ryżowe, bardzo przydatne w kryzysowych sytuacjach, kiedy trzeba było ją czymś zająć albo dać jedzenie "na już". Mieliśmy aneks kuchenny u siebie w pokoju, ale posłużył tylko parę razy do przygotowania kaszki dla Małej, kiedy wiedzieliśmy, że do śniadania jest jeszcze trochę czasu. Jednak to jest świetne rozwiązanie i gdyby Mała nie jadła tego, co dają na miejscu, to miałam opcję coś jej ugotować. Nie zdecydowaliśmy się jednak na zakup tego namiotu UV, na naszej plaży były darmowe parasole (o czym wiedzieliśmy wcześniej, więc też nie braliśmy). Drzemki były głównie w pokoju hotelowym, chyba raz próbowałam na plaży, ale koszmarnie wtedy wiało i nici z usypiania. Jak się udało ją uśpić w pokoju to włączaliśmy nianię i szliśmy nad basen :) albo na taras. U nas do plaży było 2 minuty, więc nie było problemu z tym żeby się zwinąć na drzemkę, a po niej wrócić. Duża część drzemek odbywała się niestety "na mnie" albo przy mnie, ale wtedy przynajmniej mój mąż miał chwilę dla siebie :)

      Usuń
  2. Witam :) bardzo się cieszę, że wakacje się udały, i że z córcią możecie śmiało podróżować. To jest wbrew pozorom bardzo ważne, żeby dziecko nie zniechęcało do wyjazdów i dzięki temu żeby można było prowadzić życie w miarę zbliżone do "sprzed dziecka" ;) Pozdrawiam
    W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było wyzwanie, ale było warto! Pozdrawiam!!!

      Usuń